Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Goniec Nienadowski


20 lat temu
Równo 20 lat temu Nienadówka sposobiła się do wielkiego święta. Działający od ponad roku Społeczny Komitet Obchodów "Jubileuszu 400-lecia wsi Nienadówka", wydał dwa nr., jednodniówki okazjonalnej GONIEC NIENADOWSKI. Zostały one wydane nakładem Społecznego Komitetu Obchodów 400-lecia wsi Nienadówka. Zredagował je pan Edward Winiarski.

Nr. 1 ukazał się w roku 1994, drugi z kolei jest datowany na 2 kwietnia 1995 roku. Ciekawa lektura, zwłaszcza dla osób młodych, których minione 20 lat, to czasem całe życie.

Tak na gorąco to coś mi się jednak z tymi jubileuszami powstania wsi i parafii nie zgadza. W roku 1561 jak wiemy z zapisków: Miejscowi bartnicy wybudowali w pobliżu drogi z Rzeszowa do Sandomierza kościół z drzewa modrzewiowego z wieżą spiczastą, odwróconą ku zachodowi”. Parafia nienadowska Data budowy sugeruje, że wieś musiała istnieć już w cześniej, a jeżeli by nawet ją przyjąć za powstanie wsi to w roku 1995 minęło 434 lata.

Z kolei w roku 2011 obchodzono 450-lecie parafii w Nienadówce.

(..) Według miejscowej legendy i najstarszych przekazów kronikarskich właśnie owi osadnicy, zajmujący się przede wszystkim myślistwem oraz bartnictwem, dali początek długiej historii parafii w Nienadówce. W 1561 r. za zgodą i poparciem właścicieli z Pilczy rozpoczęli budowę drewnianego kościoła, który w niecałe sześć lat po powstaniu parafii został wzniesiony na niewielkiej nienadowskiej górce.(..)

(..) W drugą niedzielę po Wielkanocy 1595 r. arcybiskup lwowski Jan Dymitr Solikowski – sekretarz królewski, legat papieża, kanonik łęczycki i sandomierski, wielki dyplomata – dokonał uroczystego konsekrowania świątyni. (..)


Ciekawa informacja i kolejna data dotycząca powstania parafii Nienadówka jest zawarta w Akcie erekcyjnym dotyczącymjej fundatorów, którą znajdujemy w mteriale Parafia nienadowska

(..) Fundatorem parafii w Nienadówce była dziedziczka sokołowskiego dominium Anna z Pilczy, wraz ze swoim mężem Krzysztofem Kostką. Akt erekcyjny, wydano w siedzibie państwa Kostków - pałacu łąckim, nosi datę 14 września 1601 r.(w święto Podwyższenia Krzyża)(..)

Przerwa kilkudziesięciu lat od czasu wybudowania kościoła 1561, a konsekracji pierwszej świątyni w Nienadówce w 1595 roku, była najprawdopodobniej spowodowana faktem, iż był to czas reformacji na tym terenie i przejściem właścicieli wsi Nienadówka, rodziny Pileckich na protestantyzm. To oni byli fundatorami kościoła i parafii za wyjątkiem tych właśnie lat. Bez ich zgody i wsparcia parafia nie mogła powstać i się utrzymać, to oni nadawali dobra i uposażenie. Kiedy rodzina wróciła do wiary katolickiej, kościół w Nienadówce był doskonałą okazją do zademonstrowanie tego faktu. To tylko moje spostrzeżenia, ale sądzę, że raczej troszkę pokręcono daty Jubileuszy i na dziś (2015r) wieś liczy sobie co najmniej lat 454, a sama parafia w zależności od daty liczenia - 1595 rok, 420 lata, lub 14 września 1601 rok, lat 414. Jestem ciekawy co sądzą o tym mieszkańcy Nienadówki ?
Poniżej oryginalne scany i dla wygody czytelnika jego treść w wersji przepisanej. Polecam.





Goniec Nienadowski Nr. 1

G.N. Nr.1 str. 1

G.N. Nr.1 str. 2

G.N. Nr.1 str. 3

G.N. Nr.1 str. 4



* * strona 1 * *

DROGI CZYTELNIKU

Trzymasz w ręku jednodniówką okazjonalną "Goniec Nienadowski". Ma Cię ona wprowadzić w atmosferę przygotowań do doniosłej dla naszej społeczności rocznicy - Jubileuszu 400-lecia wsi Nienadówka, która przypada w roku przyszłym. Ma zapoznać Cię z zamierzeniami Społecznego Komitetu Obchodów 400-lecia w tym względzie. Być może również osobiście zainspirować w jakiejś mierze.
      Chodzi bowiem o to, byś nie był tylko biernym uczestnikiem jubileuszowych uroczystości, a dziś kibicem podjętych prac przygotowawczych. Dostojny Jubileusz naszej wsi, to święto wszystkich, którzy poczuwają się do związku z Nienadowską Ziemią. Dlatego też nam wszystkim, z Tobą włącznie, powinno zależeć, by do święta owego przygotować się jak najlepiej, przeżyć go godnie, gości honorowych przyjąć według tradycyjnych, staropolskich obyczajów.
      Do dni Jubileuszowych Nienadówka może być piękniejsza i bardziej schludna. Ale nie wolno nam czekać, aż ktoś to uczyni. Ktoś z Sokołowa, Stobiernej czy województwa. Nie można też całej problematyki z tym związanej złożyć jedynie na barki grupy osób z Rady Sołeckiej czy Społecznego Komitetu Obchodów. Pracy jest na tyle, że starczy jej dla każdego. Wystarczy się jedynie rozejrzeć wokół siebie, wyjść na drogę, przystanąć chwilę nad płynącą od połowy wioski rzeczką Trzebośnicą...
      Drogi Czytelniku, podnieś troskę o swoje otoczenie do rangi obowiązku. A wioska jako całość na pewno odmieni swój wygląd. Na bardziej godny miana czterowiekowej Jubilatki!
Na razie życzymy przyjemnej lektury.

Potrzeba pamięci

      Nam, współczesnym, dane było doczekać tego czasu, gdy miejscowości naszej "stuknie" 400 lat. Cale cztery wieki istnienia. Niemal epoka, zawierająca treść życia wielu pokoleń. Sporo się w tym okresie zmieniło na świecie, jak i na naszej, nienadowskiej ziemi. Dziś, w przededniu jubileuszu trudno powstrzymać się przed retrospektywną refleksją w tym względzie. Fakt, że w skutek zrządzenia Opatrzności znaleźliśmy się tu akurat w takim szczególnym historycznym momencie, zobowiązuje nas do ogarnięcia pamięcią tych, którzy przed wiekami, na tym miejscu, w głuszy rozległej Puszczy Sandomierskiej tworzyli początki przyszłej osady.
      Wspomnijmy więc na początek tych nieznanych z imienia i nazwiska bartników, opiekujących się licznymi tu spadziami miodowymi. Była wówczas ziemia nienadowska - jak podkreślają kroniki - miodem płynąca. Dziełem owych bartników jest wybudowany tu pierwszy drewniany kościół. Możemy w jakiejś mierze wyobrazić sobie ogrom trudu tych ludzi, osiadłych w puszczańskiej kniei, przy królewskim trakcie z Rzeszowa do Sandomierza.
      W dniach Jubileuszu przywołajmy obrońców tej ziemi przed najazdami tatarskimi w 1672 r. jak i ofiary "potopu szwedzkiego" z lat 1655 i 56 r.
Choć bezimienni, niech zapomnianymi nie zostaną. Nie możemy pominąć tych mieszkańców Nienadówki, którzy wędrowali stąd "na flis" do Rudnika i Ulanowa, przynosząc następnie do wsi "nowinki" z wielkiego świata. Pamięć ludzka i kronikarskie zapiski przechowała nazwisko jednego flisaka z Nienadówki Dolnej (Kus), który wziął czynny udział w powstaniu styczniowym 1863 r.
      A ci młodzi chłopcy z Nienadówki, których życie zakończyło się w 1915 roku nad włoską Piawą na froncie południowym I Wojny Światowej? Czyż nie zasługują na wspomnienie, nie tylko okazjonalne? A nienadowscy legioniści pod komendą Piłsudskiego: Jan Ożóg, Stanisław Ożóg, Wojciech Chorzępa ? A nasi rodacy z błękitnej armii gen. Hallera (np. Adam Pikor), którzy powrócili z emigracji do kraju i bronili młode państwo polskie na wschodnich rubieżach? Należy im się dziś nasze wspomnienie. I nie tylko wspomnienie...
      Zatrzymajmy się na chwilę nad nienadowskimi bohaterami sławnej bitwy warszawskiej 1920 roku. Wielu z nich odniosło rany na przedpolach Warszawy, pod Radzyminem, otrzymując w dowód męstwa wysokie odznaczenia bojowe. Wspominany wyżej legionista Wojciech Chorzępa walczył wtedy jako porucznik WP w armii gen. Franciszka Latinika.
      Następny okres wart długiego zadumania to czas II wojny światowej i okupacji w Nienadówce. A w nim wywózki do Niemiec, deportacje do obozów, ofiary krwawej pacyfikacji wsi 21 czerwca 1943 r. Nazwiska ich są uwiecznione na tablicy wmurowanej we fronton kościoła. W nim też przerwane brutalnie młode życie ppor. Marcina Zdeba, w Katyniu!
      Nie można też przejść, w dniach Jubileuszu, do porządku dziennego nad setkami nienadowskich dziewcząt i chłopców, którzy na przestrzeni wieków wyjeżdżali stąd "za chlebem" do Danii, Prus i za Ocean, na kontynent amerykański. Świecąc tam przykładem pracowitości, co skrzętnie odnotowano w kronikach. Niektórzy powrócili do miejsca urodzenia, inni na zawsze pozostali wśród obcych. W obcej ziemi też znaleźli wieczny spoczynek!
      U progu tak doniosłej rocznicy godzi się wspomnieć nazwiska ludzi, będących pionierami oświaty, przykładem gospodarności, zaradności, cywilizacyjnego postępu na tym terenie, takich jak miejscowy organista Józef Zięba, który w II połowie ubiegłego wieku uczył nienadowskie dzieci pisania i rachunków. Jak Wojciech Ożóg, świetny gospodarz, prenumerator "Wieńca" i "Pszczółki", korespondent obydwu wymienionych pism, parający się także poezją. Jak wybitny duszpasterz ks. Antoni Momidłowski, krzewiący tu z uporem kulturę ogrodniczą, zdrowotną i obyczajową. Jak nauczyciele: Józef Kobosiewicz (Kobosowicz?), Marcin Gdula, Jakub Pieńczak. Stanowiący wzór godny naśladowania dla niejednego współczesnego pedagoga.
      Należy też wymienić Wojciecha Biernata, urodzonego w roku 1899 samouka, ludowego poetę, przyjaciela Jana Bolesława Ożoga, którego zmysł zaradności pomógł przetrwać mieszkańcom Nienadówki trudny okres wojenno-okupacyjny.
      Dzięki nim, dzięki wysiłkowi tych ludzi, miejscowość nasza osiągnęła poziom cywilizacyjnego rozwoju, jaki aktualnie zajmuje. Zachowajmy ich tedy we wdzięcznej pamięci. Na zawsze.

* * strona 2 * *

Społeczny Komitet Obchodów
400-lecia wsi Nienadówka

Co ? Gdzie ? Kiedy ?

Winiarski Edward - przewodniczący
Ciupak Władysław - sekretarz
Cisło Helena - członek
Biernat Genowefa - członek
Biernat Franciszek - członek
Jarosz Stanisław - członek
Janik Ludwik - członek
Mazur Genowefa - członek
Motyl Jan - członek
Noworól Tadeusz - członek
Ożóg Jan - członek
Ożóg Tadeusz - członek
Putyło Kazimiera - członek
Rumak Zofia - członek
Sroczyk Aniela - członek
Stasiak Zofia - członek
Szczygieł Ludwik - członek
ks. Zarych Mieczysław - członek
CO ? Obchody rocznicowe 400-lecia wsi Nienadówka
GDZIE ? Kościół parafialny pw. św. Bartłomieja, Dom Parafialny, Dom Sportowca, Stadion sportowy, Szkoły podstawowe nr 1 i 2.
KIEDY ? I/II dekada maja 1995 r.
Szczegółowy program obchodów w drugim numerze jednodniówki okolicznościowej Goniec Nienadowski wiosną 1995 r.

Cytat do zapamiętania

Ksiądz Ludwik Bukała w kronice parafii nienadowskiej (zeszyt IV) zapisał:
Dziewczęta z Sokołowa, Trzebosi, Stobierny, będąc w Danii, podają się jako pochodzące z Nienadówki" - mianowicie z tego powodu, że nienadowskie dziewczęta cieszyły się dobrą opinią u duńskich pracodawców. (Za Monografią Sokołowa Młp. A. Dańczaka, t. 1 s. 51).

Zamierzenia

- przygotować i przeprowadzić obchody rocznicowe 400-lecia w roku przyszłym,
- opracować i opublikować pozycję monograficzną pn. "Historia Nienadówki",
- opracować i wydać folder o Nienadówce,
- wydać okolicznościowe pamiątki: kartkę pocztową, kopertę ozdobną, ewentualnie proporczyk,
- wybić z okazji 400-lecia medal brązowy,
- wykonać pamiątkowy datownik pocztowy,
- zrealizować koncepcję Votum 400-lecia.

Sceptykom w dedykacji

Wiecznych malkontentów, którzy wszystko zwykli kwestionować, od praw biologii począwszy, a na zasadach termodynamiki skończywszy, nie brakuje i u nas. Czasami słyszy się tu i ówdzie ich głosy: po co świętować rocznice, po co urządzać w Nienadówce jakieś obchody? Trudno wdawać się z nimi w pogłębioną dyskusję w tym względzie. Oznaczałoby to bowiem
- w najlepszym razie - zwykłą stratę czasu. Lepiej więc pytaniami odpowiedzieć na ich pytania.
Po co więc - w takim razie - Sokołów Małopolski w 1964 r. obchodził swoje 400-lecie? Po co Tyczyn, Herma-nowa, Markowa czciły w ostatnich latach okrągłe jubileusze swojego powstania? Po co w roku 1976 uroczyście świętowaliśmy 600 lat Diecezji Przemyskiej, a w 1979 900-setną rocznicę śmierci krakowskiego biskupa św. Stanisława? Po co -wreszcie - już za trzy lata wspominać będziemy 1000 rocznicę śmierci św, Wojciecha? O głośnych obchodach Tysiąclecia Państwa Polskiego w 1966 roku, nawet już nie wspominając... Dokładnie też ten sam cel przyświeca obchodom przyszłorocznych uroczystości Jubileuszowych u nas, w Nienadówce!
Na koniec dwie sentencje współczesnych myślicieli: "Naród, który zatracił pamięć o własnej przeszłości, skazany jest na wymarcie", oraz "Narody, które nie znają swojej historii, skazane są na rychłe jej powtórzenie".
Kogo jeszcze nie poruszyła przytoczona powyżej argumentacja, nie przekonają go też - zapewne - długie nocne rodaków rozmowy. Znaczy to zaś tylko tyle, że zmuszeni będziemy pozostać przy własnych, odrębnych zdaniach.

Pół wieku temu w Nienadówce wydarzyło się... 1944 r.

4 III - policja niemiecka i polska łapała w Nienadówce ludzi na roboty do Niemiec. Schwytano 2 dziewczyny.
9 III - znowu łapano ludzi do Niemiec. Zabrali 2 dziewczyny i 1 mężczyznę.
1 V - do Nienadówki przybyło kilka rodzin z powiatów Lubaczów, Jarosław. Uchodzą przed zemstą Ukraińców. 10 V - w nocy z 9 na 10 maja policja niemiecka łapie ludzi na roboty do Niemiec. Zabrano 14 osób, żądają jeszcze 6. Za karę, że mieszkańcy nie godzą się jechać dobrowolnie, nałożyli na Nienadówkę kontrybucję w wysokości 10 tysięcy złotych.
maj - odbyły się egzaminy uczniów z kompletów tajnego nauczania.
1 VI - na mocy rozporządzenia Kreishauptmana Erhausa z Rzeszowa z dn: 25 V 1994 r., Nienadówka miała dziś dostarczyć 26 mężczyzn do robót przy umocnieniach obronnych na Wschodzie. Stawiło się 23. Po południu przyjechało wojsko z Rzeszowa i za brakujących 3 mężczyzn, zabrano 14.
25 VI - ks. dziekan Ludwik Bukała, dawny proboszcz nienadowski, obchodził 50-lecie kapłaństwa. Uroczystości w Sokołowie.
3 VII - w nocy z 2 na 3 lipca policja niemiecka aresztowała wykładowcę kursów tajnego nauczania Jana Nowińskiego.
20 VII - partyzanci AK rozpędzili Komisję mającą dokonać przeglądu bydła.
26 VII - wyzwolenie Nienadówki. Przybyły wojska sowieckie.
28 VII - wieczorem tego dnia oddział AK z Nienadówki wymaszerował w kierunku Huciska.
30 VII - PKWN w Lublinie ogłosił rozporządzenie o poborze 4 roczników: 1921, 22, 23, 24 do "Wojska ludowego" na dzień 1IX br. 1 IX - do poboru z Nienadówki nie zgłosił się nikt.
6 IX - wieczorem trzech mężczyzn przybyło na plebanię i zabrało z kancelarii parafialnej metryki urodzonych w Nienadówce od 1880 do 1937 r. Zostawili pokwitowanie z wykazem zabranych ksiąg, oświadczając, że gdy przybędzie rząd polski z Londynu, księgi owe zwrócą.
13 X - wieczorem, napad na ks. proboszcza Michała Bednarskiego. Rabunek.
14 X - odbito poborowych z rąk milicyjnej eskorty na szosie, na wprost "Zwierzyńca" w Trzebusce. Akcja wykonana przez oddział AK. Zginął milicjant Marciniec z Górna.

* * strona 3 * *


22 XI - podczas ucieczki w trakcie próby aresztowania przez NKWD ciężko ranny został Jan Buczak - żołnierz miejscowej placówki AK. Ks. proboszcz Bednarski udzielił mu ostatnich sakramentów w asyście sowieckich żołnierzy. Pod eskortą odwieziono go do szpitala w Rzeszowie, gdzie wkrótce zmarł. Ciało jego wykradziono z domu tuż przed pogrzebem. Zaginęło bez śladu.
23 XI - wieczorem, przybył ks. Edward Stępek, rodem z Iskrzy-ni, w charakterze wikarego. Pierwsza posada w Nienadówce.
18 XII - przybyła do Nienadówki wielka ilość sowieckiego wojska. Kwaterowali prawie w każdym domu.
(Opracowano na podstawie Kroniki Parafialnej ks. M. Bednarskiego i II t. Monografii Sokołowa Małopolskiego Andrzeja Dańczaka).

Kto zna los dziecka ?

W artykule "Konspiracja i partyzantka" Jana Bolesława Ożoga, zamieszczonym w Magazynie Kulturalnym Widnokrąg -dodatek do numeru 33 "Nowin Rzeszowskich" z dnia 13 sierpnia 1967 r. zawarty jest następujący fragment: "Pewna młoda Żydówka chcąc uchronić swoje małe dziecko od zagłady, ukrywała się przez długi czas w opuszczonym domu na skraju Nienadówki, w piecu chlebowym. Zobaczył ją kiedyś jakiś podlec i doniósł o tym na posterunek policji granatowej. Złapano ją i rozstrzelano na miejscu. Ktoś z gospodarzy zdążył tylko z narażeniem życia ukryć jeszcze jej dziecko. Oddał je potem na wychowanie siostrom służebniczkom w ochronce”.
Kto wie o losie tego dziecka, które - jeśli udało mu się przeżyć czas wojny - jest dziś osobą w średnim wieku? Wszelkie informacje na powyższy temat prosimy przekazywać członkom Społecznego Komitetu Obchodów 400-lccia wsi Nienadówka.

Dalsze nienadowskie rocznice

40 lat temu...
Dnia 21 maja 1954 roku otwarto w Nienadówce agencję pocztową. Przed wojną poczta u nas funkcjonowała, ale w czasie okupacji, Niemcy zawiesili jej działalność, ponownie uruchomiono ją w dziesięć lat po wyzwoleniu.
35 lat temu...
Dnia 28 grudnia 1959 roku rozpoczęto naukę w nowej siedmioklasowej Szkole Podstawowej nr 2 im. Marii Konopnickiej w Nienadówce Górnej. Pierwszym kierownikiem został p. Ludwik Szczygieł.

Wymowny zapisek

Pod datą 28 maja 1947 roku w Kronice parafialnej ks. M. Bednarskiego czytamy: "Sołtys gromady Nienadówki, Andrzej Prucnal, otrzymał z gminy Sokołów-wieś telegram, aby 29 maja zwołał zebranie ludzi i wyznaczył gospodarzy do wysiedlenia z Nienadówki w powiat Sanok. Zebranie miało się odbyć w Sali "Społem". Przybyli tylko sołtys i sekretarz. Nikt się nie zjawił. Spisali protokół zebrania i odesłali władzom".
Nic dodać, nic ująć ! Dobitne świadectwo lokalnego patriotyzmu mieszkańców. Ich przywiązania do Nienadowskiej Ziemi!

Kapłan, ogrodnik, lekarz...

Ks. Antoni Momidłowski, proboszcz nienadowski w latach 1859-1901 uchodzi w zgodnej opinii kronikarzy za świetnego gospodarza i zamiłowanego ogrodnika. W kronice parafialnej ks. Bednarskiego czytamy o nim: "kochał ogrodnictwo". Za jego pasterzowania w Nienadówce wybudowano obecny kościół w przeciągu - zaledwie - dwóch lat (1895 - położenie kamienia węgielnego, 1897 -konsekracja). Z jego też inicjatywy założono w Nienadówce w roku 1884 - kółko rolnicze. Wcześniej z sugestii ks. Momidłowskiego ówczesny organista Józef Zięba począł uczyć dzieci pisania i czytania. W świetle zapisków znaczące osiągnięcie miał ów ks. proboszcz w dziele zwalczania plagi alkoholizmu, jak w końcu ubiegłego stulecia trapiła naszą miejscowość...
On też zasadził wokół plebanii mnóstwo drzew owocowych: jabłoni, grusz i śliw, oraz założył i utrzymywał -ponoć - wspaniałe żywopłoty. Przykład ten okazał się bardzo zaraźliwy. Wzorem plebanii poszczególni gospodarze poczęli sadzić wokół chałup drzewika.
Niewielu jednak wie, że ks. Momidłowski zażywał również sławy jako lekarz. Wszak do Seminarium Duchownego wstąpił nie po maturze, ale jako student medycyny... W zaginionej (niestety) monografii Nienadówki Jan Bolesław Ożóg tak pisał o kolejnym zamiłowaniu nienadowskiego proboszcza: "Dom plebański stanowił nie tylko konfesjonał i kancelarię, mieściła się tu także apteka i poradnia lekarska. Proboszcz zaopatrzony w nowoczesny sprzęt i obsługę, którą stanowiły krewniaczki z Rzeszowa, zaczął leczyć chorych i zjednał sobie taką sławę, że znany był daleko jako lekarz znakomity. Nie tylko lud wiejski, który w nim widział anioła opiekuńczego, ale i chorzy z inteligencji spieszyli do niego po poradę".
Ks. Antoni Momidłowski zmarł w Nienadówce 8 lutego 1901 r. i spoczywa na parafialnym cmentarzu. Non omnis moriar !

Naszym przodkiem
Moskal Tatar...

Współczesny mieszkaniec Nienadówki poczułby się zapewne mocno zażenowany, gdyby ktoś powiedział mu, że jego rodowód początek bierze od przybyszów ze Wschodu. Wiele jednak wskazuje na to, że rzecz tak się ma naprawdę. Wszyscy badacze przeszłości z J. S. Bystroniem na czele fakt ów podkreślają dobitnie i po wielokroć. Wspomniany wyżej Autor w pracy "Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI - XVII", W-wa 1976 r. stwierdza, że pierwszymi osadnikami były tu "luźne grupy włóczęgów i zbiegów ze wszystkich stron, kolonizujące powoli ogromną Puszczę Sandomierską". Zaś Jan B. Ożóg w opracowaniu pt: "Z dziejów Nienadówki" zauważa rzecz następującą: "osady puszczańskie zakładano kiedyś głównie z jeńców, zebranych po zwycięskich wyprawach wojennych na Moskali, Turków i Tatarów".

* * strona 4 * *

To pierwsza kwestia. Drugim czynnikiem przemawiającym na korzyść tezy, że pierwsi mieszkańcy Nienadówki stanowili element napływowy, jest budowa ich ciała. Źródła określają ją jako - mongoloidalna. Ożóg w wymienionym opracowaniu charakteryzuje ją następująco "niska, krępa postura i twarze o wystających kościach policzkowych, oraz małych oczach".
Kolejny czynnik to brzmienie nienadowskich nazwisk.
O obcym pochodzeniu zaświadcza na pewno nazwisko Tatara. Typowym i autentycznym nazwiskiem z Dalekiego Wschodu jest np: Nawój. Zaś znowu takie nazwisko, jak Binduga, podobno bardzo popularne w Nienadówce jeszcze w XVIII wieku, ma wyraźny rosyjski źródłosłów. Istnieje przypuszczenie, że również Naja, to zniekształcone brzmienie tatarskiego wyrazu Nogaja.
Wreszcie - bardzo wymowne jest to, że wzniesionemu na tym terenie pierwszemu kościołowi patronować począł święty Bartłomiej, który - jak wiemy z biblijnego przekazu - był właśnie Apostołem Wschodu.
Sumując powyższe przesłanki należałoby chyba ostatecznie pogodzić się z tym, że dziadowie nasi wywodzili się z rozległych obszarów wschodnich. Przeniesieni stamtąd w nasze strony zatracili poczucie odrębności, tradycję, obyczaj, dawne wierzenia, asymilując się całkowicie z krajowcami.
Być może właśnie po owych wschodnich przodkach dziedziczymy do dziś dnia niejedną korzystną cechę. Być może...

Wioska rodzinna

Wioska moja, wioska Polska
Wioska moich dziadów
Ileż domów, pól ogrodów
A ileż tu sadów
Jaka wielka, jak długa
Kilometrów siedem
Nowe domy murowane
1 jest kościół jeden
Są i stare ruderlaki
Przykucałe do ziemi
Chronią starych ludzi jeszcze
Gnatami swoimi.

Wojciech Biernat


Wojciech Biernat - ur. w 1899 r. w Nienadówce. Samouk, ludowy poeta. Przyjaźnił się i korespondował z J. B. Ożogiem. Autor kilkudziesięciu wierszy stylizowanych na starodawne pieśni ludowe. Zbiór jego utworów zakupiło dla Działu Etnograficznego Muzeum Okręgowe w Rzeszowie.

Czy gościł u Nas
król Sobieski ?

Podanie ludowe Głosi, że w Nienadówce stał obozem król polski Jan III Sobieski, pogromca Turków spod Wiednia. Właśnie wracając do stolicy po triumfalnej odsieczy w 1683 r. miał - jakoby - zatrzymać się w naszej miejscowości ze swym zbrojnym orszakiem. Mało tego: według owych relacji pozostawił tutaj spośród swych wojów ochotników, pragnących osiedlić się na tym terenie. Nie jest to rzecz, która budziłaby wielkie zdumienie. Nienadówka wówczas - przy końcu XVII w. - była miejscowością bardzo prężną. Parafia istniała już 80 lat, rezydował - według SERiES PAROCHORUM NIENADOSCENSIUM (rejestr
proboszczów) - czwarty proboszcz nienadowski ks. Franciszek Stachurski. Społeczność wioski zapewne była dobrze zintegrowana. Mogła być więc Nienadówka miejscowością atrakcyjną nawet dla odległego przybysza.
Również u samego króla Jana III Sobieskiego Nienadówka wzbudzić musiała niemały sentyment, skoro zdecydował się podarować parafii swój ołtarz połowy, składający się z "Piety", czyli obrazu pn: "Zdjęcie z Krzyża", umieszczonego w złoconych ramach stylu barokowego. Właśnie otwory w ramach do wkładania drążków zaświadczają, że był to obraz przenośny i mógł pełnić rolę wojskowego ołtarzyka polowego.
Jak wiadomo - Jest on umieszczony w bocznej kaplicy obecnego kościoła i obok również barokowej chrzcielnicy stanowi najcenniejszy zabytek nienadowskiej świątyni. Tak więc Nienadówka orędowałaby u siebie z górą trzy wieki obraz, przed którym Jan III Sobieski wymodlił zwycięstwo nad niewiernymi. To by o czymś świadczyło...
Jak mają się owe podania do prawdy historycznej? Czy król Sobieski istotnie u nas gościł? Udokumentowanych źródeł historycznych, które byłyby w stanie jednoznacznie potwierdzić ów fakt (na razie!) brakuje. W żadnej ze znanych publikacji o Sobieskim czy wiedeńskiej odsieczy, zdania takiego nie odnotowano. Za ewentualnością wystąpienia takowej sytuacji przemawia charakter wspomnianej już "Piety". Jako ołtarzyka polowego właśnie!
Czy jednak musiał zostawić go w Nienadówce powracający spod Wiednia król? Franciszek Chorzępa w swoich "Wspomnieniach" twierdzi, iż tak właśnie nie było, zaś J.B.Ożóg pozostaje w swych sądach bardziej powściągliwy, twierdząc, że ołtarz ów "znalazł się jakimś cudem w Nienadówce".
Czy zatem był to dar goszczącego tu króla Jana III Sobieskiego? Pewności jak widać - nie ma, choć zdaje się być przesądzone, że musiały nastąpić jakieś wyjątkowe okoliczności że wojskowy ołtarzyk połowy zawędrował akurat do Nienadówki. Jeszcze jedna frapująca zagadka naszej przeszłości. Czy i kiedy doczeka się pełnego wyświetlenia?
P.S.
Wszystkich dysponujących jakąś szerszą informacją na poruszony temat prosi się o kontakt z członkami SKO 400-lecia.


Opinie o Nienadówce

"Już na oko wygląda na ziemię zamożną, bardziej miejską dzielnicę willową, gdzie dom w dom jest murowany. A jest przecież około 600 numerów".
(Ryszard Ważny "Mister Nienadówka", Nowiny 17. 05. 1977r.)

"(...) Nienadówka, jedna z największych wsi w b. powiecie kolbuszowskim, ciągnąca się na przestrzeni prawie 9 km, słynie w okolicy nie tylko z zasobnych plantacji truskawek". (Edmund Gajewski "Bramapamięci"Nowiny 30-31. 03. 1985 r.)



* * *
GONIEC NIENADOWSKI jednodniówka okazjonalna, wydana nakładem Społecznego Komitetu Obchodów 400-lecia wsi Nienadówka. Zredagował E. Winiarski




strzałka do góry




Goniec Nienadowski Nr.2

G.N. Nr.2 str. 1

G.N. Nr.2 str. 2

G.N. Nr.2 str. 3

G.N. Nr.2 str. 4



* * strona 1 * *
DROGI CZYTELNIKU
Otrzymałeś drugi numer jednodniówki okazjonalnej „Goniec Nienadowski”.
PROGRAM OBCHODÓW JUBILEUSZOWYCH 400-LECIA WSI NIENADÓWKA
Prócz informacji z bliższej i dalszej przeszłości naszej wioski zawiera on program Jubileuszowych Obchodów. Ułożono go na miarę naszego środowiska i skomponowano tak, by każdy mieszkaniec mógł wziąć udział w wybranych przez siebie imprezach. Albowiem Dni Jubileuszowych Obchodów, prócz elementu retrospektywnej refleksji, winny być też czasem radości dla mieszkańców Nienadówki i licznych Gości, którzy przybędą do nas zarówno z dalekiego świata, jak i z sąsiedztwa, szczególnie z tym miejscowości, które w przeszłości do parafii nienadowskiej należały.
Oby żadne środowiskowe waśnie i spory, narosłe czasami przed dziesiątkami czy setkami lat nie zamąciły przypadkiem atmosfery tego świętowania. Oby wszyscy mieszkańcy Nienadówki, jak też i Goście tu przybyli, wynieśli z Jubileuszowych Obchodów 400-lecia miłe wspomnienia, do których bez zażenowania będą mogli -po latach - wracać. Przebywając nawet bardzo daleko!
Tego życzmy sobie nawzajem.
Blisko, coraz, bliżej....
Termin Obchodów Jubileuszowych, a tu jeszcze tyle pozostało do zrobienia. Szczególnie przy porządkowaniu miejscowości, tak w reprezentacyjnym centrum, jak i na dalekich peryferiach. Wszak Jubileusz 400-lecia to święto całej wsi.
Z nastaniem wiosny poczyniono wprawdzie znaczne postępy w oczyszczaniu nabrzeży naszej lokalnej rzeczki, ale - gdzie niegdzie - pozostały jeszcze spore kępy niemal „dziewiczego” gąszczu, który w sąsiedztwie uporządkowanego już terenu stanowi nader wymowny kontrast. Pora doprowadzić i te miejsca do stanu przyzwoitości. To samo dotyczy przydrożnych rowów, które nie zawsze stanowią dobrą wizytówkę dla właścicieli przyległych doń posesji.
Wiele pracy wymagać będzie uporządkowanie otoczenia budynku starej szkoły, remizy Straży Pożarnej, Domu Sportowca,
o przystanku PKS vis a vis kościoła już nie wspominając. Sporo inwencji pomysłowości jak i wysiłku pochłonie samo udekorowanie całej wsi a szczególnie stworzenie sugestywnej kompozycji reklamowej przy głównym ciągu komunikacyjnym. Nie bez znaczenia pozostawać też będzie wystrój głównych miejsc organizowania uroczystości, tj. kościoła wraz z całym obejściem, pawilonu sportowego wraz ze stadionem i innych obiektów użyteczności publicznej.
W tym względzie wielce pomocne być mogą doświadczenia zdobyte podczas strojenia wsi z racji nawiedzenia parafii przez kopię Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej sprzed z górą20-stu laty.
Musimy te wszystkie okoliczności pilnie rozważyć i niezwłocznie zabrać się do dzieła. Byśmy potem nie mieli pretensji. Do samych siebie, rzecz jasna...
Komunikat
Społeczny Komitet Gazyfikacji wsi Nienadówka uprzejmie informuje mieszkańców, że dnia 23 kwietnia 1995 r. (niedziela) odbędzie się uroczystość zapalenia płomyka gazowego, wieńcząca zakończenie inwestycji: gazyfikacja wsi.
Bliższe szczegóły organizacyjne podane zostaną w informacjach parafialnych
30 kwietnia 1995 (niedziela)
godz. 11 00 - Inauguracja Obchodów uroczystą Msząśw. w kościele parafialnym. Po nabożeństwie przemarsz korowodem do Domu Sportowca w Nienadówce Dolnej. godz.1230 - Część oficjalna - akademia okolicznościowa, wystąpienia gospodarzy wioski, program artystyczny w wykonaniu młodzieży szkolnej ze Szkoły Podstawowej nr 1. godz. 1600 - Gminne zawody strażackie na stadionie sportowym o puchar gospodarzy wioski, godz. 1900 - Festyn strażacki z atrakcjami.

1 maja 1995 (poniedziałek)
godz. 16 00 - Konkurs recytatorski poezji Jana Bolesława Ożoga w sali widowiskowej Domu Parafialnego.

2 maja 1995 (wtorek)
godz. 9 00 - Turniej tenisa stołowego dla młodzieży w Szkole Podstawowej Nr 1.
godz. 17 00 - Akademia z okazji Dnia Zwycięstwa.

3 maja 1995 (środa)
godz. 16 00 - Uroczysta wieczornica Jubileuszowa w wykonaniu młodzieży szkolnej i zespołu folklorystycznego „Wesele Nienadowskie” w Szkole Podstawowej nr 2 w Nienadówce Górnej, godz. 14 00 - Rozgrywki piłkarskie młodzieży szkolnej na boisku sportowym w Szkole Podstawowej nr 1.

14 maja 1995 (niedziela)
UROCZYSTOŚCI CENTRALNE OBCHODÓW 400-lecia.

godz. 11 00 - Suma Jubileuszowa z udziałem J. E. ks. Biskupa Ordynariusza Rzeszowskiego. W jej trakcie odsłonięcie i poświęcenie tablicy okolicznościowej na frontonie kościoła. Po nabożeństwie przemarsz korowodem z udziałem orkiestry do Domu Sportowca,
godz. 13 30 - Spotkanie przedstawicieli władz duchownych i świeckich z zaproszonymi gośćmi, zasłużonymi dla nienadowskiej społeczności.
godz. 17 00 - Występ zespołu folklorystycznego „Wesele Nienadowskie”.
godz. 20 00 - Festyn fundowany przez organizatorów Obchodów i gospodarzy wioski dla mieszkańców Nienadówki i przybyłych Gości.

W dniach Jubileuszowych Obchodów w hallu budynku poczty i biblioteki czynna będzie wystawa publikacji prasowych poświęconych Nienadówce, pt. „PISANO O NAS...”

Obok Domu Sportowca czynne będzie stoisko z wydawnictwami i pamiątkami okolicznościowymi.



W sierpniu 1995 r. parafia Nienadówka z racji Obchodów Dostojnego Jubileuszu 400-lecia pełnić będzie rolę gospodarza Diecezjalnych Dożynek w Katedrze Rzeszowskiej.

* * strona 2 * *

PÓŁ WIEKU TEMU W NIENADÓWCE
WYDARZYŁO SIĘ ...


1945
W miarę rozwoju Spółki, przemianowanej w 1924 r. na Spółdzielnię - Kasa Stefczyka i wraz ze wzrostem liczby udzielonych pożyczek,

21 II - wykonano wyrok śmierci na Edwardzie Misiaku, podejrzanym o przekazanie NKWD listy proskrypcyjnej nienadowskiej AK. Misiaka zastrzelił serią ze „stena” Władysław Pyrzyk. Śmierć poniosła również żona skazanego, przypadkiem znalazłszy się na linii strzału, córka ocalała.

26 V - z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu wrócił Michał Cisek, wywieziony tam w dzień Bożego Ciała 4 V 1942 r. za wystawienie „lipnej” kenkarty Janowi Szczygłowi na nazwisko zmarłego w 1941 r. Jana Ożoga, zam. Nienadówka Nr 502.

26 VI- grasowali w Nienadówce bandyci. U Michała Maciąga w nocy skradli krowę. Od Tomasza Prucnala w Dolnej Nienadówce żądali 5 tysięcy złotych.

4 XII - około godziny 8 30 organa bezpieczeństwa aresztowały na drodze obok szkoły jej kierownika Karola Robaka. Zabrano go do aresztu w Sokołowie, a nazajutrz przewieziono na śledztwo do Kolbuszowej.

(opracowano na podstawie Kroniki Parafialnej ks. M. Bednarskiego i II t. Monografii Sokołowa Małopolskiego Andrzeja Dańczaka).

KASA STEFCZYKA w Nienadówce

Założona została 13 września 1909 r. z inicjatywy ks. proboszcza Ludwika Bukały. W zebraniu założycielskim udział wzięli delegat Biura Patronatu dla Spółek oszczędności i pożyczek we Lwowie, Józef Ciembroniewicz. Deklaracje przystąpienia podpisało 44 gospodarz) nienadowskich, wpłacając 44 korony opłaty wstępnej i 216 Koron udziału członkowskiego. Wybrano Zarząd Spółki w składzie: ks. Ludwik Bukała - przełożony Zarządu, Jan Zdeb Nr 63 -zastępca przełożonego, Stanisław Chorzępa Nr 166, Bartłomiej Nowiński, Sebastian Ożóg Nr 114, Michał Ożóg s. Jakuba Nr 62 i Jędrzej Ożóg Nr 99, jako członkowie. W skład Rady Nadzorczej weszli: Wojciech Ożóg Nr 15 - przewodniczący, Biernat Marcin - wójt w Nienadówce, jako zastępca, oraz członkowie: Marcin Śliż Nr 108, Michał Nowak Nr 102, Szczepan Nowak Nr 240, Michał Motyl, sekretarz gminy w Nienadówce, Jakub Motyl Nr 103, Ludwik Marszał Nr 40.
Kasjerem Spółki wybrano Jakuba Pieńczaka - kierownika miejscowej szkoły. Poręki całym swoim majątkiem udzielili mu Jędrzej Ożóg i Bartłomiej Nowiński. Dla kasjera ustanowiono wynagrodzenie w kwocie 30 Koron rocznie, płatne w ratach.
Choć terenem działania Spółki oszczędności i pożyczek z nieograniczoną poręką w Nienadówce była gmina Nienadówka i ta część Trzebuski, która należała do nienadowskiej parafii, to gospodarze z Trzebuski poczęli przystępować doń dopiero w okresie późniejszym, założycielami byli wyłącznie miejscowi włościanie. Zgodnie z wpisem rejestrowym dokonanym przez Sąd Obwodowy w Rzeszowie 16 X 1909 r., członkowie Spółki ręczyli wspólnie (solidarnie) całym swoim majątkiem za jej zobowiązania wobec osób trzecich, o ile by majątek Spółki na ich pokrycie nie wystarczał.
Na zebraniu założycielskim uchwalono, że najmniejsza kwota wkładu oszczędności wynosić może 1 Koronę, zaś pożyczka dla członka nie może przekraczać sumy 500 K, wyjątkowo 800 K. Przyjęto stopy procentowe: 5% dla wkładów oszczędnościowych i 6 1/2% od pożyczek. Upoważniono Zarząd do zaciągnięcia pożyczek w innych bankach od sumy 10 000 K, z zastrzeżeniem, by procent od nich był przynajmniej o 1 jednostkę niższy, od pobieranego przez kasę.
Spółka oszczędności i pożyczek rozwijała się w Nienadówce widać pomyślnie, skoro lustrator z lwowskiego Biura Patronatu, Jan Szwed, podczas kontroli przeprowadzonej 20 IV 1910 r., stwierdził, że pozyskano 33 nowych wkładów oszczędnościowych na kwotę 16 153 K. Prócz tego zaciągnięto pożyczkę z Krajowej Centralnej Kasy w wysokości 8 000 K, udzielając 76 pożyczek na poprawę gospodarstw i 10 na kupno pola.
pojawił się problem ściągalności rat spłaty długu. Kolejni lustratorzy z Biura Patronatu zaznaczają w protokołach pokontrolnych że ani Zarząd ani Rada Nadzorcza nie podejmują wystarczających starań dla zdyscyplinowania opieszałych dłużników. Lustrator Drozdowicz np. w opisie kontroli z 8 III 1913 r. że, „co 3-ci dłużnik zalega ze spłatą 2 a nawet 3 rat”. Inni z kolei dziwią się dlaczego Zarząd tak bardzo unika występowania z tą sprawą na drogę sądową.
Atmosfera przychylności dla klientów Kasy była nader wyraźna. Gdy w 1911 roku zapanowała w Nienadówce epidemia tyfusu, postanowiono zawiesić ściąganie rat spłaty długów. Wskutek tego powstały zaległości na tym tle, aż w 36 przypadkach, co zaraz wychwyciła kontrola ze Lwowa. Dla zwiększenia dostępności pożyczki na wniosek ks. Bukały z dnia 1 I 1916 obniżono stopę procentową: oszczędności z 5% na 3 3/4% i pożyczek z 6 112% na 5 1/4%.
Największe powodzenie Kasy Stefczyka przypada na czas międzywojennego dwudziestolecia. Wówczas to napływały oszczędności nawet z dalekiej Ameryki, a pożyczki oddzielano masowo, zwłaszcza na budowę domu i obiektów gospodarczych. Np. w dniu 16 V 1937 r. udzielono 9 pożyczek budowlanych na ogólną kwotę 3 000 zł., 12 XI 1938 aż 30-stu. Były też - rzecz jasna - decyzje odmowne. W przypadku gdy o pożyczkę zabiegał ktoś, kto zalegał ze spłatą poprzedniej lub gdy przedstawiał wątpliwych ręczycieli. Podania rozpatrywano na zebraniach Zarządu, odbywanych średnio dwa razy w miesiącu i tam zbadały też rozstrzygnięcia. Dzięki Kasie Stefczyka wielu gospodarzom dane było wznieść zabudowania, powiększyć stado inwentarza czy dokupić ziemi.
Spółdzielnia świadczyła również na cele społeczne. I tak m.in.
4 lipca 1937 r. uchwalono wpłacić kwotę 2 zł na FON, 3 X tegoż roku - 1 zł na Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi,
dalej 10 X -1 zł dla gminy zbiorowej Sokołów na założenie biblioteki gminnej, 25 V 1938 - 10 zł na pogorzelców w Trzebosi, 9 X tegoż - 20 zł na Liceum Spółdzielcze we Lwowie i 5 zł na budowę szkół powszechnych. Ponadto nienadowska Kasa wspierała fundusz kształcenia pracowników (5 zł), składkę na zakup karabinów maszynowych dla Pułku Piechoty Rzeszowsko - kolbuszowskięj, oraz zakupiła gwóźdź do sztandaru miejscowej OSP (5 zł), którego poświęcenie odbyło się 6 VI 1937 r.
Z upływem czasu nastąpiły w Spółdzielni zmiany pokoleniowe. Starsza generacja działaczy ustępowała, przychodzili nowi ludzie. 14 II 1923 r. odszedł ze Spółdzielni Jakub Pieńczak, w maju 1935 r. ustąpił z Zarządu ks. Bukała. Zastąpili ich: Jan Ożóg, Stanisław Motyl, Stanisław Marczyk. 23 VIII 1937 r. wybrano do Zarządu Karola Robaka, a niemal rok później we władzach Kasy znaleźli się Wojciech Ciupak i Ignacy Ożóg z Trzebuski. Członkowie Zarządu i Rady Nadzorczej uczestniczyli w wielu konferencjach dla kierownictwa Kasy Stefczyka organizowanych we Lwowie lub w Krakowie. Zazwyczaj delegowano na nie Jana Ożoga, Wojciecha Chorzępę i Karola Robaka. Ten ostatni rychło objął przewodnictwo Spółdzielni, zaś wybijającym się członkiem kierownictwa wnet stał się Jan Ożóg, sprawujący tuż przed samą wojną funkcję kasjera, którą objął po Jakubie Ożogu-organiście. Musiał być biegłym w zagadnieniach księgowo-finansowych, skoro zarówno Zarząd jak i Rada Nadzorcza poleciła go do Związku Spółdzielni Rolniczych w Sandomierzu jako tego „co uzdrowi chorą Spółdzielnię w Trzebosi”.



Sprostowania do poprzedniego numeru „Gońca Nienadowskiego”

- rozpoczęcie nauki w siedmioklasowej Szkole Podstawowej nr 2 w Nienadówce Górnej miało miejsce nie 28 grudnia 1959 r. - jak | podano - ale o cały miesiąc wcześniej - 28 listopada tegoż roku otwarcie oficjalne, a 1 XII 59 rozpoczęto naukę. Uwaga p. dyrektora Ludwika Szczygła,
- akcja bojówki AK przeciw spędowi bydła w Nienadówce Górnej miała miejsce nie 20 lipca 1994 - jak podano w ślad za innymi źródłami - ale znacznie wcześniej, na początku miesiąca lipca, albo nawet w czerwcu owego roku. Uwaga p. Jana Bełza.

* * strona 3 * *

Nienadówka-gmina
kontra hrabina Alvina
W latach 1861-1865 dominium sokołowskie (wraz z Nienadówką - rzecz jasna) była własnością Niemki ze Śląska baronowej Alviny Konstancji von Schlippenbach. Majętność ową nabyła ona za pośrednictwem rzeszowskiego adwokata Wiktora Zbyszewskiego od licznych spadkobierców zmarłego bezpotomnie w 1719 r. Benedykta Grabińskiego. Z okresu jej panowania zachowały się dokumenty sporu, jaki z baronową toczyli mieszkańcy gminy Nienadówka za pośrednictwem swoich przedstawicieli: Józefa Ożoga, Antoniego Ziemiaka (tak w oryginale!), Wojciecha Zdeba i Sebastiana Wójcika.
Stawka jego była wysoka, gdyż szło o los szeregu służebności dworu względem wsi, jak: prawo poboru opału z lasów, drzewa budowlanego, drzewa na sprzęty gospodarskie, grabienia ściółki, oraz wypasania bydła na dworskich gruntach i w lasach. Spór toczył się przed Cesarsko-Królewską Komisją krajową wykupu i regulacji ciężarów gruntowych w Krakowie, w 1863 roku. Baronową Alvinę reprezentował adwokat Alojzy Rybicki. W interesie właścicielki było drastyczne ograniczenie owych służebności, żądania pełnomocników wsi były dokładnie odwrotne. CK Komisja pełniła rolę rozjemcy.
W pierwszej kwestii - poboru opału, strony doszły do ugody, że mieszkańcom wsi należy się: „zbieranina, to jest suche gałęzie na ziemi w lesie leżące i snozki do dwóch cali grube, które bez użycia siekier}' lub innego ostrego narzędzia ręką wydobyć się dadzą oraz „gałęzie do trzech cali grubości u spodu, tudzież i trzaski od drzewa w sągi rąbanego pozostałe”, pniaki z korzeniami i leżaki, tj. drzewo zbutwiałe, które „ani do sągów ani na materiał zużyć nie można>
Następnie dokument regulacyjny szczegółowo wymienia lasy należące do państwa sokołowskiego, służebnością ową obciążone na rzecz 141 osad w Nienadówce Dolnej i 129 osad w Górnej. Razem 270. Zgodzono się też co do tego, że prawo to nie przysługuje 113 osadom, które po roku 1830 powstały przez podział osad pierwotnych. Prócz tego ustalono, że pobór opału będzie bezpłatny, organizowany dwa razy w tygodniu, w środę i piątek, z wyjątkiem żniw, a uprawnionym „wolno określone gatunki paliwa furą paro-bydlaną wywozić lub własną siłą wynosić”. Dozwolone zostało zabranie siekiery, ale po uprzednim zameldowaniu o tym straży leśnej.
Rozbieżne stanowiska utrzymały się co do ilości pobieranego opału w ciągu roku. Pełnomocnicy wsi zażądali, by było to 14 fur paro-bydlanych na każdego uprawnionego rocznie. Przedstawiciel hrabiny stwierdzał, że tyle opału lasy służebne zapewnić nie są w stanie. Wobec powyższego CK Komisja powołała biegłych, którzy uznali, że każdemu z 270 uprawnionych gospodarstw' w gminie Nienadówka potrzeba rocznie 30 fur parobydlanych opału. Następnie dokładnie wyliczyli ile fur paro bydlanych zbieraniny, gałęzi, wierzchołków i pniaków dać mogą rocznie lasy Turzy i Trzebuski (4 932), ile zaś położone za Nienadówką i Stobierną (799). Tą ilość przeliczyli nawet na siłę opałową sągów drzewa. Z rachunku wyszło im, że lasy służebne wobec Nienadówki Dolnej dać mogą 5 4/10 fur paro bydlanych na uprawnionego, zaś służebne wobec Nienadówki Górnej jedynie 3 1/10 fur paro bydlanych. I tą ostatnią wielkość CK Komisja przyjęła jako miarę średnią.
Przedstawiciele nienadowskiej gminy występowali z żądaniem przyznania mieszkańcom prawa bezpłatnego poboru drzewa na budowle. Powoływali się na stosowne rozporządzenie śp. Marianny Grabińskiej z 12 XII 1802 r. Dwór jednak temu zaprzeczał, utrzymując, że „włościanie nigdy w posiadaniu lub używaniu takiego prawa nie byli”. Orzeczenie CK Komisja było w tym przypadku pozytywne dla mieszkańców Nienadówki, gdyż - jej zadaniem -„włościanie nabycie takiego prawa udowodnili, natomiast dwór nie dowiódł, że było ono wygasło”. Tak więc uprawnionym 270 osadom należała się bezpłatnie połowa drzewa na poprawę budynków. Biegli CK Komisji podzielili Nienadówkę na kilka kategorii, umieszczając osobno osady składające się z chałupy, stajni wolno stojącej i stodoły z dwoma sąsiekami, od tych gdzie stajnie są przybudowane do chałupy i stodoły z jednym sąsiekiem, jak też osady, gdzie jest tylko chałupa, bez zabudowań (było takich 20 w Nienadówce Górnej i 25 w Dolnej), a następnie wyliczyli corocznie potrzeby budowlane w każdej grupie osad.
Pełnomocnik dworu wnosił, że jeśli służebność ta zostanie utrzymana, to niech wieś je wykupi na określony czas kapitałem złożonym w gotówce. CK Komisja uznała jednak, że na dalsze 15 lat prawo to ma być zachowane bez wykupu, „albowiem uprawnieni posiadają dość mierne grunta” i dla lepszego zagospodarowania się niezbędne jest pozostawienie im tego prawa jeszcze na lat 15. Dopiero potem miało to być na żądanie którejś ze stron uregulowane odrębnie.
Józef Ożóg, Antoni Ziemiak, Wojciech Zdeb i Sebastian Wójcik wnosili również o przyznanie prawa do poboru drzewa na sprzęty gospodarskie, dokumentując to długoletnim jego użytkowaniem. CK Komisja żądanie to jednak oddaliła, uważając, że pełnomocnicy prawa tego wystarczająco nie udowodnili a przesłuchani na tę okoliczność świadkowie nie w pełni rzecz tą potwierdzają. Mówili bowiem, że wiadomo im z opowiadania, iż dziedziczka M. Grabińska na usilnie czynione próby pozwalała bezpłatnie wydać niektó-iym poddanym pewną ilość drzewa bukowego na sprzęty gospodarskie. Zdaniem Komisji, nie oznaczało to nabycia tego prawa przez wszystkich.
Przedstawiciele Nienadowskiej gminy wnosili też o przyznanie prawa pozyskiwania ściółki z dworskich lasów, argumentując, że tak od lat czynili i z tego względu przysługuje im zasiedzenie. Jednak zeznający świadkowie: Kazimierz Bąk, Szczepan Motyl, Jakub Kus nie potwierdzali, że od 30 lat grabiono ściółkę w dworskich lasach, zaś leśniczy Stanisław Kisielewski, który w 1840 r. objął swe obowiązki, zeznał, że „włościanie nigdy ściółki bezpłatnie brać nie mogli”, zaś asygnaty na jej pobór wydawano tym tylko, co wykonali robotę we dworze, a zamiast zapłaty ściółkę otrzymać pragnęli. Stąd CK Komisja wniosek ów oddaliła.
Również co do pretensji przedstawicieli nienadowskiej gminy odnośnie wypasu bydła na dworskich użytkach i w lasach, CK Komisja odniosła się negatywnie, zaznaczając, że w odległym już czasie odrabiania pańszczyzny, poddani nienadowscy, pracując na pańskiej roli, w godzinach południowych popasali na dworskich użytkach bydło robocze. Co jednak nie było stałym służebnictwem. Zaś gdy pasali bydło w lesie, to „za każdym razem z osobna pozwolenie u dziedzica zaciągali i różne spaśne dawali”. Nie była to więc żadna służebność.
Orzeczenie owo CK Komisja Krajowa wykupu i regulacji ciężarów gruntowych wydała dnia 10 grudnia 1863 r. w Krakowie.
Od jego postanowień Rekurs w imieniu baronowej Alviny K. von Schlippenbach złożył 22 V 1864 r. adwokat Alojzy Rybicki do Wysokiego CK Ministerstwa Stanu. Pełnomocnicy nienadowskiej gminy otrzymali jego odpis. Baronowa zaskarża w nich przedłużenie na 15 lat prawa do poboru opału i drzewa budowlanego z lasów dworskich, twierdząc, że gospodarstwa w Nienadówce są na poziomie pozwalającym zakupić sobie cały potrzebny opał”. Prawie każdy gospodarz - czytamy w owym Rekursie ma krowy i konie i porządne statki gospodarskie. Wielu z nich chowa trzodę, którą z korzyścią sprzedaje. Najem do robót polowych do dworu dostarcza im rokrocznie kilkaset Reńskich zarobku. Oprócz tego zarabiają sobie znacznie rąbaniem sągów, oprawą drzewa materiałowego, transportowaniem towarów rozmaitego rodzaju do Sanu i Wisły, bądź do kolei żelaznej. Z tych więc źródeł ciągną dostateczny dochód na opatrzenie wszystkich potrzeb, zatem i opału” .
Jaki był los owego Rekursu w Wysokim CK Ministerstwie Stanu - niestety - nie wiemy.

Źródło WAP w Rzeszowie, Zespół 80.


Podziękowania
Społeczny Komitet Obchodów 400-lecia wsi Nienadówka uprzejmie dziękuje:
- pragnącemu zachować anonimowość fundatorowi tablicy upamiętniającej Obchody 400-lecia, która z tej okazji wmurowana zostanie we fronton kościoła parafialnego,
- Rzeszowskiej Spółdzielni Mleczarskiej w Trzebownisku, a osobiście jej (Prezesowi inż. Antoniemu Kogutowi za datek, w wysokości 500 złotych (nowych) na pokrycie kosztów organizacji obchodów.

* * strona 4 * *

PAŃSKIA ZGODA
W dawnych czasach poddany pragnący zawrzeć związek małżeński musiał mieć zgodę swojego pana. Zachował się dokument tego rodzaju dotyczący Nienadówki. Oto jego treść: Atestatum
dozwalające przyjęcia małżeństwa Wacławowi Nowakowi z numeru 120 z Marcjanną Lepiankówną z numeru 10, obojga z Nienadówki, jeżeli mają lata do tego stanu przyzwoite i jeżeli nie zachodzą przeszkody do małżeństwa podług Jur. Canonicum daję to zaświadczenie.
10 luty 173ó w Trzebusce, Dzierżyński - ekonom

Źródło: WAP w Rzeszowie, zespół 80


JAK HRABIA NA KÓŁKO ŁOŻYŁ...
W „Wieńcu" nr 18/ wydanym we Lwowie dnia 18 sierpnia 1884 r. znaleźliśmy PODZIĘKOWANIE NASTĘPUJĄCEJ treści:
„Zarząd Kółka rolniczego w Nienadówce zasyła Iwnemu p. hr. Tyszkiewiczowi serdeczne „Bóg zapłaci* za dar w kwocie. 10 zł r. na rzecz tegoż Kółka złożony".
Któż przypuszczałby, że nienadowskie kółko miało tak możnych protektorów” A jednak...
DWA CYTATY
„(...) pod Trzebuską, 14 października wieczorem ostrzelani zostali milicjanci eskortujący grupę zabranych z Nienadówki poborowych, którzy korzystając z zamieszania, rozbiegli się. Stracił wówczas życie sokołowski milicjant, pochodzący z Górna, Władysław Marciniec”.
(Ks. Piotr Bartnik, Jerzy Koziarz „Dekanaty leżajski i sokołowski w latach okupacji hitlerowskiej”, Przemyśl 1992, str. 149).

„Na terenie wsi zamordowano strzałem karabinowym Władysława Marcińcą, który odważył się odwiedzić ojca w mundurze milicyjnym”.
(Janusz Klich, „Saga o Górnie”, w „Bohaterskie wsie” KAW Rzeszów 1984, str. 135)
OPINIE O NIENADÓWCE
„Oglądając obejścia wzdłuż drogi, to Nienadówka wygląda na bogatą wieś". (Ryszard Ważny „Wyróżniony za robotę" /Nowiny z 19 września 1983)

„Najdówka. Świetlisty nie lubił tej wsi. Przemknął przez nią szybko. Dopiero wspinając się pod górę, obejrzał się za siebie".
(Zbigniew Domino „Wicher szalejący" KAW, Warszawa, 1980 r., str. 41)

Franciszek Chorzępa



KOMU BIEDA


Bieda wszędzie jest na świecie,
Każdy skarży się wciąż na nią.
Lecz najbardziej chłopa gniecie,
W chłopskiej chacie nędza panią.

Co za bieda panu temu,
Który pensję wciąż pobiera,
Nic nie zrobi nędza jemu,
Bo pieniędzmi ją wypiera.


Zagladnijmy do tej wioski,
Gdzie to chłopi grzebią w roli.
Zobaczymy co tam troski
Że aż serce nas rozboli.


Gospodyni kurom daje
Wszystko co ma najlepszego,
Aby niosły na sól, jaje,
Bo nie sprzeda nic innego.


Gospodarz się w głowę skrobie,
Bo na tytoń ma ochotę,
Więc do sklepu idzie sobie,
Jajko niesie, jajko złote.


Gdy się panu zechce palić,
To po głowie się nie skrobie,
Nie musi się jajkiem kalić,
Papierosy ma przy sobie.


Wtenczas panowie biadają
Gdy się kończą poczęstunki.
Tańczyć i pić zaprzestają
Kiedy dostają biegunki.


Franciszek Chorzępa - ur. w 1912 r. w Nienadówce. Pisał wiersze, oparte na bezpośrednich przeżyciach i własnej obserwacji świata. Wszechstronnie utalentowany. Jeden z organizatorów nienadowskiej spółdzielczości w okresie międzywojennym. W czasie okupacji uczestnik miejscowej konspiracji AK. Przyjaciel J. B. Ożoga z lat wspólnej działalności w organizacjach niepodległościowych. Obecnie zamieszkały w m. Gościeradz, woj. bydgoskie.

„Wzdłuż strumienia rozciąga się Nienadówka, najbardziej towarowa wieś w powiecie kolbuszowskim. Rozległa, ludna, doskonale zagospodarowana. Szeregi murowanych domów, nawet willi, budynki inwentarskie i gospodarcze wzniesiono z cegły. Wszystkie zaś przykuwają uwagę przybysza nowością (...)"
(Krzysztof Szeliga „Życiorys wpisany w trzydziestolecie" Nowiny, Nr 1ó1 z 1974 r.)
GONIEC NIENADOWSKI

Pismo okazjonalne, wydane nakładem Społecznego Komitetu Obchodów 400-lecia wsi Nienadówka Zredagował E. Winiarski

opr. Bogusław Stępień

strzałka do góry


Write a comment

Comments: 0

About | Privacy Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013