Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Nienadowski diabeł


część - 11

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] 11 [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21]



7-mego lutego przyjechali z Przewrotnego ks. Kwolek wikary, p. Krzywka nauczyciel i p. Bandasiewicz organista, chociaż pisałem tylko po ks. wikarego. Pojechaliśmy do domu Chorzępy, ale nic nowego, a ni starego nie widzieliśmy. To mię potępiało, że tylko przy mnie objawy powtarzały się, a kto obcy nadszedł, nic nie widział. Opowiadała nam matka, że z rana zakadziła dom święconym zielem. Gdy się dym rozszedł po izbie, dziewczyna dostała nudności, uczuła bóle głowy, zataczała się, przewracała po izbie, przeleżała chwilkę na środku, aż w końcu powstał wielki fetor, szyba środkowa brzękła i wypadła na podwórze, po czym nastała cisza. Wszyscy w domu byli uradowani. Od poniedziałku do piątku z rana był w domu Chorzępy spokój. Po południu dziewczyna zasnęła i podczas snu czart dziewczynę kołysał.

Wieczorem dostałem się do domu Chorzępy. Na moich oczach spadł krzyżyk, nie zwyczajnie, ale linią łamaną. Krzyżyk stał oparty na oknie w bezpiecznym miejscu, Około godziny 7-mej wieczorem nadeszli żandarmi: Weidel, wachmistrz z Niska i Beigel, wachmistrz z Sokołowa. Koło godziny 9-tej ujrzeliśmy kupę gnoju ludzkiego, świeżego, bardzo cuchnącego, złożonego tuż przy żandarmach. Przesiedziałem tam do 11-tej godziny.

12-tego lutego 1898 roku czart rzucał motewką na środek izby, fajką we drzwi. Wieczorem byłem tam, dziewczyna wnet zasnęła, w tej chwili nastało drapanie, po drapaniu, stukanie. Ja głośno, on jeszcze głośniej, ja ciszej, on jeszcze ciszej, ja dwa razy, on - trzy , ja cztery, on pięć. Pokropiłem święconą wodą pod ławą. W tej chwili , wszedł w dziewczynę, nastąpiły kurcze nóg, ale znowu inne, jak dawniej. Chciała matka zbliżyć się do dziewczęcia, ale nie dał, nogą odpychał. Podczas kurczów nóg, trzeba było tylko pokropić nogi wodą święconą, a w tej chwili kurcze ustawały (czy żandarm, czy organista maczał rękę w święconej wodzie i dotykał się nóg, to nogi się w tej chwili uspokajały)

Na pytania: Kto, kiedy, czart nie chciał odpowiadać. Przy odczytywaniu egzorcyzmów mówił: nie ścierpię, to brzydkie śmiał się, mówił szybko w języku dla mnie nie zrozumiałym, na moje zaklęcia, groził mi pięścią, gryzł krzyżyk i na rozkaz całował go.

Kędy masz iść ?
Drzwiami
Co masz robić z drzwiami ?
Roztrzaskać na kawałki

powiększ zdjęcie Schował krzyż pod przykrycie. Ja mówię: Daj mi krzyż ! zaraz posłusznie dał. Gdym powiedział, patrzcie jak się wstydzi, bo schował głowę. W tej chwili odrzucił okrycie. Podczas egzorcyzmów, czułem woń siarki.

13 lutego 1898 roku śpiewaliśmy pieśni do Matki Boskiej. Podczas śpiewów, szmatą pociągnął popod moje oczy z takim szelestem, że wszyscy to widzieli i wszyscyśmy się przestraszali. Prócz domowników i mnie była siostra Hanusi z mężem. Według opowiadania diabeł rzucił za dziewczyną ziemią i uderzył ją w plecy, jakby pięścią. Przyszły kurcze nad oczami i śmiech, gdy dziewczyna zasnęła. Pytam się:

Jesteś ?
Jestem

Kiedy stąd wyjdziesz, kto Cię wyrzuci ? Nie dał na to odpowiedzi. Dziewczyna zsunęła się niżej z pościeli i zaczęła bębnić. Kazałem zakadzić dom. Ja odmawiałem modlitwy z książki, a matka kadziła. Wtedy czart mówił:
Nie ścierpię, jak pójdę, to rozwalę węgle, baba oślepnie, że nie będzie wiedziała gdzie stać, piec rozwalę.
Położyłem książkę nad głową dziewczyny, chciała ją z rzucić, ja mówię 3 razy - nie rusz ! I książki nie ruszyła. Przyłożyłem książkę do nóg, w tej chwili schowała dziewczyna nogi pod przykrycie. Czytałem z książki egzorcyzmy po łacinie, a dziewczyna mówi: - Ja to wszystko rozumiem. Powtarza: ut exeas, ja się pytam: - Co to znaczy, ut exeas ? Idź odpowiada. Usta zatykał mi stułą, a ręką zasłaniał wiersze w książce, że nie mogłem czytać. Skręcił mi pasek św. Franciszka w kłębek i rzucił na środek izby, potem zabrał się do różańca, chciał go przerwać. Ja mówię - Nie wolno ci tego rozrywać. Wziął medalik, obracał g, bawił się, mówiąc Jakie to brzydkie Dziewczyna miała na sobie medalik, różaniec a pod głową pasek św. Franciszka. Wszystko to robiła mając zamknięte oczy. Chwytała stułę, chcąc poszarpać. Ja mówię, nie wolno ! Na to diabeł odpowiada, dziewczyna nie jest jeszcze wykołysana i zaczął ją, kołysać, jakby dziecko w kolebce. Mówię - My to nie potrzebujemy twojej usługi, nie rusz ! Dał spokój. Gdy dym z kadzidła rozszedł się po izbie, powiada: śmierdzi tymi dymami w kościele i tu przyszedł śmierdzieć, najgorsze to te żółte ziarenka. Nie ścierpię, już pójdę stąd, bo się biorą do mnie ze wszystkich stron.

Mówiłem różaniec, dziewczyna ujęła jedno ziarnko i daje mi do ręki, skończyłem Zdrowaś Mario, ona daje drugie ziarnko i tak zmówiłem dwa dziesiątki. Gdym mówił Wierzę w Boga, dziewczyna skryła się pod przykrycie, machała ręką i mówiła:

Ciągle to - ut exeas - ja bym już wyszedł, ale mi Pan Jezus nie każe.
Ja mówię (po polsku a dziewczyna po łacinie) Pan Jezus jest miłosierny i nie chce naszego zmartwienia, niech ci Pan Jezus rozkaże. Wtedy dziewczyna mówi:
Imperet kryjąc się pod przykrycie. Czart mówił obcym językiem, ja jednak nie mogłem połapać ani jednego wyrazu i pytam się: Po jakiemu mówisz ?
Po grecku Zaczął pukać i powiada. Ja będę mówił po ścianach, po szybach, po piecu, po drzwiach, po ławie, już mówię Zaczyna pukać: jeden, dwa, trzy. Po chwili zamilkł i ani słówka więcej.


[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] 11 [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21]


About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013