Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Nienadowski diabeł


część - 18

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] 18 [19] [20] [21]



Odgłosy


Od momentu gdy niedyskretna służąca Jędrzeja Chorzępy rozpowiedziała po wsi, jakie kłopoty trapią jej gospodarza, do chwiloi rozejścia się po świecie wiadomości o "opętanej przez czarta w NIenadówce, upłynęło sporo czasu. Początek całego zdarzenia miał miejsce w lecie 1897 roku, zaś pierwszy urzędowy raport na jego temat sporządził dla władzy zwierzchniej kolbuszowski żandarm Beigel, dopiero jesienią tego roku. Sprawozdanie, choć utrzymane w rozsądnym i wyważonym tonie, nie przypadło przełożonym żandarma do gustu. Zaskoczony widać takim obrotem sprawy urzędnik policyjny, dla zaspokojenia urażonej ambicji, przesłał je do redakcji "Kuriera Lwowskiego" Na łamach tego pisma ukazał się on 5 grudnia 1897 roku, wywołując spore poruszenie i niemałą sensację.

"Po tym artykule w "Kurierze Lwowskim" - notuje w swoich zapiskach ks. Smoczeński. - ludzie z różnych stron nadjeżdżali, ażeby zobaczyć i opętaną i samego diabła. Z Rzeszowa kilka fiakrów nadjeżdżało przed dom Chorzępów, a w nich pełno to młodzieży szkolnej, to wojskowych, to różnych urzędników, a mnie i Jędrzeja zasypywano pytaniami i listami."

Z relacji wikarego Smoczeńskiego wiemy również, że po opublikowaniu w grudniu 1897 roku raportu żandarma Beigla "Kurier Lwowski" zesłał pismaka W. Dąbrowskiego, ażeby sprawdził co jest właściwie na temat.

Nie wiedząc, że mam do czynienia z "gazeciarzem" - żali się ks. wikary - opowiedziałem wszystko com widział, a "gazeciarz" to obrobił, upiększył i w 3 artykułach podał do publicznej wiadomości.

Dopiero wówczas ruszyła lawina listów do Nienadówki, pisanych i nadsyłanych z różnych stron kraju i z zagranicy. Oto treść niektórych z nich:

1) Kartka korespondencyjna z 14-12-1897 r.
Do p. Andrzeja Chorzępy w Sokołowie. Wyczytałem w gazetach, że Pan posiadasz córkę, w obecności której rozmaite przedmioty w powietrzu latają. Proszę mi zaraz donieść, czy jest to prawda, a ja bym tam przyjechał, może by się dało i wyleczyć. Z poważaniem F. R. w Tarnowie

2) List z dnia 20-12-1897 r. Uścieryki
Panie Chorzępa, wyczytałem w gazetach, co tam u Pana wyrabia Duch jakiś... Otóż ja jestem ten człowiek, który mam z łaski Pana Boga na to taki sposób, że za jedną noc mogę tego Ducha odprawić i uczynić go nieszkodliwym pod wszelką gwarancją, a jakżeby to uczynić musiałbyś mi pan zapłacić drogę i czas, albo zresztą posłałbym ja panu mój sposób, ale to by to samo kosztowało, a Pan podobno nie chciałbyś wydatków robić. A więc panie Jędrzeju uczynię wedle upodobania gdyż jestem ten, któremu Stwórca Duchów dał oręż na poskromienie duchów niesfornych. Przytem łączę wyrazy szacunku dla całej waszej rodziny i zasyłam wam swoje pozdrowienia. jeżeli chcecie to opiszcie mi wszystko od początku do teraz, co wam za figle czynił , a co teraz czyni, a coś będziemy radzić. Opiszcie mi, lub możecie się spytać o mnie zwierzchności gminnej w Uścierykach w powiecie Kossowskim, poczta Uścieryki, to samo. Wasz przyjaciel Michał J. były nauczyciel ludowy.
3) List z dnia 12-12-1897 r. Kołyma
Szanowny Panie Jędrzeju ! Wyczytałem w gazecie, że w waszym domu od pewnego czasu coś straszy, przesuwa garnkami, różne przedmioty latają w powietrzu, wtenczas tylko, kiedy wasza córka jest obecna. Głupie ludzie powiadają, że wasza córka jest opętaną, wy jesteście dobry człowiek, a wasza córka jest posłuszna, pracowita, a od waszej chaty ludzie unikają. Nic sobie s tego nie róbcie, to nie jest prawda, wasza córka nie jest opętaną, tylko jest takie pozwolenie od Boga, ażeby się takie rzeczy działy za pomocą waszej córki, a to dlatego Pan Bóg dopuszcza znaki ażeby ludzie poznawali moc Boga, że umarli mają z żywymi obcowanie, nie jest to tam w waszej chacie żaden diabeł, ale duch, dusza zmarła z waszej familii. takie zdarzenia pojawiają się dosyć często na różnych miejscach, tutaj nie pomoże żaden ksiądz, ani żandarm, a gdy wy dali na solenną wotywę, to jeszcze gorzej wojował. Nic się nie bójcie Panie Jędrzeju tych strachów, bo wasza córka nic się tego nie boi, nic się jej złego nie stanie. Ona jest zdrowa, tylko od tego czasu bielsza na twarzy, ma duże oczy, wy chodzili do szkoły, wy umiecie czytać i pisać, bądźcie tak łaskawi, opiszcie mi całkiem od początku do teraz wszystko najdokładniej, choćby i dwa arkusze, a może mi Pan Bóg dopomoże , że ja wam dam jaką radę, że to będzie dobrze. Należy Wam wiedzieć, że są ludzie na świecie, którym Pan Bóg dał moc, że umieją rozmawiać z duchami dobremi, ale nie wierzcie panie Andrzeju, ażeby diabeł był w waszej chacie, bo diabeł nie ma mocy do ochrzczonego człowieka, ale dusze zmarłe to mają z ludźmi obcowanie, w to możecie wierzyć bo się nawet tak modlimy - Duchów obcowanie Kasia niech się gorąco modli do Boga i wy się módlcie przed Matkę Boska, nie palcie lampy bo jeszcze gorzej wojuje, gasi światło, ale postawcie tam krzyż na stole, bez obrazów, bez drewnianego Boga Chrystusa, gdzie jest.
Pochwalony nasz P.J.Ch - Jestem pensjonowany Urzędnik od kolei. Piszcie do mnie. jeżeli mój list do was dojdzie. Kornel Białobrzeski z Kołomyi.

4) List z dnia 04-12-1897 r. Zurich Szwajcarya
Szanowny Panie ! Z jednej z gazet widzę, ze wasza córka opętana, dlaczego pozwoliłem sobie przełożyć wam moich przysług, jej od złego Ducha oswobodzić, a ją na chorobie wyleczyć. Jednak muszę pana prosić - mnie wprzód przesłać fr. 10 austriackie moniaty, gdyż muszę u dobrych duchów usprawiedliwić. Tysiące mnie winien swoje ratowanie od tych chorób. Panowa córka jest inaczej stracona. Adresse: L. Ryba Zurich, III Langstrasse 215, Schweiz. Z szacunkiem Luniur Ryba.
5) List - w Krakowie 07-01-1898 r.
N. b. p. J. Chr. Kochany Panie Andrzeju ! Dowiedzieliśmy się z gazet, że u Was przy Waszej córce dzieją się niezwykłe rzeczy, Wielce Nas to zaciekawiło. Chcemy tedy wiedzieć czy to prawda - dlatego prosimy was abyście nam zechcieli odpisać - jak rzeczy stoją. Gdyby się owe wieści, wyczytane w gazetach okazały prawdziwymi, przyjechalibyśmy do was - by sprawdzić. Prosimy Was bardzo abyście kochany Panie Andrzeju odpisali, a uświadomili nas na pewniaka, czy owe niezwykłe rzeczy u Was się dzieją jeszcze, czy też nie. Jeśli tak - to przyjedziemy obaczyć, jeśli nie - oszczędzicie Nam zawodu. Zarazem prosimy Was wielce, abyście nam odpowiedzieli - czy był już u was kto z miasta w tej sprawie, czy nie ? Jeśli zechcecie Nam dokładnie odpowiedzieć, to podajcie swój adres dokładnie, byśmy snąć nie pobłądzili. Do Nas zaś adres taki: Jerzy Gawliński w Krakowie, ul. Koletek 1. W imieniu wielu ciekawych, a zajmujących się tą sprawą: J. Gawliński mp. Julian Dembowski. Marżę do listu załączamy ! Ludwik Kozioł. N. b. p. J. Chr. +
Obszerny list w języku niemieckim datowany 21-12-1897 roku nadszedł aż z Wiednia, zaś z Drezna napisała do Chorzępy (list z 18-12-1897r.) Frau Clara Plohn, z tamtejszego koła spirytystów. Nawiązany wówczas kontakt z ks. wikarym Smoczeńskim okazał się potem nader owocny.

Do księdza wikarego kierowano również korespondencję bezpośrednio, w rodzaju listu datowanego: Żółkiew, dn. 12-12-1897 r.:
Wielebny Księże Dobrodzieju. Proszę o łaskawe zarządzenie u tych nieszczęśliwych Chorzęmpów, ażeby tą modlitwą klęcząc odmówili. Z poważaniem Młodzianowska (w liście załaczona była koronka do Przemienienia Pańskiego).

11 stycznia 1898 roku w Głosie Narodu ukazał się obszerny artykuł pt.: Ciekawa historya o "cudownej dziewczynie, która - zdaniem wikarego - "nowego hałasu w świecie narobił". Autor podpisujący się pseudonimem "Tur" pochodził z Sokołowa, a relację swoją oparł na świadectwie księdza Smoczeńskiego i opowieściach zasłyszanych pośród mieszkańców wioski. Na początku tekstu uczynił wszak zastrzeżenia: jako bliski sąsiad Nienadówki, mogę Wam zakomunikować to, co o tej sprawie opowiadają sobie naoczni świadkowie włościanie i co mniej więcej potwierdza miejscowe duchowieństwo. Oczywiście nie wdaję się w krytykę tej relacji, przypuszczając z góry, że zabobon miesza się w hojnej dozie z faktami prawdziwymi, a których tyle podobnych opisywały już dzieła spirytualistyczne i art. dziennikarskie". Dalej "Tur" obszernie charakteryzuje wioskę, przechodząc następnie do opisu nadzwyczajnych zjawisk nękających małoletnią córkę miejscowego gospodarza. Sporo uwagi poświęca przygodom księdza wikarego, wachmistrza żandarmerii w Kolbuszowej i organisty, podczas ich bytności u Chorzępy w chałupie. Kończy zaś artykuł następująco: "oto jest zapis zdarzeń w tych czasach, od pół roku objawiających się, a kto by nie uwierzył, niechaj pośpieszy przekonać się osobiście do Nienadówki pod Sokołów"

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] 18 [19] [20] [21]


About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013