Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Nienadowski diabeł


część - 19

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] 19 [20] [21]



Ks. Paweł Smoczeński , zdekonspirowawszy sokołowskiego Tura, tymi oto słowami skarży się na przewrotność ludzi pióra: " pomimo mej prośby , by pan Panek, emerytowany profesor gimnazjum, przyjaciel mojego proboszcza, nie umieszczał w gazecie, nie przychylił się jednak do mojej prośby, ale wszystko com spisał, nie wiedząc o niczym, zanosił do redakcji Głosu Narodu Zasypano mię znowu listami od osób, które chciały wybrać się do Nienadówki"

1) List - Kraków dn. 16-01-1898 r.
Czcigodny Księże Dobrodzieju. Przepraszam czcigodnego Księdza, że nie znając go osobiście, ani jego nazwiska, zwracam się do niego z zapytaniem, czy historya o cudownej dziewczynie, która wyczytałem w dzienniku "Głos Narodu" jest rzeczywiście prawdą i czy się nadal powtarza. Proszę uprzejmie o łaskawą odpowiedź, gdyż mię ten wypadek bardzo zaciekawił. Z poważaniem, ul: Lubicz Nr.10, Marya Rudziecka
2) List - Kraków dn. 12-01-1898 r.
Wielebny Księże Dobrodzieju ! W numerze 7 GŁ. N. z dn. 11 br. wyczytałem zdarzenie o nieszczęśliwej dziewczynie, bitej przez jakiegoś ducha. W korespondencji napisane, ze starano się w jakikolwiek sposób zapobiec prześladowaniu nieszczęśliwej ofiary, ale wszystkie usiłowania były daremne. Przyszłą mi na myśl, czyby nie dobrze było w czasie, gdy bicie to się odbywa, zapytać owego ducha, czy w ogóle owo coś, dlaczego to czyni i czego żąda. Ośmieliłam się zatem polecić wielebnemu Ks. Dobr. tę próbę pod jego światłą rozwagę, nie została, a może Bóg da, że odniesie pożądany skutek i uwolni biedną dziewczynę i jej domowników od takiego nieszczęścia. Z głębokim poważaniem Katarzyna Bocheńska
3) List - Do szanownej kancelaryi parafialnej w Nienadówce pod Sokołowem w okolicach Kolbuszowej
W "Głosie Nar." z dn. 11-01-1898 roku wyczytałem opis dziwnych zdarzeń w e wsi Nienadówka pod Sokołowem. Jeżeli to nie jest jaką mistyfikacją, lub dziennikarską kaczką i te same zjawiska trwają wciąż , postanowiłem dowiedzieć się prawdy, nie wedle samej ciekawości kobietom przypisywanej, lecz czysto w duchu religijnym. Żyjąc wśród ludzi tak zwanych oświeconych - postępowych - słyszę często, że cuda i nadnaturalne zjawiska - objawienia - istnienie złych duchów - wszystko jest halucynacją lub po prostu zmyśleniem zabobonnego gminu. Wiem, że wiele baśni kursuje po świecie i wszystkim bajeczkom nie wierzę, lecz czytałam różne pisma religijne i żywota Skargi , wierząc w Boga , Aniołów, itd. wierzę, bo sam Chrystus w Ewangelii objawił i w starym Zakonie wierzono, że są złe duchy i po każdej mszy św. cichej odmawiamy modlitwę, by Pan Bóg złe duchy błąkające się po świecie do piekła strącił - przypuszczając - że i dziś gdy świat chce zaprzeczyć mocy złych duchów - Pan Bóg dopuszcza im wojować, aby ludziom otworzyć oczy. Że Bóg był i jest, że ma swe wierne sługi, przez których ludziom dobrym, dobrze czyni, a ma i katów, któremi się posługuje by grzesznych karać, a słabych i chwiejnych w wierze umocnić. Jestem w posiadaniu cudownego medalu św. Benedykta, który ma moc osobliwszą, nad złemi duchami - gdyby kto chciał mi donieść o wiarygodności tego zdarzenia - mogłabym takowy przesłać, by biednemu dziewczęciu zawiesić na szyjce - mieszkam w Krzyżu pod Tarnowem - adres do mnie: Elena Śmieszko

Nadeszło - jak zwykle - sporo listów z zagranicy , w języku niemieckim, a także pisanych po łacinie. Z Pragi czeskiej korespondent zwrócił się z propozycją, zabrania Hanusi do siebie , wykształcenie dziecka i uznania je za swoje. Oto treść tego listu
4) List - Praga dnia 10-grudnia-1897 roku
Miły Panie ! Pozwalam sobie Pana tym dopisem grzecznie się spytać, czy w gazetach o córce Pana, rzeczy podane są prawdziwe. Jeżeli się u córki Pana pokazują objawienia jak to piszą gazety, chciałbym z ochotą pannę zachować od nieprzyjemności, które dla Niej powstać mogą od dużo ludzi, a wziąłbym ją do siebie do domu, a starałbym się o to aby w szkołach dalszego wykształcenia się jej dostało. Jestem katolikiem, żonatym, ojcem, urzędnikiem wielkiego instytutu. Jestem przeświadczony, że córka Pana będzie będzie u mnie wyleczona. Wszystkie pieniężne wydatki też za podróż, ja bym płacił, a zobowiązałbym się córkę Pana na żaden sposób nie użytkować jako służącą, naprzeciw - widziałbym w niej tylko członka swojej rodziny: Kremencowa ulica cisła 7, Praga. Na odpowiedź czekam od Pana a kłaniam się z szacunkiem Emanuel Muller

17 stycznia 1898 roku zjechali do Nienadówki niezwykli goście z Krakowa: redaktor tygodnika "Życie" Ludwik Szczepański i dr. Artur Górski, późniejszy ideolog Młodej Polski.
Przybyli tu odwiedzając ks. wikarego, rodzinę Chorzępów, udali się do Sokołowa, "by - zdaniem ks. Pawła - sprawdzić fakta pisane w gazetach o Annie Chorzępiance. Owocem ich podróży i pobytu w naszych stronach jest obszerny reportaż Ludwika Szczepańskiego pod tytułem "Wyprawa do Nienadówki", zamieszczony w numerach IV i V "Życia", ze stycznia 1898 roku.

Z treścią tego artykułu możemy się zapoznać w oddzielnym opracowaniu "Wyprawa do Nienadówki"

Wydarzenia u Chorzępów w Nienadówce stały się również inspiracją żartobliwej "Ballady o nienadowskim diable:, która w tym samym roku wyszła spod pióra Ludwika Szczepańskiego (zamieszczona w "Życiu", a po latach powtórzona pod zmienionym tytułem "Czart w Nienadówce" w "Kuryerze Metapsychicznym - Dziwy Życia", dodatku do " Ilustrowanego Kuryera Codziennego" Nr. 52 i 59 z 21 lutego 1933 roku)
Z tekstem tego utworu możemy zapoznać się również w oddzielnym opracowaniu pt. "Ballada o diable"

Artykułem, który mocno zbulwersował ks. wikarego Smoczeńskiego był napastliwy w formie tekst na łamach "Nowej reformy" Nr. 18 z 23 stycznia 1898 r., pt.: Opętana z Nienadówki", treści następującej:

Do szpitala w Krakowie ma być dostawiona dla obserwacji lekarskiej młoda dziewczyna, nie licząca jeszcze 14 lat, Anna Chorzęmpianka z Nienadówki pod Kolbuszową, w Rzeszowskim. Alarmujące brednie o dziewczynie tej rozeszły się w całej okolicy, a nawet znalazły wyraz w prasie łaknącej sensacyjnych nowinek dla zaspokojenia niezdrowej ciekawości czytelników, żądnych zdarzeń rzekomo nadzwyczajnych. Opowiadano i jakoby stwierdzono, iż na dziewczynę tą zawsze tylko w nocy, nigdy w jasny dzień, coś rzuca rzepami, nadto oblewa jej otoczenie jakąś mokra cieczą. Badał sprawę żandarm i dostał po ciemku w głowę, toż samo miało się zdarzyć i księdzu, który egzorcyzmował opętaną, jego zdaniem, dziewczynę. Wszystkie te objawy trafiały się tylko w chałupie Chorzępy, jej dziadka, po ciemku, a ustawały całkiem, gdy dziewczyna z chaty tej zabrano. Z poważnego źródła o całem temu wydarzeniu komunikują nam co następuje:
Dziewczyna nie ma jeszcze 14 lat, jest szczupła, niedokrewna, umysłowo trochę nad wiek rozwinięta. Na jednym oku ma na źrenicy jakąś plamkę. Jest ona prawdopodobnie histeryczką, może mediumistycznym okazem z którego ktoś trzeci (w tym wypadku zięć starego Chorzępy) korzysta, aby starego z chałupy wykurzyć. Do rozgłosu w całej sprawie przyczynia się wielce ks. wikary Paweł Smoczeński, który dziewczynę kropił wodą święconą, modlił się co dzień w onej chałupie i co dzień brał rzepą po głowie.
W jednym przypadku przyłapał wójt niedorostka, który owego księdza rzepą uderzył, myśląc, że co dyabłu wolno to i jemu przystoi. Dostał za to od wójta cielesne upomnienie, które wszakże księdza nie przekonało, że dziewczyna nie jest opętaną. Dyabeł, który tylko w ciemności dokazuje, który tylko chłopskie dowcipy (rzucać rzepą i kał przynosić) umie, nie zasługuje chyba na miano dyabła.

A najważniejsze chyba jest, że lekarz tutejszy dr. Dornfest przyłapał dziewczynę na oszustwie. Siedząc wraz z nią po ciemku, gdy został uderzony rzepą, wysunął ukrytą latarkę i spostrzegł, że Chorzępianka ma podniesioną rękę.
Po wtóre, przy sposobności oblania żandarma jakąś letnią cieczą, przekonał się, że pod dziewczyną jest mokro, że miała ona jedną rękę mokrą i zbadał na pewno , co to była za ciecz. Dziewczyna wtenczas mówiła, że i na nią to jest na jej głowę, też gorącą wodę ktoś wylał, ale głowa jej byłą całkiem sucha. Był potem lekarz ten jeszcze dwie noce u Chorzępy, ale dyabeł w jego obecności nawet po ciemku nie chciał się popisywać swojemi figlami.
Gdyby zdrowy rozsądek, a nie chęć zaspokojenia niskich instynktów tłumu powodował redakcjami niektórych dzienników, nie nadawałaby takim zdarzeniom cech jakiejś nadprzyrodzoności, nie opisywałyby bredni, lecz tylko prawdę we właściwym oświetleniu. Z pospolitego oszustwa uczyniono ciemnotą jednych, zła wolą drugich, rzecz nadzwyczajną a niezawodnie badania lekarzy potwierdzają, że rzekoma opętana jest namówioną do figlów, które spełniała.


"Po tym artykule, a raczej paszkwilu, nastąpiła przerwa w listach do mnie pisanych - wyznaje ks. Smoczeński. Świat cywilny i duchowny był przekonany, że ks. wikary P. S., głupi, żandarmy ograniczone niedołęgi, a Chorzępy wszystkie oszusty. Co ks. P. S. opowiadał i co Beigel, wachmistrz, opisał i co chłopi opowiadali, to było kłamstwo, co dr. Dornfest zmyślił, to zasługiwało na wiarę.

czyt. art. z raportem wachmistrza Beigla "Wachmistrz Beigel"

Mimo doznawanych niepowodzeń i licznych upokorzeń, dzielny wikary nienadowski nie ustawał w wysiłkach przekonywania wszystkich zainteresowanych tą niezwykłą sprawą, że w przypadku Hanusi Chorzępianiki w gre wchodzi sprawcza siła złego ducha i jego niecne knowania przeciw dziecku, domownikom i niektórym gościom, a nie oszustwo czy szarlataneria. W pozostawionych zapiskach czytamy więc:

od stycznia do kwietnia (1898 r. - przyp. E W.) gazeciarze milczeli o aferze w N. Z końcem lutego był u mnie ks. Zosel T.J., który moje notatki dał na hektograf i rozdał w znacznej liczbie swoim przyjaciołom.
Po hektografie nastąpił druk krytyki moich zapisków w "Przeglądzie Powszechnym", w zeszycie kwietniowym, pod tytułem: "Korespondencja Redakcyi".

Otrzymaliśmy w tych dniach bezimienną koresp. "O szczegółach dziwnych zjawisk w Nienadówce" litografowaną i dość obszerną, bo 12 stron arkuszowych zawierającą. Są tam szczegółowo przedstawione objawy wyglądające na opętanie wiejskiej dziewczyny i rozwinięty jest jest wniosek autora, że opętanie jest niewątpliwe. My rzecz przeczytawszy z uwagą, wniosku tego podzielić nie możemy. Zdarzają się, wprawdzie przenoszenia i przerzucania przedmiotów, ale przerzucania takie nie przewyższają w ogóle sztuki kuglarskiej i przytem warunki obserwacji przez świadków są korzystniejsze. Zdarzają się też powtarzania słów w obcych języków, które autor listu nazywa mówieniem obcymi językami . Gdyby używanie nieznanych języków zupełnie samowładnie zostało należycie sprawdzone, to by coś znaczyło, ale w danym opisie znajdujemy tylko urywane słowa, bądź łacińskie, bądź niemieckie, które łatwo się o uszy dziewczyny obić mogły, słowa te nie zawsze są gramatycznie poprawne i w luźnym tylko związku z poprzednimi pytaniami. Słowem: żadnegośmy nie wyczytali objawu, który by dowodził interwencji złego ducha. Nie jeden zaś objaw w przeciwnym sensie przemawia. Między innemi: fakt ten, że ciemność jest warunkiem tych objawów, co się w hypotezie złego ducha wytłumaczyć nie da i oczem nigdy w opętaniach nie słyszano. Dalej fakt, że cała umysłowa sfera tych rzekomych przemówień złego ducha, nie przewyższa sfery umysłowej wieśniaka, nie tylko same wiadomości tego ducha, nie przewyższa wiadomości wiejskich, ale nawet żarty jego, są żartami chłopskimi. Jaki udział w tych rzeczach przypisać należy kuglarstwu ,a jaki może histerycznemu stanowi dziewczyny, to trudno osądzić, tem trudniej, że historya splata się nie raz bardzo ściśle z oszukaństwem.
W końcu nie pochwalamy gorliwości autora z jaką każde wątpienie o interwencji szatańskiej w tym wypadku przypisuje sceptycyzmowi i niedowiarstwu. Pewnie że niedowiarstwo szkodzi sprawie bożej, ale szkodzi jej też zbytnia łatwowierność."
"Redakcya "Przeglądu Powszechnego"


Tak więc i tym razem ks. Smoczeński nie dostąpił uznania, którego zapewne usilnie oczekiwał, drukując swoje zapiski. okazuje się, że to jeszcze wcale nie koniec jego utrapień i przykrości.

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] 19 [20] [21]


About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013