Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Nienadowski diabeł


część -2

[1] 2 [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21]



Gnój, uryna, rzepa

Wszystko zaczęło się u Chorzępów mieszkających na końcu wsi, około 2 km od kościoła, latem 1897 roku. Wówczas to

"coś poczęło płatać figle i w polu psoty urządzać, rozpętywało bydlęta najsilniej spętane, później s pola przeniosło się do stajni i przywiązywało je do drzewka w ogródku tak sztucznie i silnie, że z wielką trudnością można je było odwiązać. W nocy śpiącym wynosiło buty z chałupy i chowało po różnych miejscach, później nalewało do butów śmierdzącego płynu. Nie dość tego: zaczęło potem izbę całą śmierdzącą wodą kropić, polewać i zanieczyszczać, nareszcie chwyciło się dwunastoletniego dziewczęcia, rzucało nań kawałkiem drzewa, lub biło je kułakiem pod żebra..."

Według Wojciecha Biernata, nienadowskiego poety ludowego (ur. 1899 r.) znającego sprawę z bezpośredniego przekazu, zaczęła się ona tak:

"Pewnego dnia Anna pasła bydło na łąkach, nie wiadomo z jakiej przyczyny bydło zaczęło biec i rozerwało powrozy na kawałki. Gdy je uspokoiła, pozganiała je do kupki, ale nie miała czym powiązać, by mogła je zagonić do domu. Tak zmartwiona rozglądała się po łące, czy się gdzieś nie znajduje kawałek powroza. Ujrzała niedaleko leżący powróz, poszła, wzięła go powiązała nim bydło i zagnała do stajni. Powróz porzuciła w stajni, w domu opowiedziała rodzicom o wydarzeniu. i o powrozie. Za parę dni dziewczyna zaczęła bać się w nocy i opowiadać, że widzi nocą postacie. Rodzice mówili, że to nic innego, tylko ten powróz ktoś podrzucił po "wisielcu". Szukali, by go odnieść skąd był wzięty, ale powroza nigdzie nie było, Wkrótce potem u Chorzępów zaczęły się dziać niebywałe rzeczy, po nocach straszyło, tłukło się po strychu, wóz jeździł po podwórzu, rzepa leżąca na kupie w sieni biła po głowie ludzi, którzy tam przychodzili co wieczór aby się przekonać o owych strachach".

Zdarzenia te miały miejsca - podobno - niemal w porze nocnej. Chorzępowie - podobno - z pokorą cierpieli owe wszystkie upokorzenia, nic nikomu nie zdradzając. Postępowaliby tak, nie wiadomo jak długo, gdyby nie to, że starszą córkę wydali za mąż i w jej miejsce przyjęli do domu służącą. Ta zaś rychło rozpowiedziała o wszystkim nie tylko sąsiadom, ale i po całej wsi, wywołując wielkie poruszenie pośród miejscowych, jak i mnóstwo najróżniejszych komentarzy.

Jędrzej Chorzępa ur. 29 II 1843 roku, był kulawy i w młodości miewał ataki epilepsji, żona jego rówieśna zgarbiona, postarzała przedwcześnie. Mieli kilkoro dzieci, lecz przy życiu zdołały utrzymać się zaledwie dwie córki. Starszą Ewę ur. w 1879 roku, wydano w 1897 roku za mąż za Wojciecha Chorzępę. Drugą była właśnie ur. 12 VI 1885 roku Anna. Ukończyła I-klasową szkołę wiejską w Nienadówce, gdzie nauczyła się czytania i pisania. Stwierdzono poziom inteligencji, wyższy niż przeciętny. Późniejsze wielokrotne badania lekarskie stwierdziły jedynie, rozlaną źrenicę w lewym oku, co skutkowało osłabionym wzrokiem, oraz niewywabioną plamą plamę na plecach. Prócz tego, organizm jej funkcjonował zupełnie prawidłowo. Do czasu opisywanych wydarzeń Chorzępowie stanowili nader zamkniętą rodzinę, gospodarowali sami na 18morgach pola. Wyróżniali się cnotą oszczędności, ze skąpstwem graniczącą. Zdołali ziemi dokupić, pospłacali długi, zgromadzili nawet nieco gotówki. Z tego też powodu niektórzy we wsi twierdzili, że Chorzępom to diabeł musi dopomagać w robocie skoro tak im się wiedzie. Tak więc to, co wkrótce rozniosło się po wsi za sprawą niedyskretnej służącej, posłużyło niektórym jako potwierdzenie wcześniejszych przypuszczeń.

powiększ zdjęcie Domysły innych zaś, co do powodu osiedlenia się czarta w spokojnej dotąd galicyjskiej wiosce szły w zupełnie inną stronę. Otóż w tym samym 1897 roku ukończono w Nienadówce budowę okazałego murowanego kościoła w stylu gotyckim, rozpoczęta ledwie dwa lata wcześniej. Staraniem ks. prałata Momidłowskiego, kolatora "Jańcia" hrabiego Zamoyskiego i parafialnego komitetu, w miejsce starego bo liczącego 330 lat modrzewiowego kościółka, o pow. ledwie 136 metrów kwadratowych, rychło stanęła nowa, obszerna świątynia, murowana z cegły. To właśnie w ocenie niektórych miejscowych mogło najbardziej nie spodobać się diabłu. Czart zły bardzo z nieoczekiwanego dlań obrotu sprawy, postanowił dać się we znaki parafianom. Na swą ofiarę upatrzył sobie jednego z nich, właśnie owego Jędrzeja Chorzępę. Z tego też względu postanowiono posłać po ks. wikarego, by dom Chorzępów poświęcił, odprawiono też msze okolicznościową i nabożeństwo żałobne za dusze zmarłych. Po tych ceremoniach i uroczystościach "było przez parę dni całkiem cicho i spokojnie, ale za to później tem gwałtowniej występowało i biło ludzi, nie tylko domowników, ale i obcych, rzucało co miało pod ręką, czy rzepą czy piaskiem lub kawałkiem drewna, policzkowało osobliwie ową dziewczynę, rzucało po izbie kupy obrzydliwych nieczystości, a później też nieczystości kładło nawet do jadła".

"Był okres objawów na polu, na podwórzu, w stajni, w izbie, okres rzucania rzepą, policzkowania dziewczyny, rozmów, śpiewów i drętwienia lub pozornej śmierci - pisze ks. Smoczeński na początku pierwszego zeszytu. Wszystkie okresy z małymi przerwami -czytamy dalej - przeplatane były wielką ilością gnoju ludzkiego, gnoju końskiego, nierogacizny, bydlęcego, świeżego, obrzydliwego, jak opowiadają domownicy, żandarmi, naoczni świadkowie z sąsiedztwa, gnój był różnego koloru, w różnych miejscach. Obrzucano gnojem ściany, obrazy, znajdowało gnój w butach, w komorze, w stodole, w potrawach, przy śniadaniu, obiedzie, w różnych porach dnia, tak przy domownikach, jak i przy obcych ludziach:

Według ks. wikarego był czas, że Anna "nie mogła przyjmować pokarmów, bo ciągle wrzucało jej gnoju do strawy, obrzucało jej usta, twarz, odzież, gnojem cuchnącym niezwykle i wtedy jak zauważyłem, wyglądała nędznie, wyblakła jak cień"


[1] 2 [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21]


About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013