Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Nienadowski diabeł


część -4

[1] [2] [3] 4 [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21]



"Dnia 27-11-1897 r. była sobota, następowała niedziela z kazaniem i ze sumą" byłem dość zmieszany - musiałem zaniechać prób i wszelkich doświadczeń. Przekonany i własnym doświadczeniem i tym, co mi inni opowiadali, nabrałem pewności, że mam do czynienia z istotą rozumną i złośliwą. Sądziłem, że mam moc do wyrzucania czarta bez delegacji biskupa, a ja jak myślałem, myśleli i inni kapłani. Do dziś dnia nie mogę tego odżałować żem ustąpił !

Dla wyjaśnienia bliższego dodam, że do ławy szczelnie przytykało łóżko, pod którym znajdowała się rzepa. Czemu rzepę trzymali w domu, kiedy rzepą bił diabeł ? Gospodarze mówili, że gdy nie było rzepy , diabeł brał się do przedmiotów twardszych, ciskał kamieniem, nożem. Przy rzucaniu rzepą wszyscy zauważyli jakby ktoś mieszał rzepę i szukał którą ma rzucić na ludzi. Może kto ukryty robił to wszystko? Gdybym ja nie miał rozumu i oczu i uszu, to może choć jeden z obecnych miał na tyle rozumu i zdrowe uszy i oczy. Ubrany i gotowy do wyjazdu, ujrzałem rzepę toczącą się po ławie od zagrożonego kąta. W kącie rzepy nie było i każdy z obecnych to widział.

Dnia 28-11-19897 r., z rana napisałem bilet do ks. Gierezy o wypadku moim z soboty, by raczył przyjechać i przekonać się, czy jest co na tym, czy może przygoda się powtórzy, a wtedy ks. Giereza będzie wiedział co powiedzieć. Na moje utrapienie ks. Giereza rozpowiedział o moim wypadku w domu Chorzępy wszystkim kogo spotkał. Bojąc się, by mu się co złego nie stało, poprosił i mnie, żebym i ja w niedzielę przejechał się do domu Chorzępy.

Jadę po południu w niedzielę - zastaję już kilku zgromadzonych gospodarzy. Po chwili nadjeżdża ks. Giereza, dr. Bukowski z ojcem. Mówimy pacierze, święcę dom, pan Bukowski ubrany w lekki surdut, trzymając w jednej ręce zapałki, w drugiej świecę, powiada do wszystkich: kto dostanie, niech mówi, gdzie cios otrzymał. Zaledwie zgaszono, w tej chwili słyszymy rzut rzepy, p. Bukowski mówi: otrzymałem w rękę tak silny cios, że ręka mi zdrętwiała. Bukowski stał obrócony plecami do ściany, niedaleko zagrożonego kąta. Po zapaleniu światła wszyscy z p. Bukowskim na czele stwierdzają, że żaden z ludzi nie mógł uderzyć i w to miejsce trafić. Gaszą światło, Bukowski mówi: bij, dostaje rzepą ogromnych rozmiarów w łopatkę, potem inną w plecy, w głowę, a nareszcie zaczyna się rzucanie rzepą na wszystkich obecnych w domu. Cała izba pełna była ludzi, każdy dostał z tego com widział i słyszał mogę wnioskować jak inni obecni, że żaden nie mógł pod żadnym warunkiem bić rzepą tak celnie i tak na zawołanie: bij ! "

Według wikarego owego dnia biło rzepą każdego, kto tylko wyraził takie życzenie, ledwo wypowiedział: bij, już występował rzut. Obecni - ponoć - zabawiali się w przepowiadanie: ty teraz dostaniesz, boś jeszcze nie dostał ! W tej chwili ów "dostawał w czoło, w usta, w plecy, w nos, w oczy. Światło gaszono i zapalano, rzepę zamiatano na dawne miejsce, przy świetle rzepa sama wychodziła spod łóżka, na środek izby" że kogo złapią na rzucaniu rzepą tego skutego poprowadzą do aresztu. Po zgaszeniu światła już nie rzucało rzepą, ale za to dziewczyna dostała jakby dłonią w twarz. Panowie się zmieniali co moment, otoczyli ją zewsząd rękami, trzymali jej ręce, od czasu do czasu słyszano uderzenie, a jednak nikt nie mógł zauważyć od kogo cios pochodził. Zauważyliśmy jak z okna przeniosło się lusterko na głowę dziewczyny. Gdy weszło wiele żydostwa do izby rzucanie rzepą ustało jak i wszelkie objawy. Gdy się żydzi usunęli i doszczętnie dom opuścili rzucanie rzepą wróciło, padały ciosy do późnej nocy.

Ks. Smoczeński dowodzi, że nie sam był świadkiem owej wędrówki rzepy widzieć to mieli domownicy, goście obecni w izbie, a także przybyli do chałupy Chorzępów żandarmi. Dalej czytamy:

"Przez ten wieczór biło rzepą silnie. Koło 7-mej nadjechało mnóstwo osób z Sokołowa, po zgaszeniu światła dostał silnie p. Piękoś, adiunkt p. Baran, poborca podatkowy, z gospodarzy kilku. Wojciech Chorzępa dostał rzepą tak silnie w policzek, że 24 godziny chodził z obrzękłą szyją i brodą. Zjechali żandarmi wtedy było ich 4-rech, wszyscy zaklinali się, że kogo złapią na rzucaniu rzepą, tego skutego poprowadzą do aresztu. Po zgaszeniu światła już już nie rzucało rzepą, ale za to dziewczyna dostała jakby dłonią w twarz. Panowie się zmieniali co moment, otoczyli ją zewsząd rękami, trzymali jej ręce, od czasu do czasu słyszano uderzenie, a jednak nikt nic nie mógł zauważyć od kogo cios pochodzi. Zauważyliśmy jak z okna przeniosło się lusterko na głowę dziewczyny. Gdy weszło żydostwo do izby, rzucanie rzepą ustało jak i inne objawy. Gdy żydzi usunęli się i doszczętnie dom opuścili, rzucanie rzepą wróciło, padały ciosy do późna w nocy.

Z kolei Wojciech Biernat przytacza inne zdarzenie z udziałem żandarmów:
Jednego wieczora w izbie było pełno mężczyzn, bo kobiety zazwyczaj tam nie chodziły, weszło trzech żandarmów. Każdy miał na bagnecie nabitą rzepę. w izbie zapanował ogólny śmiech. A to was wystroił - mówił któryś z chłopów.

"Czemu diabeł rzucał rzepą" - zastanawiał się ks. Smoczeński. I z sarkazmem odpowiadał sam sobie. - "Bo rok nieurodzajny, a diabeł chłopski ?"
. Lecz wątpliwości rodziły się dalsze i głębszej natury: "Czemu nie rzucał koronami, jak chcieli Żydzi ? Czemu nie bił żydów ?" Wyjaśnienie tego jest zgoła nieoczekiwane. "Może - przypuszczał ks. Smoczeński - nie chciał się kompromitować wobec swojej władzy, która mogłaby go rychło przenieść za napastowanie ludu wybranego ? Gdyż - zdaniem duchownego - któż kieruje masonerią, internacjonałem, socjal rewolucją, radykalizmem ?" I dalszy ciąg podejrzeń: "Czy na czele ruchu antispol nie stoi Żyd, a za Żydem kto ?"

Jednak i w stosunku do chrześcijan diabeł nienadowski zmienił sposoby udręki. W zapiskach czytamy: " Dzień 28-11-1897 r., był ostatni, w którym diabeł bił rzepą domowników i zupełnie obcych. Przy mnie siedział ks. Giereza, pp. Bukowscy, wszyscy dostali rzepą, od ciosu jedynie ja byłem wolny - dumnie podkreśla wikary.
"Dnia 29--11-1897 r., pojechałem do domu Chorzępów umyślnie po to, by się przekonać co jest. Zastałem pp. Bukowskich i ks. Gerezę, którzy nakrajali rzepy, naznaczyli, pousuwali rzepę spod łóżka, łóżko kazali wynieść, ludzi pousuwali, zgasili świeczki. Ale już nie było żadnych objawów. Długośmy czekali, różne próby robili, ale nasze wszystkie zabiegi na nic się przydały. Diabeł dał folgę. Za to na drugi dzień trapił domowników, jak mi opowiadali, ale już bez świadków.

W tym czasie opowiadano mi, że jednego dnia około godziny 10-tej w nocy przybiegli do wójta zdyszani żandarmi, opowiadając, że mają śmierdzącego diabła na plecach. Z przekleństwem opowiadając, że czują nieznośny fetor, gdyż jednemu diabeł nawrzucał gnoju na kark, a drugiemu usadził na kolanie. Wójt puszcza żandarmów do domu, domownicy mówią, że czują nieznośny fetor, ale gnoju nie widzą.

Dnia 7 grudnia 1897 r.,m wybrałem się z prośbą w kieszeni do ks biskupa, aby wydelegował kapłana, który by fakta sprawdził, ludzi, żandarmów przesłuchał, opowiedział co jest, a jeżeliby to był diabeł, żeby się starano go wyrzucić. Ks. biskup wydelegował dziekana. 13 grudnia 1897 r., zjechał ks. dziekan. W uroczystej procesji ludu z całej okolicy, po mszy św.,m wśród śpiewów, pobożnych, poszliśmy do domu Jędrzeja Chorzępy, tam ludność, a było tego sporo narodu, stanęła na podwórzu. Ks. dziekan dom poświęci, okadził, a zrobiwszy, co miał polecone, odjechał do domu."

Według wspomnianego W. Biernata rzecz owa miała się tak: " Sprawa z diabłem coraz bardziej zaczęła nabierać powagi, jako coś niezwykłego. Proboszcz parafialny zapowiedział procesję, która odbyła się w jedną niedzielę, po sumie, przy dużym udziale ludności. Po przybyciu ks. kropił wszystkie zabudowania Chorzępów, przy kropieniu domu słychać było ze strychu głos: "Pawluś, czemu mnie parzysz ?" Ludzie, którzy przyszli z procesji, widzieli tylko czerwonego koguta na kalenicy, piał i chodził z jednego końca na drugi.

[1] [2] [3] 4 [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21]


About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013