Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Nienadowski diabeł


część - 8

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] 8 [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21]



Dialogi wikarego z diabłem


Jak stwierdził to już ks. wikary Paweł Smoczeński, niezwykłe objawy w chałupie Chorzępów, miały swoje różne miejsca i okresy. Najpierw wystąpiły w polu, potem przeniosły się do zagrody, na ostatku do izby Chorzępów. Rzekomy diabeł rozpoczął swoje psoty od rozpętywania bydła, wynoszenia butów, lania po izbie uryny, rzucania rzepą, czy kupami śmierdzącego gnoju. Wszystko wskazuje, że w ostatnim dniu stycznia 1898 roku wystąpił objaw nowy. Czart, psotny dotąd i nieznośny bardzo, przemówił

Partnerem owego niecodziennego dialogu stał się rzecz jasna - ks. wikary Smoczeński. Z nim to wysłannik piekła samego, wiódł długie, ucieszne, miejscami bardzo frywolne w treści spory.... Mówiła oczywiście pogrążona we śnie Hanusia, ale przejęty do głębi swoją rolą ks. wikary, rzadko zdaje się zauważać w pełni tą okoliczność, z reguły twierdząc definitywnie - mówił, rozmawiał, śmiał się diabeł. Również ruchy przez śpiącą dziewczynę wykonywane przypisuje diabłu, który winien jest oczywiście wszystkim występującym po drodze przypadłościom. Oto jaki był początek tych nowego typu objawów.

Dnia 31-01-1898 r.dziewczyna zasnęła na ławce koło pieca. Byli przy tym żandarm Czartoryski zięć, Wojciech Chorzępa z żoną. Dziewczyna wstrząsała się po każdym kropieniu wodą, mówiła rozmaitymi językami. Gdym powiedział: exercio te perDeum verum, dic nobis quis es przezwał mnię, przekręcił moje imię i nazwisko: Pawlus, Pawlokus, Pawlinkus, Smokus, Smokius, mówił do mnie - Ty grzeszniku ! Kiedy stąd wyjdziesz ! Erwurten werden es sehen

Dnia 1-02-1898 r. według opowiadania dziewczyna przez cały dzień nie miała spokoju ciągle trzaskał koło niej, jakby pyskiem, trzaskał dłonią, jakby pod pachą. wieczorem pojechałem tam, po dłuższych modlitwach wszyscy usiedliśmy, a dziewczyna zasnęła i zaczęła wyprawiać dziwa. Świadkiem tego wszystkiego był także żandarm Czartoryski, prócz mnie i Wojciecha Chorzępy zięcia gospodarzy. Diabeł śmiał się i lubił mówić do śmiechu, mówił rozmaitymi językami. Gniewał się, parskał, pluł, gdym mówił zaklęcia. Rozzłoszczony, powiedział mi: scultus vicarius (głupi wikary. Gdym się zapytał: wielu was tu jest ? - Dwóch - odpowiedział - Jka się nazywa jeden i drugi ? - Jeden Momidłowski drugi Smoczeński. - Zaklinam Cię, powiedz prawdę, wiele Was tu jest - Jeden - Jka Ci na imię ? - Kazimierz, Wojtek, Jonek ! - Ty kłamiesz. Gdym mu zarzucił kłamstwo, w tedy śmiał się. - Kto cię wyrzuci ? - Jezuita ! Jak się nazywa ? - Baudiss. Pytam się powtórnie - kto cię wyrzuci ? - Paulus Smokus.

Nastąpiły kurcze, dziwa wyprawiał, łamał kościami, pukał, bębnił po ławie, klaskał czyścił szpary, przekręcał, ocierał, najzdolniejszy akrobata nie podołałby temu, co wtedy wyprawiał. Ja żandarm, zięć gospodarza, chwytaliśmy dziewczynę za nogi ale żaden nie mógł utrzymać, żandarm co moment mówił - Gdyby tu stu niedowiarków było, to by musieli uwierzyć, że to diabeł. Tego wszystkiego nie da się opowiedzieć, ani opisać

Pytam się: - Kto Cię zwyciężył ? -Job- odpowiada
Od dawna jesteś ? - -od pięciu miesięcy-
Kto Cię to sprowadził ? Śmiech nienaturalny -Pan Bóg pozwolił
Kto cie wyrzuci ? -Smokus- Uśmiał się śmiechem nienaturalnym, jakimś dziwnym.
Czy byłeś gdzie na służbie ? -byłem, u żyda w Trzebosi-
idż stąd bo ci Chorzępa płacił nie będzie ! -Ja tu jestem za darmo-
Idź do Sokołowa -może pójdę-
Do kogo pójdziesz ? -do Dornfesta- (dr. medycyny Dornfest - bezżenny Żyd).
Czy go lubisz ? -Lubię bo jest do mnie podobny-
Za co będziesz u niego służył ? -za babę. Nie lubię dziewczyny.
- Czemu jej nie lubisz ? -bo mnie nie słucha. NIe lubię gospodarzy Chorzepów-
A żydów lubisz ? -wszystkich- A katolików lubisz ? -Niektórych, złodziejów, pijaków-
Kiedy wyjdziesz ? -Dziś- Kędy ? -oknem
Masz rozbić szybę ? -na to nie mam rozkazu bożego, jak bowiem cicho wszedłem tak cicho wyjść muszę. Wyjdę malutką dziurką przez rozbita szybę
Czy kogo nie naruszysz ? -wyjdę bez żadnej okazji, bo taki mam rozkaz-
idź już ! -pójdę bo nie ścierpię twojego czytania z książki. Pójdę na służbę do Gielarowskiego, do Ożoga
Nie chcę, idź mi z mojej parafii - idź już !- Która godzina - pytam się -dwunasta- odpowiada. Patrzymy z żandarmem na zegarki, rzeczywiście dwunasta godzina.
Kiedy wyjdziesz ? -o 1/4 na 1 po północy.-
O 1/4 na 1 dziewczyna uspakaja się, tętno właściwe i naturalny oddech wraca., dziewczyna budzi się, spocona mówi: -Ale mi gorąco. Wyjechałem, a żandarm pozostał dłużej w domu Chorzępy.


[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] 8 [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21]


About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013