Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Kolęda w Nienadówce


autor: Marcin Klader



 W Nienadówce w okresie świąt Bożego Narodzenia, dzieci kolędowały na kilka sposobów. Można było spotkać kolędników z szopką i kukiełkami, przedstawiającymi narodziny Jezusa. W dzień św. Szczepana po kolędzie chodzono też z Turoniem, te kilkuosobowe grupki dzieci lub młodzieży, odwiedzały też domy śpiewając kolędy z gwiazdą betlejemską, którą kręcił jeden z kolędników korbką umocowaną z tyłu. Piękne to były zwyczaje, niestety coraz rzadziej spotykane. Dzisiaj możemy jeszcze usłyszeć kolędy właśnie te śpiewane przez dzieci. Teraz kiedy melodie kolęd słyszymy na każdym kroku (radio, TV, sklepy) już praktycznie od początku listopada, ten stary obyczaj powoli odchodzi na wsi w zapomnienie. Tak więc, kolędowanie rozpoczynamy po wigilii, tymi znanymi i tymi mniej znanymi kolędami. Poniżej przedstawię tekst kolędy szerzej bardzo mało znanej, a śpiewanej w Nienadówce od dawien dawna, przynajmniej od ponad wieku.

Z tamtej strony dwora zielenią się zioła
przechodzi się Panna Czysta z niebieskiego dwora. (2x)

Jak się przechodziła trzy wianki uwiła
jeden wianek Józefowi na głowę włożyła. (2x)

w drugim sama chodzi ,bo jej się tak godzi
a trzeciego nie skończyła bo Dziecię powiła. (2x)

Wzięła Go za rączkę, prowadzi przez łączkę
zrywa, zrywa śliczne kwiaty i wtyka Mu w rączkę. (2x)

A na tej łączynie sierota płakała
aż Maryja z Aniołami do nieba słyszała. (2x)

Uchwyć się sierotko płaszczyka mojego
otóż ja Cię zaprowadzę do raju wiecznego. (2x)

Gdy do raju doszła rączki w górę wzniosła dziękuję Ci Panie Boże żem do raju doszła. (2x)











Jak w wilije jasno, to w stodole ciasno.


Poranek budził się mroźny, ale słoneczny. Zapowiadało to zgodnie ze starym przysłowiem, obfite plony na przyszły rok.

W obejściu gospodarskim już od rana widać było krzątaninę. Trzeba było przecież urżnąć sieczki dla bydła, uprzątnąć obornik, przygotować paszę dla zwierząt na całe święta.

Każdy z domowników miał swoje zajęcie i nikt się nie lenił, nawet dziatwa. Wierzono bowiem, że jak ktoś w wigilię nie pracuje, ten pozostanie leniem cały następny rok. Dzieciaki tego dnia nie wychodziły poza podwórko, a oprócz pomocy starszym, wypatrywały chłopa, który może zaglądnie do nich tego dnia. Dałoby to szczęście całej rodzinie. W żadnym wypadku nie mogła to być baba. Wizyta takowej w wigilię zwiastowała pewne nieszczęście. W obejściu gospodarza, tego dnia zawitało, aż dwóch chłopów, gospodarz uśmiechał się pod wąsem z radości.

Zaraz po południu w kuchni zaczął się ruch, przygotowywano potrawy wigilijne. Roboty było huk, aż dwanaście potraw potraw trzeba było przyrządzić. Kobiety uwijały się, by zdążyć przed pierwszą gwiazdką, a tu jeszcze dzieciska głodne kręciły się koło nóg, prosząc o pajdę chleba. Przecież od rana nic nie jadły. Przepędzano ich najczęściej z kuchni, kazano im wypatrywać pierwszej gwiazdki. Mężczyźni znosili do domu słomę, siano i ziarno. Zamykano też dokładnie stajnie oborę i stodołę.

Przygotowany stół do kolacji wigilijnej, nakrywano białym, lnianym obrusem, pod który kładziono siano. Przy stole zawsze stawiano jedno krzesło więcej, dla niespodziewanego strudzonego gościa. Stawiano też w pobliżu maślniczkę. Kiedy strawy były już uwarzone, a dzieciska z krzykiem "pierwsza gwiazdka" wpadały do kuchni, wszyscy podeszli do stołu, tylko gospodyni odcedzała jeszcze kartofle, ale i ona zaraz podeszła do reszty.

Wieczerzę wigilijną rozpoczęto modlitwą, następnie podzielono się opłatkiem, składając sobie życzenia. Jeden opłatek kładziono na sianku, a na nim miskę z ziemniakami okraszonymi cebulą smażoną na lnianym oleju.

Przy każdej potrawie sprawdzano czy w następnym roku można spodziewać się obfitych plonów. Gospodarz podnosił miskę z ziemniakami do góry, sprawdzając czy opłatek przykleił się do miski. Jeżeli się przykleił, oznaczało to urodzaj ziemniaków. Przy spożywaniu grochu z kapustą, kaszy czy klusek z makiem, targano się za włosy i bito po głowie łyżkami, mówiąc: Ródź się grochu, kapusto, prosto, jęczmieniu, pszeniczko, ródź

Bardzo uważano też, by nikomu z ręki nie wypadła łyżka. Najbardziej jednak musiał uważać pastuch, gdy jemu wypadła, wróżyło mu to gzienie się bydła przez całe lato.

Przy babce stała maślniczka, do której wkładano po łyżce każdej potrawy, by rano obdzielić tym bydlęta, podawano też im wigilijne sianko. Nie zapominano też o drobiu. Pod stołem stała "miarka", pełna ziarna. Rano wysypywano je w kole zrobionym z powroza i wpuszczano do niego kury. Wierzono, że która z nich wyszła poza koło, miała niedługo już pożyć.

Po skończonej wieczerzy, wróżono sobie z siana leżącego pod obrusem. Wyciągnięcie długiego sianka, oznaczało długie życie, krótkiego, życie krótkie. Dużo było śmiechu, kiedy okazało się, że najdłuższe siano wyciągnęła babka. Później rzucano słomę do góry i liczono ile ździebeł słomy zostało za belkami i obrazami na ścianach. Źdźbła te oznaczały ilość kop zboża w czasie żniw. Dzieciaki na wyścigi liczyły źdźbła, było gwarno i wesoło.

Później zaczynano śpiewać kolędy, mniejsze dzieci nie znające jeszcze wszystkich kolęd, siedziały cicho na kolanach starszych i z otwartymi buziami słuchały zaciekawione. Najbardziej podobała im się kolęda wojenna, mówiąca o tym jak to tatulo z wojny nie powrócił, a matula i dzieci próżno na Niego czekały. Dzieci nie raz zauważyły, łzy na policzkach swojej babci. Wiedziały z opowiadań mamy, że ich dziadek z wojny nie wrócił. Babcia szybko jednak łzy ocierała, przypominając rodzinie, że trzeba jeszcze pójść do sadu. W nim należało obwiązać niemłóconymi snopkami młode szczepki, by piękne i zdrowe owoce rodziły. I to, że nie długo na "pasterkę" trzeba się zbierać.

Panny na dwór powychodziły, słuchać psów szczekania. Mocno wierzyły, że od tej strony gdzie pies zaszczeka, narzeczonego winny się spodziewać. Starsi chłopcy ruszali na "śmieci". Zgodnie z dawnym obyczajem należało młodym dziewczętom wokół domu na psocić. Wnosili też do ich domów sieczkę, a w obejściach rozrzucano słomę lub siano. Bywały też i inne bardziej dokuczliwe psoty, które już nie zbyt podobały się gospodarzom.

Starsi domownicy wraz z młodszymi powróciwszy z sadu, zbierali się na "pasterkę". Młodzież zbierająca się po wsi w grupkach, również kierowała się do kościoła. Podczas tej mszy radosnej, najważniejszej, zwiastującej narodzenie króla całego świata - nikogo zabraknąć nie mogło.

Elżbieta Motyl



W nasze wsi w okresie okupacji niemieckiej śpiewano kolędę, tzw. wojenną, na melodię ,,Wśród Nocnej Ciszy''. Przypomniano ją na przeglądzie zespołów kolędniczych i jasełkowych w roku 2003 w Sokołowie Młp. Na zdjęciach poniżej widzimy zespół z Nienadówki i jego solistkę. Kolęda nie była od dawna słyszana we wsi, warto ją przypomnieć.


Jakiś czas temu zrodził się pomysł przypomnienia tej kolędy mieszkańcom Nienadówki, poprzez jej nagranie i udostępnienie na naszej stronie. Stało się tuż przed wigilią 2014 roku.
Włącz poniżej i posłuchaj lub zaśpiewaj razem z młodym kolędnikiem.



Dziękuję wszystkim za bezinteresowną pomoc w realizacji nagrania kolędy wojennej. Ireneuszowi Pieńkowi za śpiew, Stanisławowi Ożogowi, za poświęcony czas i realizację nagrania. Eli Motyl za organizację i czuwanie nad pomysłem. Dziękuję również strażakom OSP Nienadówka za udostępnienie salki w remizie, w której dokonano nagrania.

Kolęda wojenna (tekst)

1.) Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi
w polu żołnierze a w domu rodzina.

Co za smutna wigilija,
każda matka familija
ojca wygląda.

2.) Mówili ludzie jeszcze dziś rano
chłopy na święta urlop dostaną.

We wiliję przez dzień cały
dzieci koło okna stały
i wyglądały.

3.) Stały przy oknie a że do zmroku,
z skruszonem sercem, ze łzami w oku.

I wracając ku piecowi
każde z bólem serca mówi
ojca nie widać.

4.) Matka się krząta koło komina
mówi do dzieci szósta godzina.

Bierzcie drzewko ubierajcie,
sami sobie doradzajcie
bo ojca nie ma.

5.) Matka się krząta koło wieczerzy
najstarszy synek opłatek bierze.

Łamie i dzieciom rozdaje
przypomina obce kraje
gdzie jej mąż miły.

6.) Powieczerzały, pomodliły się
dzieci do spania położyły się.

Dwóm najstarszym matka w nocy
każe około północy
iść na pasterkę.

7.) Dzieci z pasterki przyszły z ludziami
zastały matkę przed obrazami/

Jak odmawia część różańca,
to na intencyję ojca
żeby powrócił.

8.) Nie płaczcie matuś święta wilija
może się wrócą wszak jeszcze żyją

niedawno do nas pisali
i życzenia nam składali.
Wesołych świątek.

9.) Niech gospodarze wrócą do chatek
męże do żon swych.
Syny do matek
a to spraw niebieski panie
niech ta Polska zmartwychwstanie
dajże to Jezu.






Szczodroki (Sylwester)
Inną z kolei kolędą było chodzenie ,,po szczodrokach''. Była to kolęda śpiewana najczęściej na zewnątrz, pod oknem odwiedzanego domu. Jako zapłatę otrzymywano pieniądze i poczęstunek.

Tekst szczodroków:

Stary Rok się kończy a nowy nastaje ochoty dodaje
Hej szczodry wieczór dobra noc

A czy jest czy ni ma pan Gospodarz w domu
Hej szczodry wieczór, dobra noc
Ni ma Go tu ni ma w polu kopy stawia
Hej szczodry wieczór, dobra noc
Pójdźmy więc do Niego zakolędujemy
Hej szczodry wieczór, dobra noc
Da nom kolędeczkę pszenicy kopeczkę
Hej szczodry wieczór, dobra noc

A czy jest czy ni ma Gospodyni w domu
Hej szczodry wieczór, dobra noc
Ni ma jej tu ni ma w stajni krowy doi
Hej szczodry wieczór, dobra noc
Pójdźmy więc do niej zakolędujemy
Hej szczodry wieczór, dobra noc
Da nam kolędeczkę krasą jałóweczkę
Hej szczodry wieczór, dobra noc

A czy jest czy ni ma kuchareczka w domu
Hej szczodry wieczór, dobra noc
Ni ma jej tu ni ma w kuchni masło robi
Hej szczodry wieczór, dobra noc
Pójdźmy wiec do niej zakolędujemy
Hej szczodry wieczór, dobra noc
Da nam koledeczkę masła osełeczkę
Hej szczodry wieczór, dobra noc

A czy jest czy ni ma parobeczek w domu
Hej szczodry wieczór, dobra noc
Pójdźmy tam do niego zakolędujemy
Hej szczodry wieczór, dobra noc
Da nam koledeczkę siwą kobyłeczkę
Hej szczodry wieczór, dobra noc


Za kolędę należało się zawsze gospodarzom podziękować:

Za kolędę dziękujemy,
zdrowia, szczęścia winszujemy,
a żebyście długo żyli,
a po śmierci w niebie byli
wraz z aniołami.

Czasem zdarzało się, że po odśpiewanej kolędzie drzwi się nie otwierały i datku nie było, wtedy można było usłyszeć wesołe upomnienie gospodarzy.

Dajcie Nam kolęde
jak Nam macie dać
bo Nam tu na dworze
zimno bardzo stać
mamy krótkie kożuszki
pomarzły Nam paluszki
hej kolęda, kolęda


Życzenia (Nowy rok)
W Nowy Rok składano życzenia ,,Nowo Roczne'. Były to życzenia pomyślności na nadchodzący rok składane gospodarzowi odwiedzanego domu. Jako zapłatę otrzymywano pieniądze i poczęstunek.

Tekst życzeń Nowo Rocznych

Na szczynście,na zdrowie na tyn Nowy Rok
coby sie wom urodziła kapusta i groch.
Buroki jak pnioki,bób jak chodoki.
Proso żebyście nie chodzili koło pieca boso,
bobek ,żeby był dobry parobek.
Tatarka,żeby była dobro kucharka.
Owiesek jak las żeby wom sie konik dobrze pas
W komorze i w oborze daj wom Boże.
Piekliście tu scodrocki powiadali nom
jak nie mocie kołocków,scodrocków
dajcie chleba krom
zapłaci wom Pan Bóg z nieba
i tyn święty Jon.
I życze wom jeszcze na tyn Nowy Rok
żeby wos nie boloł prawy ani lewy bok.




Kolędy z Herodem.
W nasze wsi tradycja tych przedstawień sięga odległych lat, na zdjęciach możemy zobaczyć kolędników tak z przed II wojny światowej jak i po, jednak sama tradycja sięga dużo wcześniejszych czasów. Scenariuszy owego świątecznego przedstawienia było kilka, poszczególne teksty różniły się wypowiedzią kolędników, ale występujące postacie były zawsze takie same:
  • Król Herod
  • Posłaniec
  • Hetman
  • Dwaj żołnierze
  • Trzej Królowie
  • Anioł
  • Astronom
  • Dziad
  • Żyd
  • Śmierć










Aktorzy do swoich ról przygotowywali się dosyć wcześnie, każdy musiał przygotować strój by wczas kolędy wypaść w oczach oglądających jak najlepiej. Król Herod w pięknych, bogatych szatach, ze złotą koroną na głowie, w ręku trzymający berło. Hetman w ozdobnej wysokiej czapce, on i jego żołnierze ubrani oczywiście w mundury, na głowach wypożyczane hełmy strażackie, przy boku mieli przypasane szable. Trzej królowie jak przystało na mędrców ze wschodu mieli ozdobne, długie szaty oraz korony na głowie, obowiązkowo jeden z nich był czarnoskóry. Astrolog w długiej, czarnej tunice, z luneta w ręku. Posłaniec najczęściej był ubrany również w mundur. Ciekawą postacią w przedstawieniu była postać Żyda w długim płaszczu, w kapelusz na głowie, w jednej ręce trzymający laskę, w drugiej koszyk wypełniony rzeczami oczywiście na handel. Dziad jak na dziada przystało strój miał obszarpany, brudny i pokryty łatami. Na szyi powieszony miał różaniec z kasztanów, zrobienie takiego różańca było prawdziwą sztuka. Przez ramię dziad , miał przewieszoną starą torbę.







Śmierć ubrana na biało, często w wysokiej białej czapie w ręku trzymająca kosę, wieczorową pora robiła mocne wrażenie na mających z nią do czynienia. Ostatnią postacią którą zazwyczaj grało dziecko był Aniołek w białej szacie, często z opaską i gwiazdką na głowie.

Kolędę rozpoczynał zazwyczaj, Posłaniec który był posyłany do wybranego domu i pytał - Gospodarzu domu tego, czy przyjmiecie kolędę do domu Waszego ? Jeżeli gospodarz wyrażał zgodę, wówczas cała grupa kolędników wchodziła do izby gdzie trzeba było przygotować tron dla Króla Heroda. Zazwyczaj stawiano na środek krzesło, które koniecznie musiało być najpierw sprawdzone przez żyda, czy aby jest mocne i nadaje się na tron. Żyd obstukiwał każdą nogę krzesła laską, po zakończeniu oględzin Król Herod siadał na tronie i rozpoczynała się kolęda.

W czasie przedstawienia nie mogło się obyć bez psot ze strony kolędników, Żyd z Dziadem podszczypywali młode panienki, które z piskiem uciekały przed nimi. Innym zajęciem tych obu było obrywanie łakoci z choinki, ponadto żydoczywiście próbował z gospodynią handlu, wciskając jej to co miał w koszyku. A w koszyku znajdowały się najczęściej jabłka, jajka, stare ciuchy, czasem kura żywa lub zdechła.

Po zakończeniu przedstawienia jeden z kolędników otrzymywał od gospodarza zapłatę, czasem częstowano kolędników ciastem i wędliną. Dostawano też flaszeczkę wódki, która była wypijana już po zakończeniu kolędowania. Na zakończenie kolędowania śpiewano kolędy staropolskie i składano domownikom życzenia na nadchodzący Nowy Rok.




Tekst "Heroda'' Dawno we wsi nie widziano Herodów, dla chcących wskrzesić na nowo tą tradycję, przypominamy jeden z tekstów tego pięknego zwyczaju rozłożony na poszczególne role.

Posłaniec: Gospodarzu domu to o czy przyjmiecie kolędę do domu Waszego.

Anioł: Gloria Gloria Gloria in excelsis Deo.

(Wchodzi do domu żyd i przewraca się na progu)

Żyd: Ny gospodarzu macie za wysoki próg dla moich ładnych nóg.

(żołnierz wpada i mówi ostro)

Żołnierz: Żydzie Żydzie Żydzie.

(żyd ze strachem)

Żyd: Nu, co nowego będzie ?

Żołnierz: Do tej sali do tego domu przybędzie Król Herod, masz się postarać o tron dla niego , dostaniesz na śniaps od Niego.

(Wchodzą, Hetman, żołnierze i Herod)

Żyd: A mój śniaps przyobiecany za twój tron wyszukany.

Herod: Co Twoje nie zginie , dostaniesz później.

Herod: Jestem królem i panem świata całego.

Hetman i Żołnierz: Tak Panie.

Herod: Wszystko mnie służy, wszystko hołduje.

Hetman i Żołnierz: Tak Panie.

Herod: Niebo i ziemia moc moją czuje.

Hetman i Żołnierz: Tak Panie.

Herod: Panie Hetmanie czy bramy miasta pilnie strzeżone są ?

Hetman i Żołnierz: Tak Panie.

Herod: Szanowny Hetmanie czy ludność wiejska przyjęła powszechny spis, który nam zarządził miłościwy panujący Cesarz August.

HetmanTak licznie śpieszą, że ludność miejska nie może dostarczyć schronienia.

Herod: To odejść.

Herod: Smutek w tym domu, smutek panuje bez końca.

Szanowny marszałku sługo mój wykonaj rozkaz swój, zawołaj mnie Żyda z mazurkiem niech rozweselą tron mój.

Żołnierz: Szanowny Królu i Panie na rozkaz Twój wszystko się stanie.

(po chwili wchodzi mówi)

Żołnierz: Spełniłem rozkazy Twoje, wracam na stanowisko swoje.

Mazurek: Pozdrowiony Królu Herodzie.

Żyd:Dobry wieczór Królu Monarcho.

Herod: No , no mazurku, bądź mi zawsze posłuszny, według rozkazu mego zaśpiewaj mi piosenkę według rozumu swego. A wy Żydy bierzcie się za mandoliny a moi dworzanie niechaj swoje obowiązki pełnią.

(żyd z mazurkiem tańczą i śpiewają)

Posłaniec: Królu Herodzie, o słońca bracie.

Herod: Cóż tam nowego dziś znowu macie.

Posłaniec: Na Dwór Królewski przybyli Trzej Monarchowie, złote korony mają na głowie na zapytanie.

Herod: Czego żądają ?

Posłaniec: Patrzą na niebo i opowiadają, Nowego Króla szukają w świecie, bo jego gwiazda jaśnieje przecie. Jakąż odpowiedź mam im dać Panie ?

Herod: Proś ich niech wejdą.

Trzej Królowie Cześć Ci Królu Herodzie.

Herod: I cóż to królowie, zacni panowie - złote korony macie na głowie. Cóż to znaczy Wasze przybycie, może to zamach na moje życie ?

Król I: Nie, Królu Herodzie pierwszy raz stoimy w tym grodzie. Przybyliśmy z dalekiego wschodu, szukamy Króla żydowskiego rodu.

Król II: Który w tych czasach miał być narodzony Królem żydowskim nazwany.

Król III: Ponieważ drogi nie znamy, przeto się Ciebie zapytujemy. Pokaż Nam drogę do Betlejem, byśmy się mogli pokłonić Królowi, Królowi nowo narodzonemu.

Herod: Otóż idźcie tą droga, którą idziecie, a idąc z powrotem do mnie wstąpicie i mnie o wszystkim powiadomicie. Bo i rad z Wami chciałbym się pokłonić Królowi, Królowi nowo narodzonemu.

Trzej Królowie: Już idziemy i uprzejme dziękujemy.

Herod: Poszli trzej głupcy do Betlejem, by się pokłonić Królowi, Królowi nowo narodzonemu. Otóż ja jestem Królem i Panem świata całego. Szanowny Marszałku sługo mój, wykonaj rozkaz swój. Zawołaj mnie Żyda, niech stanie przed tron mój.

Żołnierz: Szanowny Królu i Panie na rozkaz Twój wszystko się stanie.

Żołnierz: Spełniłem rozkazy Twoje, wracam na stanowisko swoje.

Żyd: Ny, moje uszanowanie Królu Herodzie.

Herod: Żydzie powiedz mi prawdę, gdzie się narodził Bóg ?

Żyd: Bób to jest takie maleńkie ziarenko co jego baby sieją na grządki, na zielone świątki, a zbierają go przy ładnej pogodzie jak się wyłoni, jak na mojej brodzie, to jest ów bób.

Herod: Żydzie powiedz mi prawdę gdzie się narodził Bóg.

Żyd: Ny , ludzie wy wiecie co to jest buk , a król Monarcha taki wielki pan i nie wie, to nawet moje bachory wiedzę. co to jest drzewo buk. Buk to jest takie wielkie grube drzewo co jego 7 chłopa nu drągi niesie, a ósmy Michał jeszcze popychał. Na moim polu spoczywali, ze mnie się śmieli oj lejba, lejba, jakaś z tyłu, takaś ze łba. Z tego drzewa robi się koła, łeby na przeróżne domowa potrzeby. Mi Żydzi z tego materiału laski otrzymujemy , co niemi czasem Ryfki smarujemy. To jest Królu Monarcho ten buk ?

Herod: Żydzie, Rabinie sławny, proroku całej Palestyny powiedz prawdę gdzie się narodził Bóg ów Król Żydowski ?

Żyd: (mówiąc wolno) Bóg, ów Król Żydowski to jest całkiem ważniejszy interes. My tego z głowy nie wypowiemy, to jest wszystko napisane w mojej biblii.

Herod: Gdzie masz tę biblię ?

Żyd: Ny , one u mojej Ryfki, na politerowanym stole , gdzie się dwie świeczki łojowe pali i do tego jest poświęcona i ze stołu nie ruszana, a kto by ją wziął aj waj, to pójdzie na, wieczny zgon.

Herod: To ją przynieś.

Żyd: Ja nie mogę.

Herod: Prędzej Żydzie .

Żyd: Nu , zaraz będzie.

(wychodzi i woła)

Żyd: Ryfka, Ryfka

(po chwili wraca i czyta wolno)

Żyd: I ty Betlejem ziemio Judzka, nie jesteś ty najpodlejsza między wszystkiemi , albowiem z ciebie wyjdzie wielki wódz, który będzie prowadził lud swój Izraelski. To jest ten Bóg, ów Król Żydowski.

(kłania się i wychodzi)

Herod: Szanowny Marszałku sługo mój, wykonaj rozkaz swój. Zawołaj mnie Astrologa, niech stanie przed tron mój.

Żołnierz: Szanowny Królu i Panie na rozkaz Twój wszystko się stanie.

(Prezentuje broń, wychodzi, po chwili wraca i mówi)

Żołnierz: Spełniłem rozkazy Twoje wracam na stanowisko swoje.

Astrolog: Cześć Ci Królu Herodzie, na zawołanie swoje stawam przed oblicze Twoje.

Herod: Szanowny Astrologu, który stawiasz horoskopy i czytasz w gwiazdach powiedz mi prawdę, gdzie siu narodził Bóg, ów Król Żydowski ? Astrolog: Sanctus Ventus Dominus, Księżyc opuszcza swe rogi.

Żyd: (stojący z boku) Nu i będzie bódł.

Astrolog: Sanctus Ventus Dominus, gwiazda nad Betlejem się wznosi i nowo narodzenie nam głosi. Sanctus Ventus Dominus, prawda Królu Herodzie i ta Dziecina, która na świat zstępuje, Ciebie Królu z tronu ruguje. Więc nie martw się i nie trap.

Tu chodzi o Twoją koronę, każ wyciąć wszystkie dwuletnie dziatki i nowo narodzone.

(kłania się i odchodzi)

Herod: Żeby jedno dzieciątko, miało się targnąć na moją chwałę, to nie słychane . Każę ciąć, rznąć bez litości świat się zdumieje moimi czynami , krew się poleje pod mymi stopami. Szanowny Marszałku sługo mój wykonaj rozkaz swój, zawołaj mnie Hetmana , niech stanie przed tron mój.

Żołnierz III : Wielmożny Królu i Panie, na rozkaz Twój wszystko się stanie.

(wychodzi, po chwili wraca i mówi)

Żołnierz III : Spełniłem rozkazy Twoje wracam na stanowisko swoje.

Hetman : Wielmożny Królu Herodzie, na rozkaz Twój stawam przed tron Twój.

Herod : Szanowny Hetmanie wykonaj me zadanie, idź do Betlejem i wytnij wszystkie dwuletnie dziatki i nowo narodzone.

Hetman : Ja Rzymski żołnierz jako słońca brat, tego nie uczynię , ani za sto lat.

Herod : Ty wiesz co rozkaz znaczy !

Hetman : Słucham Cesarsko Królewskiej Mości,jako dzwonka powinności, a kto by śmiał wejść na Cesarsko Królewski orzeł, oto mam miecz ostry trupem go położę.

Herod : Idź wierny sługo.

Hetman : Wydobyć broń.

( z wydobytą bronią wychodzą)

Anioł : Królu Herodzie smutna nowina, bo ścięta głowa Twojego syna.

(odchodzi)

Herod : Ach biada, biada mnie Herodowi, Utrapionemu wielce królowi. Żem ja takiemu czasowi złemu Popadł kłopotowi.

(wychodzi z żołnierzami z wydobytą bronią)

Hetman : Byłem w Betlejom, wyciąłem wszystkie dwuletnie dziatki. na Twoim synie skończyłam ostatki. A żeś syna Twego z rozkazu swego kazał ściąć, oto krew na mieczu z Niego.

(wszyscy śpiewają)

Kazałeś Królu do szczętu wyciąć Betlejemskie dzieci,
Ale nie wiedziałeś, że Tobie samemu głowa z karku zleci.
Chciałeś trafić na Jezusa,
a trafiłeś na Malchusa, synaczka swojego.

(Hetman chowa broń i odchodzi, żołnierze z wydobytą bronią stoją koło tronu)

Anioł : Królu Herodzie, śmierć po Ciebie idzie.

Herod : Idź precz ode mnie.

Anioł : Uspokój się uspokój, marnotrawny synie, bo Twoje królestwo, wszystko marnie zginie. Pozostanie tron, berło i korona, a Ciebie zabierze śmierć nie uproszona.

Śmierć : Chodziłam po górach, po lasach, po różnych niewczasach, sto par trzewiczków zdarłam, nim Ciebie Królu w tym domu na swym tronie znalazłam.

Herod : Kostuś ma kostuś, nie miej takiej złości, zdejm me purpury odziej suche kości.

Śmierć : Jeszcze mnie będziesz desperować, chcesz żeby Ci życie darować, ostatnio słowo zapisuję, a Tobie życia nie daruję.

Mazurek : Tu , tu zębista, koścista, co żeś tu napisała, to byś sama nie przeczytała. A ja chodź Mazur z pod ciemnej gwiazdy , to co napiszę to przeczyta każdy.

Śmierć : Ostatnio słowo powiadam, a Tobie na szyję kosę zakładam.

Herod : Hej straż !

(żołnierze przed tronem, szable krzyżują i wszyscy śpiewają)

Dziś dzień Herodzie, dziś dzień bogaczu, użyj wesela, ale nie płaczu.
Użyj wesela w słonecznym grodzie, ale nie płaczu na tym padole.


KONIEC

opracowali:
Zofia i Stanisław Nawłoka
Elżbieta Motyl
Bogusław Stępień

Write a comment

Comments: 0

About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013