Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Ks. Jan Surowiec

powiększ zdjęcie Urodził się 11 czerwca 1935 roku w Nienadówce.
Szkołę podstawową rozpoczął w Nienadówce Górnej gdzie ukończył cztery klasy, do klasy piątej uczęszczał w szkole podstawowej w nieodległej Trzebusce. Klasy sześć i siedem kończył w szkole podstawowej w Nienadówce środkowej. Poważna choroba płuc była przyczyną powtarzania klasy szóstej.

Uczeń Jan Surowiec w klasie siódmej wraz z kilkoma kolegami (ok. 6 osób) wstąpił do ZHR. (Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej). Organizatorem zastępu był podharcmistrz okręgu Rzeszów, mieszkaniec Nienadówki, licealista Tadeusz Prucnal.

Ks. Jan Surowiec wspomina po latach - "Pamiętam, że składaliśmy przysięgę na placu kościelnym, w prawym rogu od strony zachodniej, był to rok 1949."

Po skończeniu szkoły podstawowej swoją edukację ks. Jan Surowiec kontynuował w Liceum Ogólnokształcącym w Sokołowie Młp. W pierwszej klasie liceum zastępowy podharcmistrz Tadeusz Prucnal zwołał zebranie ZHR i poinformował druhów, że zmieniono słowa przysięgi harcerskiej.

Nowa zawierała treść, która brzmiała: .....Na wierność Polski Ludowej i przyjaźni polsko-radzieckiej.....

Żaden z druhów nie przystąpił do tej przysięgi, a zastęp zaczął działać w konspiracji. Druhowie przestali nosić swoje harcerskie odznaki, spotykając się potajemnie. Każdy z Nich miał obowiązek pomagać innym. Spotykali się tak do roku 1952. Druhowie dokonywali również sabotażu na terenie LO w Sokołowie Młp., polegającym na niszczeniu prasy radzieckiej m.in. pisma Pionier. Po jednej z akcji - było to niszczenia portretów Bieruta, Cyrankiewicza, Rokossowskiego i Stalina ktoś ich wydał. Sprawa była bardzo poważna i zajął się nią UB. (Urząd Bezpieczeństwa) Dyrektor Liceum pan Pietrzykowski wezwał ucznia Jana Surowca do siebie i powiedział mu wprost:

Nazwisko Twoje zapomnę, ale Twojej twarzy nigdy. Ojciec Twój zdechnie na Syberii.
Kiedy mu odpowiedział - Ja nie mam ojca - usłyszał.
Jeśli nie ojciec to Ty.

Był marzec 1952 roku, Po tygodniu od rozmowy z Dyrektorem szkoły, UB zabrał ucznia Jana Surowca prosto z ławki szkolnej. Zawieziono go do Kolbuszowej gdzie był punkt zborny dla takich jak On. Przywieziono również kilku chłopaków z Kolbuszowej i Jasła. Ubrano wszystkich w wojskowe buty, szynele bez pasa na głowę włożono rogatywkę bez orzełka i zawieziono do Rzeszowa na stację kolejową. Pociągiem ruszyli w kierunku Olsztyna. Jan Surowiec wraz z innymi trafił do powiatu Węgorzewo. Umieszczono ich w pałacu, który zajmował zarząd PGR-u w Jagoczanach. Jan Surowiec został przydzielony do pracy przy udoju mleka i jego transporcie do mleczarni. Przepracował tam kilka miesięcy, do domu wrócił 15 sierpnia.

Przymusowy i nagły wyjazd do pracy na "ziemie odzyskane", przerwał edukację Jana Surowca było powodem braku zaliczenia egzaminu z matematyki, a bez niego nie mógł zaliczyć klasy drugiej. Mając na uwadze egzamin poprawkowy, po zakończeniu roku szkolnego w lipcu 1953 roku zgłosił się na ochotnika do SP (Służba Polsce). Dnia 1 sierpnia trafił dokładnie w to samo miejsce co rok wcześniej do PGR-u w Jagoczanach. Niestety nie mógł na ten temat z nikim rozmawiać. Tym razem został skierowany do pracy przy omłotach. Razem z Nim był Ludwik Bełz z Nienadówki i Tadeusz Drab z sąsiedniej wsi Trzebosi.

"Ochotnicza harówka" przy żniwach w PGR-e nie pomogła, we wrześniu nie udało mu się zaliczyć egzaminu poprawkowego i drugą klasę Jan Surowiec musiał powtarzać. Podobne trudności powtórzyły się i w klasie trzeciej. Po ukończeniu czwartej klasy Liceum Ogólnokształcącego, aktyw partyjny polecił Dyrektorowi szkoły i Radzie Pedagogicznej aby Jana Surowca nie dopuszczono do matury. Uczeń załamał się, przestał, chodzić do szkoły, przestał się też uczyć. Z domu wychodził niby do szkoły ze względu na mamę by ta się nie zamartwiała.


Trwało to około 2 tygodni, po tym czasie do szkoły zawitał kapitan z RKU (Rejonowa Komenda Uzupełnień) który werbował uczniów do szkoły oficerskiej w Szczytnie. Jan Surowiec podjął decyzję i zgłosił chęć wstąpienia w jej mury i podjecie tam nauki. Razem z Nim uczyniło też podobnie kilku innych chłopaków. Wśród nich był Piotr Ożóg, który później również został księdzem

Jan Surowiec weryfikację do nowej szkoły przeszedł pozytywnie. Aktyw partyjny LO w Sokołowie Młp. nie miał wyjścia i zezwolił mu wtedy na zdawanie egzaminu maturalnego.
- Jan Surowiec wspomina
- Do matury podszedłem zupełnie nieprzygotowany, ponieważ przez ostatni okres nauki nie chodziłem do szkoły. Maturę jednak zdałem z niewielką pomocą mojej wychowawczyni (podrzuciła mi rozwiązane zadanie z matematyki).

Po maturze Jan Surowiec zgłosił się wraz ze swoimi kolegami Piotrem Ożogiem i Edwardem Krzyśko do Seminarium Duchownego w Przemyślu, jednak na wskutek zamkniętej już listy przyjętych dwóch z Nich odroczono. Jan Surowiec został przyjęty, jednak solidaryzując się z kolegami zrezygnował z seminarium w Przemyślu i wszyscy trzej wyjechali na tzw. "ziemie odzyskane". Tam zostali przyjęci wszyscy trzej do seminarium duchownego w diecezji Gorzowskiej, w Jordanowie. Po ukończeniu filozofii w Jordanowie kontynuowali naukę teologii w Gorzowie Wlk.

Po ukończeniu 6-letnich studiów wszyscy trzej przyjęli święcenia kapłańskie z rąk ks. biskupa Wilhelma Pluty, odbyło się to dnia 14 maja 1961 roku. Swoje Msze prymicyjne odprawili jednocześnie dnia 21 maja 1961 roku w kościele parafialnym w rodzinnej w Nienadówce. Ks. Jan Surowiec przy głównym ołtarzu, ks. Krzyśko przed ołtarzem Matki Bożej, ks. Piotr Ożóg przed ołtarzem Serca Pana Jezusa. Pierwszą parafią do której aplikował Jan Surowiec jako wikariusz, była parafia Brzeźno Lęborskie. Następnie pracował w parafiach - Sianów, Budowo, Krzeszyce, Świdnica.


Przez cały ten czas od pamiętnego roku 1952 aż do roku 1990 założona przez UB teczka Jana Surowca była aktywna, z tego też powodu jak wspomina często musiał zmieniać parafie, ponieważ część proboszczów nie chciało mieć u siebie "księdza oportunisty". Miał wprawdzie obrońcę w osobie ks. biskupa Jerzego Stroby, który wspierał go duchowo i często mu powtarzał aby się nie poddawał działaniom funkcjonariuszy najpierw UB, a później SB. Ks. Jan Surowiec przeżył wiele upokorzeń - wspomina po latach.

- Ośmieszano mnie w prasie, rzucano na Na mnie oszczerstwa, często przesłuchiwano, czasem te przesłuchanie trwało i trzy doby. Raz na kwartał byłem przesłuchiwany na plebanii, stawiano mi pytania bez sensu, na które nie otrzymywali odpowiedzi. Niczego nie podpisywałem, funkcjonariusze służby chcieli się po prostu wykazać. Byłem figurantem o pseudonimie "Janek". Obiecywano mi pensje, wysokie wynagrodzenie i odznaczenia. Z wszystkiego zrezygnowałem.

Ks. Jan Surowiec wspomina też swoje wielkie przestępstwo, które popełnił w/g ówczesnych władz państwowych. - W 1963 roku popełniłem bardzo poważne przestępstwo sprzeciwiając się władzom państwowym. Otóż przeczytałem podczas mszy świętej list kardynała Stefana Wyszyńskiego do wiernych. List ten był zakazany.

Po latach wikariatu ks. Jan Surowiec został proboszczem w Łęgowie Sulechowskim, pełnił tą posługę przez pięć lat. Następną parafia do której został skierowany była parafia w Siedlisku Czarnkowskim, spędził w niej kolejne dziesięć lat. Ostatnią placówka którą przyszło mu zarządzać, była parafia w Cigacicach, to była parafia w której przyszło mu spędzić najwięcej czasu, swoją posługę sprawował w niej przez 24 lata.

Po ukończeniu 75 roku życia ks. Jan Surowiec na własną prośbę rezygnuje z probostwa zwracając się do swojego przełożonego ks. biskupa o zwolnienie go z pracy, co też ks. biskup uczynił.

Obecnie ks. Jan Surowiec jest na emeryturze. Mieszka w Sulechowie, pomaga księżom przy parafii pod wezwaniem Podwyższenia Świętego Krzyża.

Przebywając z wizytą w swojej rodzinnej parafii Nienadówka podzielił się z Nami wiadomościami o sobie i swojej drodze życiowej, którą kiedyś wybrał i do dziś nią kroczy. Dziękujemy za życzliwe spojrzenie na to co robimy i zgodę na zamieszczenia informacji i udostępnionych zdjęć.

Ela Motyl


About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013