Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

NIE NADA


Legenda “Nie nada”

 

W dawnych czasach kiedy to na ziemiach dzisiejszej gminy sokołowskiej, szumiała jeszcze gęsta puszcza, nad nie wielkim potokiem płynącym środkiem doliny pojawili się pierwsi osadnicy. Czysta woda z potoku, las obfitujący w zwierzynę, jagody i grzyby, pozwalał na życie. Chociaż nie było to wcale łatwe życie.

Wiele wysiłku trzeba było włożyć, aby zapewnić kilku osobowej rodzinie pokarm. W raz z upływem czasu zaczęło się pojawiać coraz więcej ludzi, las nie wystarczał już i brakowało pożywienia. Zaczęto więc karczować puszczę, wydzierano jej kawałki ziemi, przystosowując ją do uprawy roślin. Ludzie pracowali w pocie czoła, aby zdobyć ziemię, która da pokarm ich rodzinom.

Jednym z pierwszych osadników był Bartosz, który przybył z dalekich północnych stron, miał On żonę i sześcioro dzieci, dla jego rodziny nie starczało małe poletko musiał je więc powiększyć. Dzieci choć drobne w miarę swych sił pomagały ojcu w pracy. Na leśnych polanach pasło się bydło, które wykorzystywano do pracy na roli. Budowano chaty w którym mieszkali ludzie wraz ze zwierzętami. Wielu osadników zajmowało się pszczelarstwem, puszcza obfitowała w dzikie roje i co nie którzy potrafili je wykorzystywać.

Miodu więc nie brakowało, ziemia dawała plony i kiedy życie toczyło się już spokojnym trybem, na wioskę zaczęły spadać różne nieszczęścia. A to ogromne gradobicie zniszczyło większą część upraw, a to susza nie pozwoliła zebrać plonów, innym razem pioruny spaliły część domostw. Ludzie zaczęli szeptać o karze boskiej lub przekleństwie. Kilku zamierzało opuścić szczęśliwą niegdyś osadę i poszukać innego miejsca dla swych rodzin.

I w tedy to stary Bartosz miał sen, śnił, ze nie znany głos nakazuje mu aby zaprzągł dwa osiołki do pługa i oborał całą osadę trzy razy, w tedy to nie szczęścia będą ją omijać. I kłócił się we śnie stary Bartosz z owym głosem, że przecież nie ma osiołków, a i osada i rzeczą nie możliwą jest żeby ją oborać i to aż trzy razy, jednak głos domagał się żeby Bartosz obiecał mu, że pracę wykona. Bartosz dla świętego spokoju obiecał osadę oborać i wtedy się obudził.

Promyki słońca przez nie wielkie okienko wpadały do wnętrza izby, kur zaczął piać, znaczyło to że trzeba wstawać. Bartosz odziawszy się w koszulę wyszedł na podwórko i zobaczył dwa pasące się osiołki obok chaty i przypomniał sobie sen, czy to był tylko sen. Obudził żonę i opowiedział jej o wszystkim. Kobieta nie wierzyła w jego słowa, ale zobaczywszy osiołki zrozumiała, że Bartosz mówi prawdę. Przez cały dzień w osadzie zastanawiano się nad tym dziwnym snem, nie wszyscy wierzyli Bartoszowi, zastanawiano się skąd wzięły się osiołki i nikt nie potrafił tego wytłumaczyć.

Nadeszłą noc i Bartosz znów miał sen, głos znów nakazywał mu oborać osadę, miał użyć tylko jednego pługa. I jeżeli nie zacznie następnego dnia w południe, spadnie tak ogromny grad, który nie tylko zniszczy plony ale i pozabija ludzi. Bartosz musi ich ocalić, On zwykły kmieć ma ocalić całą osadę, dlaczego ? Nie otrzymał jednak odpowiedzi, głos odszedł. Bartosz obudził się i do rana rozmyślał nad snem, jeżeli postąpi jak nakazał mu głos, nie którzy gotowi pomyśleć, że Bartosz postradał zmysły, ale jeżeli to prawda to musi osadę oborać. Tylko skąd wziąć pług, mocny pług, który wytrzyma tyle orki i nie zniszczy się za wcześnie, tego nie wiedział. Obudził żonę i prosił ją o radę, a ona poparła zamiar męża, wierzyła mu.

Postanowili oboje szukać w osadzie pługa, wielu ludzi śmiało się z Bartosza inni popierali jego zamiar. Oglądano wiele pługów, ale żaden nie był tak mocny aby wytrzymać tyle pracy. Drewno z którego zrobione są pługi może się w każdej chwili urwać, ziemia jeszcze pełna jest korzeni z wykarczowanych drzew. W tedy pewien starzec przyciągnął pług, który znalazł w lesie przy wiekowym buku, żaden z gospodarzy nie był właścicielem pługa, wyglądało na to że ktoś go porzucił lub podrzucił. Nie był to nowy pług, widać to było po drewnie, które było górą lekko zmurszałe. Co nie którzy twierdzili, że skoro Bartosz otrzymał osiołki to ów pług też mógł być przeznaczony dla Niego.

I wtedy mieszkańcy zaczęli się kłócić o to czy pług wytrzyma orkę i nie rozleci się w połowie pracy. Jedni krzyczeli, że pług się nada do tej orki, inni jeszcze głośniej krzyczeli że się nie nada. Nagle zrobiło się cicho, ludzie ze zdumieniem patrzyli na dwa osiołki zbliżające się do pługa, stanęły obok jakby zachęcając Bartosza by Ten brał się do roboty. Na niebie zaczęły zbierać się czarne chmury, gdzieś za wzgórzami groźnie zagrzmiało, zbliżało się południe, przepowiedziana we śnie Bartoszowi burza zbliżała się ku osadzie. Bartosz sprzągł osiołki do pługa, pożegnał się z rodziną i zaczął orkę.

Czarne chmury zawisłe nad osadą zaczęły się cofać i zaświeciło słońce, a Bartosz orał wycierając pot z czoła. Dzień i noc, bez chwili odpoczynku, nareszcie po trzech dniach ukończył powierzone mu zadanie. Jednak wiek i wielki wysiłek sprawiły, że serce Bartosza nie wytrzymało, na rękach swej zony zakończył życie.

W osadzie zrozumiano wielką odwagę Bartosza, uznano go za bohatera, tylko nie liczna grupka ludzi twierdziła, że Bartosz był głupkiem. Dziwną rzeczą, było to, że zaraz po zakończeniu orki dwa osiołki poszły w las i nikt ich już nigdy nie widział. Pozostał tylko pług, który wytrzymał tyle pracy, każdy mógł go brać i nim orać. Tym którzy przed orką mówili że się do tej orki pług nie nada, przedrzeźniano i mówiono im, że pług pewno się “nie nada” I gdy taki niedowiarek brał pług na pole i orał, leciała za Nim gromada wyrostków wołając: “nie nada” ale echo niosło lasem “nie nada nie nada nie nada” Z czasem wyrażenie “nie nada” wrosło w życie onej osady aż w końcu wyrażenie “nie nada” zmieniło się w “Nienadówkę” i tak już pozostało.

Trud Bartosza nie poszedł na marne, swą pracą ocalił osadę od zniszczenia i to nie tylko w tamtych czasach, do dnia dzisiejszego Nienadówka jest jakby oddalona od wszelkich kataklizmów i nieszczęść. I chociaż w okolicy szaleją żywioły, Ona pozostaje jakby nie naruszona. Czy sprawiło to Bartoszowe oranie ?

Tekst
Elżbieta Motyl – Nienadówka

Write a comment

Comments: 0

About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013