Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

NIENADÓWKA `80

powiększ zdjęcie "Nienadówka, 1980"
film o dzieciństwie Jerzego Grotowskiego

Trzydzieści pięć lat później powrócił do Rzeszowa i Nienadówki z ekipą amerykańskiej telewizji. Film zrealizowała Mercedes Gregory, żona przyjaciela i współpracownika Grotowskiego z Nowego Jorku, Andre Gregory'ego. Producentem był Atlas Theatre. Zrealizowany w 1980 roku film był emitowany w amerykańskiej telewizji, ale do Polski trafił dopiero niedawno. Kopię przywiózł Jan Krzysztof Fiołek, wówczas kierownik produkcji, obecnie mieszkający w Stanach Zjednoczonych. Ośrodek Grotowskiego we Wrocławiu pokazał film po raz pierwszy w niedzielę, podczas wieczoru w drugą rocznicę śmierci swego patrona.


Poniżej link do fragmentu "Nienadówka 1980" filmu o dzieciństwie Jerzego Grotowskiego "Nienadówka, 1980"

Jest to dokument równie niezwykły jak "Wielopole w Wielopolu" Krzysztofa Miklaszewskiego, film o powrocie Tadeusza Kantora do rodzinnej wsi, położonej zresztą w tej samej okolicy. Chociaż Nienadówka nie pojawiła się w teatrze Grotowskiego jako temat, to jednak odegrała ważną rolę w kształtowaniu jego osobowości artystycznej. Sam Grotowski mawiał, że tu urodził się po raz drugi. W opublikowanym na początku lat 80. w paryskiej "Kulturze" tekście "Teatr źródeł" wspominał lekturę Ewangelii na strychu w chlewie w Nienadówce. Czytał Biblię po kryjomu, przy akompaniamencie pochrząkiwań prosiaków, ponieważ ksiądz katecheta zakazał ośmiolatkowi samodzielnej lektury Pisma Świętego. Ale czym innym jest wspomnienie, zredagowane i opublikowane na kartach czasopisma kulturalnego, czym innym żywa opowieść, którą Grotowski snuje w filmie Mercedes Gregory. I chociaż film nie przynosi jakichś rewelacyjnych informacji o młodości artysty, to jednak dodaje do jego portretu nową barwę.

Mercedes Gregory zarejestrowała coś, czego podczas publicznych spotkań z Grotowskim nie było: wzruszenie. Grotowski w Nienadówce zmienia się. Przestaje być prorokiem nowej sztuki, znanym na całym świecie reformatorem teatru. Staje się na powrót dzieckiem. Chyba najbardziej przejmującą sceną filmu jest jego spotkanie z Franciszką Ożóg, u której mieszkała rodzina Grotowskich. Filmowana z odległości scena rozgrywa się na polnej drodze, którą gospodyni gna krowy. Grotowski przepycha się przez stado i klęka przed 80-letnią kobietą, aby poznała w nim ośmioletniego chłopca sprzed 40 lat. Później razem prowadzą krowy do gospodarstwa, a Grotowski niesie za nimi łańcuchy.



Podróż po tropach dzieciństwa jest w tym filmie zarazem podróżą w głąb światopoglądu artysty. Grotowski opowiada przed kamerą o swoich pierwszych mistycznych doświadczeniach. O lekturze książki "Ścieżkami jogów", którą matka przyniosła mu na piechotę z mieszkania w Rzeszowie. O tym, jak pod wpływem Ewangelii zobaczył w krajobrazie Nienadówki Golgotę. "Jezus był dla mnie osobą, która nie była wyobrażeniem Boga, ale wyobrażeniem przyjaciela. Był moim przyjacielem i przyjacielem pewnego ślepego konia, który stał w stodole u sąsiadów" - mówi, stojąc w miejscu, gdzie czytał po kryjomu Ewangelię. W położonym obok sadzie odprawiał własne rytuały inspirowane chrześcijaństwem. "Kiedy byłem dzieckiem, miałem pragnienie zostania kapłanem, magiem" - wspomina Grotowski i dodaje, że w Nienadówce odnalazł szczególny stosunek do natury, do "matki ziemi, która obdarza zarówno życiem, jak i śmiercią". Te doświadczenia przeniesione na grunt teatru kilkadziesiąt lat później zrewolucjonizują myślenie o tym gatunku sztuki.


Film Mercedes Gregory jest jednym z ostatnich dokumentalnych filmów o artyście, których poszukiwał po świecie Ośrodek Grotowskiego we Wrocławiu. W gromadzonej od lat kolekcji brakuje jeszcze filmu "Czuwania" i zapisu spektaklu "Akcja" z Pontedery, ostatniej pracy Grotowskiego. Jak mówi szef Ośrodka Stanisław Krotoski, poszukiwania materiałów i dokumentów dotyczących działalności Grotowskiego wciąż trwają i dwa lata po śmierci artysty ich kompletowanie nie jest zakończone. Poza zbiorami pozostaje duża część prywatnej korespondencji, wciąż odnajdują się nieznane zdjęcia, dokumenty i rysunki. Ośrodek czeka na materiały, które poszerzą wiedzę o tym najbardziej znanym, a zarazem najbardziej tajemniczym z polskich artystów teatru. Które tak jak film Mercedes Gregory odsłonią jego nową twarz.


Powrót Odysa? Z Jerzym Grotowskim w Nienadówce (aut: Dariusz Kosiński) wybrane przeze mnie fragmenty odnoszące się bezpośrednio do Nienadówki. cały artykuł


(...)Film With Jerzy Grotowski. Nienadówka 1980 został zrealizowany we wrześniu 1980 przez pięcioosobową ekipę amerykańską. Reżyserowała go Jill Godmilow, ale prawdziwą kierowniczką ekipy, producentką i autorką pomysłu była Mercedes Gregory, która też w trakcie realizacji służyła Grotowskiemu za partnerkę i jakby bezpośredniego świadka, najważniejszego, pierwszego widza. Nie umniejszając jej roli, pozwalam sobie sądzić, że realizacja tego filmu nie byłaby możliwa nie tylko bez zgody Grotowskiego, ale także bez głębokiego przyswojenia sobie tego pomysłu (jeśli w ogóle inicjatywa w tym względzie nie wyszła od Grotowskiego) i bez jego głębokiego zaangażowania w prace nad montażem filmu, które odbywały się w Nowym Jorku w październiku i listopadzie 1980. Wszystko to sprawia, że Nienadówkę traktować można, a nawet należy jako kreację, jako przygotowane, wyreżyserowane i odegrane przez Jerzego Grotowskiego przedstawieniem, w czasie którego twórca, narrator i bohater w jednej osobie dramatyzuje i prezentuje na własnym przykładzie doświadczenie stanowiące jeden z filarów jego twórczości – powrót do początku, do źródła, którego mit nie jest opowiedziany, ale performatywnie ustanawiany.(...)

(...)Nienadówkę Jill Godmilow bardzo łatwo jest wyśmiać. Są tacy, którzy twierdzą, że film nie trafił w latach osiemdziesiątych do dystrybucji, ponieważ nikt nie chciał oglądać mówiącego bardzo łamaną angielszczyzną Grotowskiego, który chodzi po polskiej wsi z amerykańską ekipą i odgrywa rzekomą autentyczność spotkań z mieszkańcami, komentując ją z offu w taki sposób, by wywołać u widza wrażenie czegoś niezwykłego. Zwłaszcza widz znający polski, może bez trudu dostrzec te momenty, w których mieszkańcy Nienadówki reagują spontanicznie na niezwykłe wydarzenie, którym nie jest powrót wciąż pamiętanego niegdysiejszego mieszkańca, ale prosty fakt, że oto do zapomnianej wioski pod Rzeszowem przyjechała ekipa „amerykańskiej telewizji”. Ze swego dzieciństwa pamiętam, jakim wydarzeniem było pojawienie się w moim rodzinnym mieście ekipy telewizji polskiej, więc łatwo sobie wyobrazić, czym była „telewizja amerykańska” chodząca po zapadłej rzeszowskiej wiosce.(...)

(...)Właściwy film rozpoczyna się od sceny, w której Grotowski siedzi pod przydrożnym drzewem, by po chwili wstać ze słowami „So. OK.” i przedstawić miejsce, w którym się znajduje – około 20 kilometrów od miasta Rzeszów, gdzie się urodził w roku 1933. Przerywa mu pojawienie się wiejskiego wozu, o którym zaczyna opowiadać jako o wehikule dawniej typowym dla polskiej wsi, ale w montażu tę opowieść zagłuszono wprowadzając głos Petera Brooka mówiącego z offu, że Grotowski spędził lata wojny we wsi Nienadówka, a niedawno powrócił „do źródła tego, co go uformowało. My podążamy tam za nim, podczas gdy on stara się odkryć: kim jest Grotowski?”. Sam bohater, gdy odzyskuje głos, podejmuje wątek opozycji dwóch miejsc narodzin: Rzeszowa, gdzie przyszedł na świat i Nienadówki, gdzie wśród wojennego zniszczenia, w biedzie, narodził się niejako po raz drugi, ponieważ tu miały miejsce wszystkie najważniejsze wydarzenia, które sprawiły, że jest tym, kim jest.(...)

(...)Od razu też, właściwie nagle, zostajemy wrzuceni w sytuację powrotnej podróży – w następnym ujęciu widzimy filmowaną zza przedniej szyby samochodu drogę wiodącą do Nienadówki, po czym wjeżdżamy do wsi, prowadzeni komentarzem Grotowskiego. Pierwsze spotkania przynoszą rozczarowanie, zawód, zdają się potwierdzać niemożliwość powrotu, stanowiącą, co najmniej od czasów Mickiewicza, pewny punkt polskiej świadomości kulturowej. Domy, które widzimy są nowe, zupełnie inne niż te, które Grotowski pamięta, a pierwszą napotkaną osobą jest siedzący na podmurówce przy drodze przygłuchy starzec. Jerzy Grotowski na planie filmu With Jerzy Grotowski.Jerzy Grotowski na planie filmu "With Jerzy Grotowski. Nienadówka 1980" (fot. J. K. Fiołek)Grotowski próbuje pytać go o ludzi z przeszłości, o kierownika szkoły Robaka, o nauczycieli. Ale starzec nie słyszy, nie pamięta, właściwie nie ma z nim kontaktu. Ostatecznie jednak to właśnie z tej rozmowy, która właściwie się nie odbyła, wynika pierwszy ślad czegoś żywego: okazuje się, że nauczyciel Janik, którego Grotowski zapamiętał jako zamordowanego przez nazistów, żyje. Spotkanie z niepamięcią przeradza się w początek spotkania z żywym.(...)

(...)Poszukiwanie rzekomo zabitego nauczyciela, pana Janika to główny wątek pierwszej części filmu. Ktoś z mieszkańców wsi, dowiedziawszy się, że przyjechała telewizja i szuka dawnych nauczycieli, prowadzi Grotowskiego do emerytowanej nauczycielki, która objęła pracę w szkole w Nienadówce po opuszczeniu jej przez Emilię Grotowską. Kobieta ta z kolei prowadzi Grotowskiego do domu pana Janika, który okazuje się wciąż pełnym energii starszym mężczyzną.Jerzy Grotowski na planie filmu With Jerzy GrotowskiJerzy Grotowski na planie filmu "With Jerzy Grotowski. Nienadówka 1980" (fot. J. K. Fiołek) Spotkanie z nim jest spotkaniem niezwykle radosnym, bo choć pamięć przeszłości okazuje się fałszywa, to odkrycie tego nie wiedzie ku rozczarowaniu, ale ku czemuś wręcz przeciwnemu. Dawny nauczyciel, dziś sołtys, słyszy od swojego ucznia, że ten w czasach szkolnych bardzo go kochał, na co reaguje śmiechem i pełnym zawstydzenia gestem. Garść wspomnień, trochę informacji o tym, co dziś, prześmiewczo-zażenowane komentarze na temat obecności „amerykańskiej telewizji” – i po chwili Grotowski rusza dalej, na poszukiwanie domu, w którym mieszkał w czasie wojny.(...)

(...)Następnym etapem powrotu jest odnalezienie domu. Budynek został do połowy zburzony, by zrobić miejsce nowym zabudowaniom, ale po chwili wahania Grotowski zyskuje pewność, że to tu mieszkał w czasie wojny. Kraj lat dziecinnych jest oczywiście zniszczony. Nie ma już „sekretnego drzewa”, dzikiej jabłonki, którą Grotowski „czcił”. Żyją jednak ludzie – żyje i jest w dobrej formie Franciszka Ożogowa, żona gospodarza, u którego mieszkała Emilia Grotowska z synami. To kolejna osoba, którą Grotowski uważał za zmarłą, a która okazuje się pełna życia i wciąż aktywna: nie ma jej w domu, bo poszła paść krowy. Szukając jej na pastwisku, bohater filmu spotyka jej córkę, towarzyszkę swoich dziecięcych zabaw, której początkowo nie poznaje – pojawiają się jednak wspomnienia – wspomnienie biegu z pięcioletnią Weronką po zboczu przez wysokie kwiaty, biegu, który dla Grotowskiego – według jego własnych słów – był jak nowe narodziny. Dopiero po tym wspomnieniu nastąpić może rozpoznanie i spotkanie: Jerzy Grotowski na planie filmu With Jerzy Grotowski. Nienadówka 1980 (fot. J. K. Fiołek)Jerzy Grotowski na planie filmu "With Jerzy Grotowski. Nienadówka 1980" (fot. J. K. Fiołek)uściski, przypomnienie, żeśmy się „razem chowali”, które Grotowski w swoim komentarzu mocno podkreśla, zwracając uwagę na jego specyficzne znaczenie i jednocześnie dodając na potrzeby zagranicznego widza, że w sposobie mówienia Weronki jest coś bardzo ciepłego, czego absolutnie nie sposób przełożyć.(...)

(...)Wreszcie następuje swoista kulminacja tej podróży – spotkanie z Franciszką Ożogową, prowadzącą krowy po polnej drodze. Początkowo nierozpoznany, Grotowski przykuca, by ułatwić rozmówczyni przypomnienie sobie chłopca, którym był przed laty. Scena ma niemal wymiar antycznego anagnoryzmu, ale w swojskim, zgrzebnym wydaniu. Gdy Ożogowa rozpoznaje swojego dawnego podopiecznego, niemal od razu przywraca zerwane więzi – ma pretensje, że Jerzy nie pisał i nie przyjeżdżał, pyta o Kazia, a po chwili akceptuje gościa jako swojego „pastucha” – Grotowski przejmuje od niej postronki krów i pomaga je zaprowadzić do domu, w scenie, która oczywiście rozbawi wielu mieszczuchów, ale która właśnie dlatego, że nie ukrywa nieporadności „wielkiego artysty” w przyziemnej sytuacji, wydaje mi się ważna. Komentując ją Grotowski mówi: „Sposób mówienia, sposób zachowania jest absolutnie ten sam, jak w przeszłości”. Zmieniła się zewnętrzna pokrywa świata, ale to, co żywe i wcielone – pozostało takie samo, zaś potwierdzenie tego Grotowski widzi właśnie w fakcie zatrudnienia go do prowadzenia krów, więc w potraktowaniu nie jak obcego przybysza, ale jak swojego – kogoś, kogo długo nie było, ale czyje miejsce wciąż jest tu.(...)


Zdjęcie z planu filmu Mercedes Gregory i Jill Godmilow With Jerzy Grotowski. Nienadówka 1980 fot. Jan Krzysztof Fiołek/Archiwum Instytutu Grotowskiego. (kliknij powiększ)

Write a comment

Comments: 0

About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013