Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Nienadówka - pod obcym zaborem


Edward Winiarski
Przy końcu XVIII wieku, w 1772 r., gdy państwa zaborcze dokonały rozbioru I Rzeczypospolitej, Nienadówka, wraz z całym powiatem kolbuszowskim, znalazła się pod austriackim zaborem. Zaborca ów nie stosował ostrych represji, zachowało się nawet sporo swobód obywatelskich, zwłaszcza w sferze kultury i gospodarki, ale też nie wyróżniał się zbytnią dbałością o nowy nabytek. Traktowana niczym kula u nogi autonomiczna Galicja, rychło stała się siedliskiem konserwatyzmu, zacofania, a następnie biedy. Stopień cywilizacyjnego zapóźnienia wyróżniał ową krainę zdecydowanie spośród trzech zaborów. Stąd termin "galicyjska bieda" stał się zwrotem niemal przysłowiowym. W opracowaniu "Macieja Skowrońskiego pt. "Kolbuszowa i okolice" czytamy na ten temat m.in. "Do czasów I wojny światowej, a nawet i później, większość wsi połażonych wśród lasów pod względem gospodarczym była bardzo zacofana„ Rolnictwo - główne źródło utrzymania - prowadzone było najprymitywniejszymi środkami technicznymi. Powszechna w użyciu była socha dwu policowa, albo - bardziej ku Rzeszowowi - drewniane radło ramowe, a w końcu drewniany pług, obok innych drewnianych narzędzi rolniczych, jak brony widły (te najczęściej były "samorodne" - wycięte z lasu), łopaty, okute żelazem tylko na ostrzu i inne" 1

W Galicji przemysł nie rozwijał się prawie wcale, wieś cechowało ogromne przeludnienie, stąd właśnie na tych terenach znacząco rozwinęło się zjawisko emigracji. Wyjazd "na saksy" to w zasadzie jedyna wówczas perspektywa dla młodzieży z licznych wówczas - rodzin. Wyjeżdżały więc dziewczęta i chłopcy z Nienadówki daleko za ocean: do Ameryki, Kanady i Brazylii, albo znacznie bliżej - na Kresy Wschodnie. Rozwijała się też emigracja sezonowa, szczególnie do Prus i Danii.

Ks. Paweł Smoczeński, wikary ks. prałata A. Momidłowskiego notował w swych zapiskach. "Nienadówka leży w powiecie kolbuszowskim, 20 km od Rzeszowa, stacji kolejowej. Liczy mieszkańców do 3000, grunta posiada piaszczyste, ludność rozłożona po obydwóch stronach drogi gminnej, utrzymuje się przeważnie z uprawy roli, nie mając dostatecznego wyżywienia, zmuszona jest wychodzić za zarobkiem w różne strony kraju i za granicę. Co roku kilka rodzin opuszcza na zawsze strony rodzinne, by osiedlić się gdzieś na Rusi, jak koło Lwowa, Janowa, Brzeżan. Parafian mogę znaleźć we wszystkich prawie miejscowościach we wschodniej Galicji, w Królestwie Polskim, w Besarabii, otrzymuję wiadomości od parafian, pozostających w służbie koło Odessy" 2

Zaś ks. Ludwik Bukała w kronice parafii nienadowskiej (zeszyt IV) zapisał) "Dziewczęta z Sokołowa, Trzebosi, Stobierny, będąc w Danii, podają się jako pochodzące z Nienadówki - mianowicie z tego powodu, że nienadowskie dziewczęta cieszyły się dobrą opinią u duńskich pracodawców.

Ci, którzy pozostali na miejscu, uprawiali prymitywnymi metodami swój zagon ziemi i odrabiali pańszczyzny, a proboszczowi zobowiązani byli oddawać meszne. U Jana Bolesława Ożoga czytamy: "W Nienadówce przez długi czas był tylko jeden folwark. Najstarszy budynek dworski mieścił się w odległości pół kilometra na zachód od kościoła, tu, gdzie dziś stoi ochronka. Położenie było korzystne, bo w pobliżu drogi biegnącej z Rzeszowa do Sandomierza (...) Naprzeciw dworku stał młyn, należący pierwotnie prawdopodobnie do folwarku. Ostatnim jego właścicielem był pod koniec XIX w. Jędrzej Ożóg, zwany “młynarzem".

Z biegiem lat obok folwarku przykościelnego wyrastały inne. Pod koniec było ich aż cztery. Dwa mieściły się w zachodniej części wsi, a jeden we wschodniej. Zachował się do dzisiejszego dnia murowany budynek dworski z kolumnowym gankiem, który zamieszkiwała ostatnio rodzina Słowików i ostatni na polach, którego ostatnio właścicielem był Józef Nowak. Jeden z dworków mieścił się na polach zachodniej Trzebuski.

Do oficjalistów, sprawujących w imieniu właściciela dziedzica najwyższą władzę zwierzchnią nad chłopem, należało sądownictwo, gospodarowanie na majątkach folwarcznych, na które zapędzano, jak wiadomo, do tzw. pańszczyzny, czyli darmowej roboty, poddanych włościan i zbieranie dziesięcin z gruntów do nich należących. Chłop przywiązany do gruntu nie miał prawa przenieść się do innej miejscowości, nawet gdy brał sobie za żonę dziewczynę w sąsiedniej wsi, musiał otrzymać na to zezwolenie od pana. 3

Zachował się tego rodzaju dokument, dotyczący Nienadówki, treści następującej: "Atestatum dozwalające przyjęcia małżeństwa Wacławowi Nowakowi z numeru 120 z Marcjanną Lepiankówną z numeru 10, obojga z Nienadówki, jeżeli mają lata do tego stanu przyzwoite i jeżeli nie zachodzą przeszkody do małżeństwa podług Jus Canonicum, daję to zaświadczenie, 10 luty 1786 w Trzebusce, Dzierżyński - ekonom”

Drugi, innej treści, wystawiony również w Trzebusce dnia 3 stycznia 1801 r., podpisany przez dziedziczkę Mariannę Grabińską, nadaje poddanemu nienadowskiemu Mikołajowi Kołodziejowi prawo własności na grunt Poręby. Grunt ów, ponad 9 mórg liczący i różnymi daninami obciążony, Mikołaj Kołodziej od skarbu wykupił.5

Prócz władzy świeckiej, skupionej całkowicie w ręku pana, nad poddanymi rozciągała się też władza ks. proboszcza. W cytowanym opracowaniu Jan Bolesław Ożóg twierdzi, że wówczas w parafii nienadowskiej istniała nie tylko "kuna", w którą zakuwano krnąbrnych i grzesznych parafian, ale również kryminał dla uwięzienia bardziej opornych w spełnianiu nałożonych powinności. Wskazywały na to zapiski poczynione przez ks. proboszczów Franciszka Stachurskiego i Stanisława Radziejowskiego, w kronice parafialnej, która na początku lat 80-siątych obecnego stulecia zaginęła.


Przypisy:
1)
2)
3)
4)
5)

Write a comment

Comments: 0

About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013