Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Nieszczęśliwy żołnierz

powiększ zdjęcie

Za czasów austriackich, gdy była tu Galicja prawie w każdym miasteczku rozlokowane były oddziały mające strzec cesarskiego porządku. Również w Sokołowie i pobliskim Głogowie stacjonowały oddziały kawalerii. Od czasu do czasu starym traktem pomiędzy tymi miasteczkami podążał żołnierz na koniu, który miał dostarczyć żołd (wypłatę) dla wojska w każdym miasteczku. Jechał najpierw z Rzeszowa do Głogowa, a stamtąd do Sokołowa. Drogi w owych czasach były piaszczyste i wiły się krętymi leśnymi i wioskowymi koleinami, gdzieś, przez Przewrotne, Hucisko, Nienadówkę i Trzebuskę.
Pewnego razu zmęczony żołnierz przysypiając podążał dobrze znana sobie i koniowi drogą, w pewnej chwili zorientował się, że gdzieś zniknęła przytroczona do siodła torba z sakwą pełną pieniędzy. Był już w Dworzysku pod samym Sokołowem. Przeraził się i w te pędy ruszył z powrotem, wypatrując w piasku i trawie swej zguby.

Niestety na darmo przejechał Trzebuskę, Nienadówkę i głogowski las rozpytując wszystkich po drodze. Nikt nie widział tej sakwy. Wrócił się w to samo miejsce do którego uprzednio dojechał i tu w rozpaczy popełnił samobójstwo strzałem w głowę. Echo niosło długo po dworskim lesie jęk pośmiertnego wystrzału, a w tym samym czasie chłop z Górnej Nienadówki chciwym wzrokiem przeliczał znalezione dutki.

Z tymi dudkami było tak, że znalazła je niespełna rozumu służąca od gospodarza Ożoga, która widząc spadającą torbę podniosła ją i rzuciła w zboże. Potem opowiedziała to gospodarzowi. Ten prędko pobiegł, przeszukał to miejsce i znalazł rzeczywiście wojskową kawaleryjską torbę. Skryty w zbożu zajrzał do środka i dech mu zaparło. Włożył torbę pod płótniankę i chyłkiem wrócił do domu. Na drugi dzień lotem błyskawicy obleciała okolicę wieść, że nieszczęsny żołnierz, który zgubił żołd wieziony do szwadronu konnicy w Sokołowie zastrzelił się w rozpaczy w zwierzyńcu na Dworzysku. Dreszcz przeszył Ożoga, ale szybko się opamiętał i zakazał wszystkim w domu mówić, skąd ma pieniądze. Po pewnym czasie gdy sprawa ucichła kupił sobie sporą ilość ziemi

Jednak od początku zaczęły prześladować gospodarza jakieś duchy, które usadowiły się na strychu jego chałupy. Ciągle słychać było jakieś skrobanie, stukanie, chrząkanie i zwierzęce odgłosy. Gospodarz chcąc obłaskawić licho podrzucał na strych różne jadło. Nic to jednak nie pomogło, mimo, że wszystko było zjedzone straszyło nadal. Doszło do tego, że Ożóg postanowił przemóc strach i wejść nocą na strych w celu sprawdzenia co to jest. Skutek był tragiczny, to coś zrzuciło go z drabiny i od tej pory wskutek upadku zaczął się jąkać. Wadą tą dotknięci zostali również jego potomkowie.

Strachy przestały doskwierać gospodarzowi dopiero wtedy, gdy ten resztę znalezionej gotówki przeznaczył na wybudowanie kapliczki w pobliżu gdzie znalazł torbę z pieniędzmi. Zorientował się bowiem, że błąkająca się dusza żołnierza, potrzebuje od Niego choćby odrobiny pomocy.
Dzisiaj stoją dwie stare kapliczki związane z tą legendą. Jedna w Trzebusce Dworzysku w miejscu gdzie zastrzelił się ów nieszczęsny żołnierz, a druga w Nienadówce w pobliżu miejsca zgubienia pieniędzy. W tej ostatniej kapliczce ponoć od jej postawienia nie wiadomo dlaczego do dziś nie może się ustać żadna nowo wstawiona w okienka szyba. Czyżby dusza żołnierza nadal była niespokojna i przypominała o swej krzywdzie i nie zaznanym spokoju.
powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie
Prawdą więc jest, że splamione krwią i niegodnie zdobyte pieniądze szczęścia nie dają

Write a comment

Comments: 0

About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013