Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Noworól Jakub - AK, WiN


zapomniany żołnierz
powiększ zdjęcie Jakub Noworól syn Michała urodził się w 1914 roku, nie wiele zachowało się wspomnień z jego młodości. W połowie lat 30tych ub., wieku miał zaszczyt jako żołnierz służyć w doborowej "Kompani Zamkowej Prezydenta Rzeczpospolitej" Później ożenił się i został ojcem dwóch córek. Wiadomości te jednak nie są podparte jakimkolwiek datami. W albumach rodziny zachowało się kilka zdjęć z okresu jego służby wojskowej, które przedstawiam poniżej. Jakub Noworól pomimo swojego przeszkolenia wojskowego nie brał udziału w kampanii wrześniowej 1939 r., być może kłopoty zdrowotne o których wspomina rodzina wykluczyły go z mobilizacji.

Okres służby wojskowej - Jakub Noworól.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie
Kompania Zamkowa – pododdział piechoty Wojska Polskiego w latach 1926–1939 przeznaczony do pełnienia służby wartowniczej w miejscu postoju Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz spełniający funkcje reprezentacyjne. Koszary kompanii znajdowały się na Podzamczu Zamku Królewskiego przy ulicy Bugaj w Warszawie. Podstawowym zadaniem kompanii było pełnienie służby wartowniczej w Zamku Królewskim. Służbę wartowniczą pełniono również podczas pobytu prezydenta w rezydencji w Spale oraz w pociągu podczas prezydenckich podróży. Ponadto kompania spełniała funkcje reprezentacyjne. Uczestniczyła w uroczystościach powitalnych i pożegnalnych głów państw obcych i innych dostojników podczas ich oficjalnych wizyt, asystowała w uroczystościach, wyjazdach i przyjazdach Prezydenta. Ostatnim dowódcą Kompanii Zamkowej był płk Włodzimierz Gulin, który we wrześniu 1939 roku osobiście towarzyszył prezydentowi Ignacemu Mościckiemu w ewakuacji do Rumunii.
powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie


 Kiedy ustały działania wojenne i powoli zawiązywała się konspiracja w Nienadówce Jakub Noworól nie pozostał na uboczu. Jego bliskimi współtowarzyszami z konspiracji to bracia Buczak - Jan ps. Kloc, Józef ps. Rokosz, Antoni ps. Refosz i Jan Ożóg ps. Tank. Na zdjęciu z lewej widzimy trójkę z wymienionych podczas czynności ładowania akumulatora do radia, które służyło do odbierania komunikatów radiowych. Podpis pod zdjęciem sugeruje śmierć Jakuba Noworóla na rok 1944, jednak ten zmarł na "rzeszowskim zamku" w grudniu 1951 roku.

Jako były żołnierz służby czynnej z przed wojny, brał udział w akcjach bojowych nienadowskiej AK. Jedną z nich jest akcja rozpędzenia spędu bydła we wsi Widełka. Bojówką nienadowską dowodził Jan ps. Kloc, prócz niego i Jakuba Noworóla dział w akcji wzięli - Jan Ożóg ps. Tank i Ożóg Szczepan.

W strukturach nienadowskiej AK należał do I plutonu zorganizowanego i dowodzonego przez plutonowego rezerwy Walentego Nowaka ps. Topór. Jakub Noworól był dowódcą jednej z drużyn. Do jego drużyny należeli znani nam z wcześniejszych opracowań Jan Jagusiak i jego syn Stanisław Jagusiak ps. „Wicher"


Jakub Noworól we wspomnieniach Jana Nowaka ps. Bluszcz jest wymieniany jako uczestnik akcji bojowej odbicia poborowych. Akcja miała miejsce w nocy z dnia 14 na 15 października 1944 r. na szosie pomiędzy Nienadówką a Sokołowem w powiecie kolbuszowskim woj. rzeszowskiego, w lesie (Trzebuska), zasadzka, miała na celu odbicie konwojowanych przez funkcjonariuszy M.O. rekrutów z Nienadówki, w czasie akcji doszło do wymiany strzałów, w wyniku czego w/g aktów oskarżenia w procesie Władysława Pyrzyka i Jana Ożoga ps. Tank poniósł śmierć funkc. M.O. Marciniec Władysław. Zgoła inną informacje podaje Jan Bolesław Ożóg biorący również udział w tej akcji. Kiedy trafiły do niego wspomnienia Jana Nowaka ps. Bluszcz, ten zweryfikował je własnoręcznie w sposób, który pozwolę sobie przytoczyć w oryginale poniżej:


Wydarzenia powyższej akcji jak i chwile przed poznać możemy z opracowań E. Winiarskiego o nienadowskiej AK

(..) Wobec całkowitego fiaska akcji poborowej z 1 IX 44, w dniu 14 X tego roku sokołowska milicja urządziła w Nienadówce łapankę na poborowych. Miała ona bardzo brutalny przebieg. Do uciekających w pole młodzieńców strzelano, w takich właśnie okolicznościach złapano m.in. członka organizacji AK Stanisława Kołodzieja. W czasie około 7 godzin jej trwania ujęto 9 mężczyzn organizacja postanowiła zbrojnie odbić pojmanych przez milicję. Do wykonania tego zadania wydzielono oddział w składzie: Buczak Jan, Bełz Jan, Bieńkowski Franciszek, Noworól Jakub, Prucnal Stanisław, Pyrzyk Władysław. Z zapadnięciem zmroku Bełz Jan udał się na zwiady w pobliże remizy, gdzie gromadzono pochwyconych młodzieńców i szykowano furmanki do wyjazdu, natomiast pozostała piątka wyruszyła do lasku za Trzebuską, zwanym Zwierzyniec, urządzić tam zasadzkę. Gdy około godziny 21 konwój trzech furmanek znalazł się na szosie wiodącej do Sokołowa, Bełz wybiegł na pola nienadowskie w miejscu najwyższego ich wzniesienia i dał oczekującym w Zwierzyńcu umówiony znak latarką. Tamci odtąd spokojnie oczekiwali zdążających ku nim zaprzęgów. Milicjanci jechali na pierwszej i ostatniej furmance, zaś schwytani poborowi w środku. Gdy wozy zrównały się ze stanowiskami oczekujących w zasadzce bojowców, padły strzały do milicjantów. Zaskoczenie było kompletne, schwytani wykorzystując to, rozbiegli się we wszystkie strony i polami wrócili do Nienadówki.

W czasie strzelaniny zginął milicjant Władysław Marciniec z Górna, trafiony ze "stena" Pyrzyka. Spłoszone strzałami konie popędziły szosą w stronę Sokołowa, za nimi pobiegli milicjanci. Żołnierze AK zaś wycofali się bez strat własnych. Władze w ogóle nie zareagowały na ten incydent, zaś wszystkie późniejsze opracowania na temat "utrwalanie władzy ludowej" epizod ów — dziwnym trafem - pomijały milczeniem. Miało tego okoliczności śmierci milicjanta Marcińca prezentowano w zupełnie innej wersji. Kazimierz Osetek w swoich materiałach wspomnieniowych twierdzi, że jego krajan, Władysław Marciniec, zamordowany został przez reakcyjne podziemie w swojej rodzinnej wsi. Za to "że odważył się odwiedzić ojca w milicyjnym mundurze". Tezę tą - bezkrytycznie powiela J. Klich w książce pt. "Bohaterskie wsie"
(..)

Udział Jakuba Noworóla w powyżej opisanej akcji, potwierdza, że był on członkiem organizacji WiN, która powstała po rozwiązaniu struktur AK-owskich, był on z całą pewnością uczestnikiem i innych akcji, w których nie był wymieniany, kiedyś ze względów bezpieczeństwa i konspiracji, a dziś po prostu z powodu zapomnienia.

15 stycznia 1951 roku rozpoczął się proces nienadowskich członków AK i WiN przed sądem wojskowym w Rzeszowie. Najwyższy wyrok jaki na nim zapadł to 15 lat pozbawienia wolności. Sądzeni byli m.in. Jan Ożóg ps. Tank i Władysław Pyrzyk. Jakuba Noworóla, który z pewnością był aresztowany za podobne "przewiny" nie znalazłem wśród wymienionych oskarżonych, ani skazanych. Nie ulega wątpliwości, że był przetrzymywany i brutalnie przesłuchiwany przez oprawców z UB jeszcze rok czasu po tamtym procesie. Z pewnością te przesłuchania jak i marne żywienie pogłębiły jego kłopoty żołądkowe na które cierpiał od dawna. Jakub Noworól uniknął wywózki w 1945 roku do sowieckich łagrów, uniknął procesu, w których byli skazywani jego współtowarzysze, nie uniknął jednak śmierci i gdyby nie przypadkowy współwięzień o nazwisku Dyl z pewnością został by pochowany w bezimiennym grobie na którymś z rzeszowskich cmentarzy, bądź zamkowej fosie, a rodzina do dziś nie miała by o Nim żadnej informacji. Jego rodzinie szczęśliwym trafem udało się dokładnie ustalić jego ostatnie chwile życia. Współwięzień Jakuba Noworóla w celi był Naczelnik Poczty z Jarosławia o nazwisku - Dyl i to on opowiedział jak wyglądały jego ostatnie chwile. Jakub Noworól cierpiał bardzo, podczas jednego z wielu, silnego ataku bólu przytulił się do Dyla, ten jak opowiadał uścisnął go mocno i wtedy poczuł, że Jakub zmarł. Władze więzienia nie powiadomiły rodziny o jego śmierci, dziś nikt nie pamięta jak, ale ta dowiedziała się i pojechała do Rzeszowa. Ciało Jakuba Noworóla zostało im wydane i przywiezione do rodzinnego domu w Nienadówce.


Jakub Noworól spoczął na cmentarzu parafialnym w Nienadówce,
pozostawił żonę i dwie córki.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie



Dnia 6 stycznia br., pisałem o inicjatywie powstania pomnika "Niezłomnym - Ojczyzna" w Morawicy k/ Krakowa, myślę, że to dobre miejsce by imię i nazwisko żołnierza Jakuba Noworóla zostało umieszczone obok nazwisk współtowarzyszy walki Jana Buczaka ps. Kloc i Jana Ożoga ps. Tank, wcześniej tam umieszczonych. Jest tylko jeden problem, warunki:

Na pomniku może być umieszczone imię i nazwisko osoby - zgłoszonej przez rodzinę, przyjaciół czy organizację – mającej status Żołnierza Niezłomnego. Przy zgłoszeniu należy podać : Imiona i nazwiska osób mających status Niezłomnych potwierdzony przez IPN z krótką notą biograficzną tj. imię nazwisko, data urodzenia i śmierci jeżeli jest znana, stopień , funkcja , w jakim oddziale służył, jaki wyrok sądu, gdzie zginął. Dane te przesyłamy email: ks.palmowski@op.pl do sekretariatu realizującego ideę pomnika. Nazwiska te będą wyryte na tablicach i umieszczone przy pomniku.

opr. Bogusław Stępień

Write a comment

Comments: 1
  • #1

    Lucjan (Saturday, 02 March 2019 10:15)

    Cześć i chwała Bohaterom !


About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013