Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Olejarnia Ożogów


Bracia Ożóg
Materiał udostępniony, przez córkę, Jakuba Ożoga, Marię Michalik
* * * * *

Było ich czterech: Jan i Paweł, Walenty i Jakub. Czas z pamięcią o Nich zrobił swoje i dziś już tylko w wielkim skrócie ich perypetie wojenne mogę przedstawić poniżej. Zachowały się tylko zdjęcia i wspomnienie o olejarni w Nienadówce, założonej podczas okupacji niemieckiej.

Jan Ożóg

 Jan Ożóg służył w kawalerii jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Kiedy wojna coraz bardziej stawała się realna został zmobilizowany. W kampanii wrześniowej walczył w okolicach Modlina. Niewiele wiadomości o Nim pozostało w pamięci jego rodziny. Jan Ożóg nie był żonaty, zmarł młodo w 1943 roku, mając 32 lata.


Paweł Ożóg

 Paweł Ożóg w 1939 roku był w wojsku, w chwili wybuchu wojny zostało mu jeszcze rok służby. Służył w Stryju na kresach. Kampanię wrześniową roku 1939 rozpoczął i skończył w okolicach Tarnowa. Krótka i tragiczna to była kampania, opowiadał o niej rodzinie a w zasadzie o jej końcu: W krótkim czasie całe dowództwo (oficerowie) zwiało podobno za granicę i został wśród Nas tylko jeden kapral - Żyd. Ten żyd powiedział do Nas żołnierzy - Nu, każdy do swojego Boga niech się modli i w swoją stronę niech każdy idzie. - Paweł Ożóg ruszył na wschód i na piechotę wrócił do domu. Smutny i niebezpieczny był to powrót, po drodze głodował, czasami udało mu się zdobyć coś do jedzenia. Przeważnie jednak jego pożywienie stanowiły "głąby kapuściane" znalezione na wiejskich zagonach. Całe swoje późniejsze życie wspominał te głąby, mówiąc, że cały czas je czuje.
Paweł nie był żonaty. Zmarł w 1975 roku

Jak wyglądał wrzesień 1939 roku na tym odcinku frontu możemy poznać we wspomnieniach żołnierza, być może walczącego razem z Pawłem Ożogiem.

Fragment wspomnień Antoniego Tarnowskiego. Był On oficerem 18 Pułku Ułanów z Grudziądza. W 1939 roku walczył pod Chojnicami.
(...) Patrzyłem na zachód, gdzie pozostały ciała poległych towarzyszy. Bolesną była świadomość, że pułk poniósł tak wielkie straty w ciągu kilku pierwszych godzin wojny – gdybyż chociaż zwycięskiej, gdybyśmy chociaż szli naprzód i zdobywali. W dodatku najgroźniejszy przeciwnik: Luftwaffe, oszczędził nas dotychczas całkowicie na tym odcinku. Mój szwadron został zniszczony, sam zadając nieprzyjacielowi niewielkie straty. Przyczyną było karygodne dowodzenie, lekceważenie wszystkiego czego nas w wojsku uczono. A jednak dzień ten dobrze wspominam, ponieważ biliśmy się ofiarnie, w ludziach był zapał gdyż wierzyliśmy w zwycięstwo. Mnie osobiście oczekiwało kilka dni tułaczki i upokorzeń.(...)


Walenty Ożóg

 Walenty Ożóg jesienią 1939 roku miał zgłosić się do odbycia służby wojskowej we Lwowie. Sytuacja była niepewna, wkrótce po stawieniu się w jednostce wybuchła wojna. Po 17 września 1939 dostał się do sowieckiej niewoli. Jako jeniec wojenny został wywieziony do obozu gdzieś na Syberii. Po zakończeniu działań wojennych na terenie Polski, agresorzy wymienili się jeńcami polskimi. Walenty Ożóg jako pochodzący z terenów okupowanych przez Niemców, został im przekazany i trafił tym razem do obozu jenieckiego gdzieś na terenie Rzeszy niemieckiej.


Jakub Ożóg

 Jakub Ożóg ur. w 1920 roku, najmłodszy z braci podczas wojny został wcielony do służby Baudienstu. Pracował jako junak m.in. na lotnisku w Jasionce, budował też baraki w Nienadówce Środkowej na terenie szkoły przy kościele gdzie stacjonowali żołnierze Niemcy. Jakub Ożóg zmarł w 2004 roku.





Olejarnia


Podczas wojny olej lniany był cennym i poszukiwanym towarem na terenie całej Generalnej Guberni. Urzędowy zakaz uboju zwierząt spowodował brak na rynku tłuszczy zwierzęcego. Nielegalny obój świni, przypłacili życiem Ciupakowie (ojciec i syn) z Trzebuski. Jedyną omastą do potraw był właśnie olej lniany. Jakub postanowił wraz z bratem Pawłem, który wrócił z wojny otworzyć olejarnię i produkować olej z siemienia lnianego. Trzeba było się najpierw nauczyć wyrabiać taki olej i zdobyć potrzebne urządzenia do jego produkcji.. Tłoczenia oleju, Jakub nauczył się podpatrując olejarzy w Zalesiu. Cześć urządzeń zakupiono, część zrobiono samodzielnie. Braciom pomagał w tym znajomy Jakuba, który pracował na WSK w Rzeszowie, nazywał się Stanisław Derengowski (na zdjęciu z Jakubem). I tak powstała pierwsza nienadowska olejarnia u Ożogów. W późniejszym czasie powstała jeszcze jedna, ale mniejsza olejarnia u Osetków. Często olej u Ożogów kupowali i Niemcy. Pewnego dnia - wspomina córka Jakuba zajechali ponownie. Zjawiło się też w tym samym czasie kilku miejscowych nabywców. Kiedy jednak zobaczyli Niemców, bardzo szybko uciekli, wystraszeni, że Niemcy będą przeprowadzać jakąś akcje represyjną, Ci jednak zakupili olej i spokojnie odjechali.

Produkcja oleju była dość długim procesem. Najpierw trzeba było siemię lniane przepuścić miedzy dwa walce, aby zmiażdżyć je na mąkę. Następnie w nieckach zarabiało się ją z wodą, aż powstały kluski, następnie smażono je do wyparowania wody. Sucha masa była zawijana w lniane płótno i dawana na prasę. W niej znajdowały się otwory którymi był odprowadzany wyciśnięty gotowy olej do podstawianych naczyń. Olej wygniatało się za pomocą drąga przymocowanego do prasy. Suchą pozostałością po wyciśnięciu oleju, był tzw. makuch. Była to najlepsza pasza dla bydła. Po wojnie kiedy zaczęto znów używać tłuszczy zwierzęcych zapotrzebowanie na olej zmniejszyło się znacznie. Paweł i Jakub postanowili jednak dalej produkować olej i wyrabiać z niego po dodaniu kilku innych składników tzw. pokost. Pokost był używany do impregnacji drewna używanego do budowy domów, lub już gotowych budynków np. kościołów.

 Olejarnia przetrwała kilkadziesiąt lat, ostatecznie zamknięto ją w latach 70-tych. Nie zachowały się żadne urządzenia do dzisiejszych czasów. Z opisu córki Jakuba Ożoga, pewno wyglądała mniej więcej jak na tym zdjęciu. A olej ? Ilekroć jestem w Nienadówce jestem w środę i na "jarmaku" w Sokołowie i najczęściej udaje mi się kupić kwaterkę lub dwie.


*************

Olej lniany od pokoleń stanowił skuteczny impregnat do drewna i środek tworzący powłokę ochronną na jego powierzchni. Współcześnie produkowane preparaty na bazie pokostu lnianego to przede wszystkim środki gruntujące pod farby olejne i ftalowe. Stosowany dawniej pokost lniany otrzymywany był z zagęszczonego przez długie gotowanie naturalnego oleju lnianego, wzbogaconego substancjami przyspieszającymi jego wysychanie, tak zwanymi sykatywami - głównie solami ołowiu, później także kobaltu albo manganu. Dzięki dodatkowi sykatyw, pokost naniesiony na drewno wysychał w ciągu kilkunastu godzin, gdy tymczasem czysty olej lniany na zestalenie się potrzebowałby kilku tygodni.

Optymalny dodatek ołowiu wynosił 0,5%, a kobaltu lub manganu 0,1-0,2% (zwiększanie go nie powodowało przyspieszenia schnięcia pokostu). Sole te były wprowadzane do oleju lnianego na gorąco, po uprzednim rozpuszczeniu w nim na przykład kalafonii (miękkiej żywicy drzew iglastych).

*************



Write a comment

Comments: 0

About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013