Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Opowieść wigilijna



* * * * *


Jak w wilije jasno, to w stodole ciasno.


Poranek budził się mroźny, ale słoneczny. Zapowiadało to zgodnie ze starym przysłowiem, obfite plony na przyszły rok.

W obejściu gospodarskim już od rana widać było krzątaninę. Trzeba było przecież urżnąć sieczki dla bydła, uprzątnąć obornik, przygotować paszę dla zwierząt na całe święta.

Każdy z domowników miał swoje zajęcie i nikt się nie lenił, nawet dziatwa. Wierzono bowiem, że jak ktoś w wigilię nie pracuje, ten pozostanie leniem cały następny rok. Dzieciaki tego dnia nie wychodziły poza podwórko, a oprócz pomocy starszym, wypatrywały chłopa, który może zaglądnie do nich tego dnia. Dałoby to szczęście całej rodzinie. W żadnym wypadku nie mogła to być baba. Wizyta takowej w wigilię zwiastowała pewne nieszczęście. W obejściu gospodarza, tego dnia zawitało, aż dwóch chłopów, gospodarz uśmiechał się pod wąsem z radości.

Zaraz po południu w kuchni zaczął się ruch, przygotowywano potrawy wigilijne. Roboty było huk, aż dwanaście potraw potraw trzeba było przyrządzić. Kobiety uwijały się, by zdążyć przed pierwszą gwiazdką, a tu jeszcze dzieciska głodne kręciły się koło nóg, prosząc o pajdę chleba. Przecież od rana nic nie jadły. Przepędzano ich najczęściej z kuchni, kazano im wypatrywać pierwszej gwiazdki. Mężczyźni znosili do domu słomę, siano i ziarno. Zamykano też dokładnie stajnie oborę i stodołę.

Przygotowany stół do kolacji wigilijnej, nakrywano białym, lnianym obrusem, pod który kładziono siano. Przy stole zawsze stawiano jedno krzesło więcej, dla niespodziewanego strudzonego gościa. Stawiano też w pobliżu maślniczkę. Kiedy strawy były już uwarzone, a dzieciska z krzykiem "pierwsza gwiazdka" wpadały do kuchni, wszyscy podeszli do stołu, tylko gospodyni odcedzała jeszcze kartofle, ale i ona zaraz podeszła do reszty.

Wieczerzę wigilijną rozpoczęto modlitwą, następnie podzielono się opłatkiem, składając sobie życzenia. Jeden opłatek kładziono na sianku, a na nim miskę z ziemniakami okraszonymi cebulą smażoną na lnianym oleju.

Przy każdej potrawie sprawdzano czy w następnym roku można spodziewać się obfitych plonów. Gospodarz podnosił miskę z ziemniakami do góry, sprawdzając czy opłatek przykleił się do miski. Jeżeli się przykleił, oznaczało to urodzaj ziemniaków. Przy spożywaniu grochu z kapustą, kaszy czy klusek z makiem, targano się za włosy i bito po głowie łyżkami, mówiąc: Ródź się grochu, kapusto, prosto, jęczmieniu, pszeniczko, ródź

Bardzo uważano też, by nikomu z ręki nie wypadła łyżka. Najbardziej jednak musiał uważać pastuch, gdy jemu wypadła, wróżyło mu to gzienie się bydła przez całe lato.

Przy babce stała maślniczka, do której wkładano po łyżce każdej potrawy, by rano obdzielić tym bydlęta, podawano też im wigilijne sianko. Nie zapominano też o drobiu. Pod stołem stała "miarka", pełna ziarna. Rano wysypywano je w kole zrobionym z powroza i wpuszczano do niego kury. Wierzono, że która z nich wyszła poza koło, miała niedługo już pożyć.

Po skończonej wieczerzy, wróżono sobie z siana leżącego pod obrusem. Wyciągnięcie długiego sianka, oznaczało długie życie, krótkiego, życie krótkie. Dużo było śmiechu, kiedy okazało się, że najdłuższe siano wyciągnęła babka. Później rzucano słomę do góry i liczono ile ździebeł słomy zostało za belkami i obrazami na ścianach. Źdźbła te oznaczały ilość kop zboża w czasie żniw. Dzieciaki na wyścigi liczyły źdźbła, było gwarno i wesoło.

Później zaczynano śpiewać kolędy, mniejsze dzieci nie znające jeszcze wszystkich kolęd, siedziały cicho na kolanach starszych i z otwartymi buziami słuchały zaciekawione. Najbardziej podobała im się kolęda wojenna, mówiąca o tym jak to tatulo z wojny nie powrócił, a matula i dzieci próżno na Niego czekały. Dzieci nie raz zauważyły, łzy na policzkach swojej babci. Wiedziały z opowiadań mamy, że ich dziadek z wojny nie wrócił. Babcia szybko jednak łzy ocierała, przypominając rodzinie, że trzeba jeszcze pójść do sadu. W nim należało obwiązać niemłóconymi snopkami młode szczepki, by piękne i zdrowe owoce rodziły. I to, że nie długo na "pasterkę" trzeba się zbierać.

Panny na dwór powychodziły, słuchać psów szczekania. Mocno wierzyły, że od tej strony gdzie pies zaszczeka, narzeczonego winny się spodziewać. Starsi chłopcy ruszali na "śmieci". Zgodnie z dawnym obyczajem należało młodym dziewczętom wokół domu na psocić. Wnosili też do ich domów sieczkę, a w obejściach rozrzucano słomę lub siano. Bywały też i inne bardziej dokuczliwe psoty, które już nie zbyt podobały się gospodarzom.

Starsi domownicy wraz z młodszymi powróciwszy z sadu, zbierali się na "pasterkę". Młodzież zbierająca się po wsi w grupkach, również kierowała się do kościoła. Podczas tej mszy radosnej, najważniejszej, zwiastującej narodzenie króla całego świata - nikogo zabraknąć nie mogło.

Elżbieta Motyl



* * * * *



Kolęda o kórej jest wspomniane w tekście powyżej powstała w Nienadówce w okresie I wojny światowej. Nazwano ją "Kolędą wojenną" i była wykonywana na melodię, "Wśród Nocnej Ciszy''. Jakiś czas temu z rodził się pomysł przypomnienia tej kolędy mieszkańcom Nienadówki, poprzez jej nagranie i udostępnienie na naszej stronie. Stało się.
Włącz poniżej i posłuchaj lub zaśpiewaj razem z młodym kolędnikiem.



Dziękuję wszystkim za bezinteresowną pomoc w realizacji nagrania kolędy wojennej. Ireneuszowi Pieńkowi za śpiew, Stanisławowi Ożogowi, za poświęcony czas i realizację nagrania. Eli Motyl za organizację i czuwanie nad pomysłem. Dziękuję również strażakom OSP Nienadówka za udostępnienie salki w remizie, w której dokonano nagrania.

Kolęda wojenna (tekst)

1.) Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi
w polu żołnierze a w domu rodzina.

Co za smutna wigilija,
każda matka familija
ojca wygląda.

2.) Mówili ludzie jeszcze dziś rano
chłopy na święta urlop dostaną.

We wiliję przez dzień cały
dzieci koło okna stały
i wyglądały.

3.) Stały przy oknie a że do zmroku,
z skruszonem sercem, ze łzami w oku.

I wracając ku piecowi
każde z bólem serca mówi
ojca nie widać.

4.) Matka się krząta koło komina
mówi do dzieci szósta godzina.

Bierzcie drzewko ubierajcie,
sami sobie doradzajcie
bo ojca nie ma.

5.) Matka się krząta koło wieczerzy
najstarszy synek opłatek bierze.

Łamie i dzieciom rozdaje
przypomina obce kraje
gdzie jej mąż miły.

6.) Powieczerzały, pomodliły się
dzieci do spania położyły się.

Dwóm najstarszym matka w nocy
każe około północy
iść na pasterkę.

7.) Dzieci z pasterki przyszły z ludziami
zastały matkę przed obrazami/

Jak odmawia część różańca,
to na intencyję ojca
żeby powrócił.

8.) Nie płaczcie matuś święta wilija
może się wrócą wszak jeszcze żyją

niedawno do nas pisali
i życzenia nam składali.
Wesołych świątek.

9.) Niech gospodarze wrócą do chatek
męże do żon swych.
Syny do matek
a to spraw niebieski panie
niech ta Polska zmartwychwstanie
dajże to Jezu.



Comments: 0

About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013