Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Siostry Zakonne z Nienadówki


W służbie Panu.
"Powołanie do życia zakonnego jest darem Bożym. Jeżeli zostanie on rozpoznany i przyjęty - jak ziarno zasiane w ziemię, wymaga troskliwej pielęgnacji, aby mogło zakiełkować, wzrastać w promieniach Bożej łaski i wydać obfite plony."

W tym artykule postaramy się zamieścić materiał o wszystkich siostrach zakonnych wywodzących się z Nienadówki, Eli Motyl udało się zebrać wiadomości o kilkunastu z Nich. Zdaję sobie sprawę że to nie wszystkie i jeszcze sporo pracy przed Nami. Mam nadzieję, że włączą się i inni posiadający informacje czy zdjęcia w tym temacie. Zapraszam do zapoznania się z tym co jest i do poszerzenia Naszej wspólnej wiedzy, o Siostrach zakonnych z Nienadówki.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie


Zgromadzenie Córek Maryi Wspomożycielki Siostry Salezjanki





S. Zofia Buczak
  • Urodzona - 02 luty 1921 r.

  • Imiona rodziców - Wojciech i Katarzyna

  • Wstąpiła - 1946 r.

  • I śluby - 05 sierpień 1949 r.

  • Wieczne śluby - 05 sierpień 1955 r.

  • zmarła - 17 lipiec 1986 r.

powiększ zdjęcie
powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie
S. Zofia Buczak urodziła się 02. 02. 1921 r. w Nienadówce, woj. rzeszowskie. Pochodziła z wielodzietnej, głęboko wierzącej rodziny. Jej rodzice Wojciech i Katarzyna z domu Sieczkowska, mieli jedenaścioro dzieci, którym od dzieciństwa wpajali wielką miłość do Boga i Ojczyzny. Zofia została ochrzczona zaledwie 5 dni po urodzeniu t. j. 7 lutego 1921 r. w Nienadówce i w tej samej miejscowości przyjęła Sakrament Bierzmowania 7 lipca 1943 r.

Dzieciństwo spędziła w rodzinie i tam uczęszczała do szkoły. Niemal całą swoją młodość przeżywała w trudnym okresie II wojny światowej i okupacji. Dla dziewczyny w tym wieku były to czasy podwójnie trudne, zarówno materialnie jak i w dziedzinie dochowania wierności Bogu i Ojczyźnie. W czasie okupacji doświadczyła wiele bolesnych wydarzeń a wśród nich cierpienie z powodu rozstania się z trzema braćmi walczącymi w AK w obronie Ojczyzny, z których jeden zginął a dwóch zostało uwięzionych.

O istnieniu Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki Zofia dowiedziała się od swego wuja salezjanina, który dostarczył jej wiele potrzebnych informacji dotyczących charyzmatu tej rodziny zakonnej. Powołanie do życia salezjańskiego wzbudziła w niej postać Wspomożycielki – Matki Marii Dominiki Mazzarello, widniejącej na otrzymanym od wuja obrazku. Gdy tylko zakończyła się wojna Zofia przyjechała do Pogrzebienia w towarzystwie swego brata w 1946 r. i została przyjęta do Zgromadzenia przez Matkę Laurę Meozzi. Postulat odbyła w Różanymstoku (31. 01. – 05.08.1947 r.), dwuletni nowicjat w Pogrzebieniu (05.08.1947 r. – 05.08.1949 r.). Pierwszą profesję złożyła 05.08.1949 r. w Pogrzebieniu i tam ponawiała kolejne śluby czasowe, uwieńczone ślubami wieczystymi złożonymi również w Pogrzebieniu 05.08.1955 r.

Siostry pamiętają ją jako osobę prostą, pogodną, pokorną, wierną swojej konsekracji chrzcielnej i zakonnej. Kochała swoje powołanie i wiernie je realizowała w sposób wolny, zgodnie z duchem posłuszeństwa. Niedługo jednak cieszyła się dobrym zdrowiem i możliwością bezpośredniego posługiwania dzieciom i młodzieży na polu wychowania.

Jej pierwszą placówką w Zgromadzeniu był sierociniec prowadzony przez Salezjanów w Jaciążku (od 1951 r.). Następnie 17 lat spędziła w Dzierżoniowie, gdzie prowadziła najmłodszą grupę przedszkolaków. Czyniła to z pełnym oddaniem i po macierzyńsku. W tym czasie dobrowolnie podjęła się opieki sześciomiesięcznego dziecka podczas pobytu jego matki w szpitalu.

Na skutek choroby stawu biodrowego, która utrudniała jej swobodne poruszanie się s. Zofia, z konieczności, musiała zmienić rodzaj pracy. Opuściła Dzierżoniów i udała się do Wschowy, gdzie nauczyła się szycia kołder i zajęcie to wykonywała do końca życia, podejmując też różne inne prace domowe, na miarę swoich możliwości. Była bardzo sumienna i dokładna a jej praca cieszyła się uznaniem i stanowiła dużą pomoc finansową, jak na owe czasy, dla domu, w którym przebywała. S. Zofia z poddaniem się woli Bożej znosiła uciążliwość swego kalectwa, zwłaszcza, że poddawanie się leczeniu i specjalistycznej kuracji w Połczynie Zdroju, nie przynosiły oczekiwanych efektów. Jej ostatnią placówką za życia był dom w Garbowie koło Lublina.

Przejście s. Zofii do wieczności nastąpiło dość nagle. Od dawna nie cieszyła się dobrym zdrowiem ale pracowała niemal do końca. Na kilka dni przed śmiercią, która nastąpiła 17.07.1986 r. poczuła się źle. Przeczuwała, że są to już ostatnie chwile jej życia i świadomie, bez lęku przygotowywała się na spotkanie z Chrystusem, chociaż inni liczyli na poprawę jej zdrowia. Była przytomna do końca i wdzięczna współsiostrom za opiekę w chorobie. Zmarła w kilka minut po przyjęciu Sakramentu namaszczenia chorych, którego udzielił jej ks. Proboszcz. Ciało jej zostało pochowane na cmentarzu w Garbowie.


S. Genowefa Tasior
  • Urodzona - 07 kwiecień 1927 r.

  • Imiona rodziców - Stanisław i Aniela

  • Wstąpiła - 1 października 1946 r.

  • I śluby - 05 sierpień 1949 r.

  • Wieczne śluby - 05 sierpień 1955 r.

powiększ zdjęcie
powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie S. Genowefa Tasior, do ślubów wieczystych przebywała w Pogrzebieniu k. Raciborza. Po złożeniu tych ślubów zostaje przeniesiona do Nowej Rudy k. Płocka, gdzie przebywa 20 lat. Kolejny rok służby spędza w w Dobieszczyźnie k. Jarocina. Kolejnym miejscem posługi jest Wrocław gdzie przebywa 10 lat, następnie Kraków, kolejne 20 lat posługi. W Łomiankach k. Warszawy 2 lata a następnie do, Garbowa , gdzie przebywa do dziś.

Siostry Służebniczki NMP Niepokalanie Poczętej (Starowiejskie)



S. Bolesława - Drapała Aniela
  • Urodzona - 01 września 1927 r.

  • Imiona rodziców - Jakub, Katarzyna

  • Wstąpiła - 07 września 1946 r.

  • I śluby - 05 sierpnia 1949 r.

  • Wieczne śluby - 15 październik 1954 r.

powiększ zdjęcie
powiększ zdjęcie S. Bolesława - Aniela Drapała, pracowała w Sieniawie, Staniątkach k. Krakowa, 20 lat w Kurii Biskupiej w Przemyślu. W 1981 przeniesiona została do Jasionki, następnie do Sanoka. Z Sanoka trafiła do Orzechówki, gdzie zajmowała się budową Domu dla Sióstr Emerytek. Następnie znów trafiła do Sanoka a potem do Krasiczyna. Z Krasiczyna do Dębna k. Leżajska. Obecnie przebywa w Domu sióstr emerytek w Pratkowicach k. Przemyśla . W prócz jednej z wymienionych placówek s. Bolesława - Aniela Drapała była ich przełożoną.


S. Olimpia - Furman Katarzyna
  • Urodzona - 20 październik 1921 r.

  • Imiona rodziców - Andrzej, Maria

  • Wstąpiła - 20 sierpnia 1938 r.

  • I śluby - 21 marca 1941 r.

  • Wieczne śluby - 11 lipca 1947 r.

powiększ zdjęcie


S. Elżbieta Nowak
  • Urodzona - 02 luty 1961 r.

  • Imiona rodziców - Jan, Weronika

  • Wstąpiła - 13 września 1980 r.

  • I śluby - 02 sierpnia 1983 r.

  • Wieczne śluby - 15 sierpnia 1988 r.



S. Elżbieta Gielarowska
  • Urodzona - 09 stycznia 1972 r.

  • Imiona rodziców - Władysław, Janina

  • Wstąpiła - 15 września 1990 r.

  • I śluby - 15 sierpnia 1993 r.

  • Wieczne śluby - 15 sierpnia 1998 r.



S. Lucyna Nowak
  • Urodzona - się 19 czerwca 1979 r.

  • Imiona rodziców - Edward, Krystyna

  • Wstąpiła - 09 września 1997 r.

  • I śluby - 15 sierpnia 2000 r.

  • Wieczne śluby - 15 sierpnia 2005 r.






S. Konstancja - Maria Nowak
  • Urodzona - 1 lipiec 1921 r. w Nienadówce

  • Imiona rodziców - Zofia i Józef

  • Wstąpiła - 1935 r.

  • I śluby - 1941 r.

  • Wieczne śluby - 1946 r.

  • Zmarła - 2 luty 1997 r.

powiększ zdjęcie
Maria Nowak urodziła się 1 lipca1921 roku w Nienadówce. W 1935 roku wstępuje do zakonu Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanej Poczętej w Starej Wsi. Pierwsze śluby s. Konstancja złożyła w roku 1941. W zakonie uczy się i zdobywa wykształcenie medyczne, zostaje pielęgniarką. Po złożeniu ślubów wieczystych Śluby wieczystych w roku 1946 pracuje w przemyskim szpitalu.
Później pracuje w Brzozowie, w zakładzie dla dzieci z wodogłowiem . Pod koniec życia zamieszkuje w Prałkowcach.
 S. Konstancja umiera 2 lutego 1997 roku [święto Matki Bożej Gromnicznej], zostaje pochowana 4 lutego na miejscowym cmentarzu.







S. Teodora - Aniela Furman
  • Urodzona - 12 maja 1918 r. w Nienadówce

  • Imiona rodziców - Stanisław i Zofia

  • Wstąpiła - 02 września 1936 r.

  • I śluby - 01 marca 1939 r.

  • Wieczne śluby - 19 marca 1946 r.

  • Zmarła - 02 sierpnia 1982 r.

powiększ zdjęcie
W Domu Zakonnym w Tapinie k. Jarosławia, podczas okupacji niemieckiej za pozwoleniem i aprobatą siostry przełożonej, Pauliny Teresy Wójcik opiekowała się kilku osobową rodziną żydowską.

S. Teodora od dzieciństwa miała pragnienie poświęcenia się na wyłączną służbę Bogu i w 19 roku życia to swoje pragnienie zrealizowała.

Po ukończeniu I roku nowicjatu skierowana została do Przemyśla, gdzie do wybuchu wojny przerabiała prywatnie materiał gimnazjum a w następnych latach pełniła obowiązki:
  • w Tapinie /1940 - 1945/ pomagała w pracach domowych

  • w Żydaczowie /1943 - 1945/ prowadziła ochronkę i obsługiwała kościół.

  • we Wrocławiu /1945 - 1946/ była wychowawczynią w Domu Dziecka,

  • w Warszawie /1946 - 1947/ był wychowawczynią w ochronce.

  • W Piotrkowie Trybunalskim /1947 - 1949/ była wychowawczynią w Domu Dziecka.

  • w Liskowie /1949 - 1952/ była wychowawczynią w Domu Dziecka.

  • w Częstochowie /1952 - 1954/ była wychowawczynią w Domu Dziecka.

  • W Nowodworzu /1954 - 1956/ była siostrą parafialną i katechetką.

  • w Jarosławiu, ul. Grunwaldzka. /1956 - 1958/ wychowawczyni w zakładzie wychowawczym.

  • w Brzesku /1958 - 1961/ wychowawczynią w zakładzie wychowawczym.

  • w Mokrzyszowie /1961 - 1974/ pracowała jako wychowawczyni w Zakładzie Specjalnym Pomocy Społecznej dla dzieci.

  • w Olszanie /1974 - 1982/ pełniła obowiązki przełożonej .



S. Teodora była, prosta, bezpośrednia i komunikatywna. We wspólnocie siostrzanej nie stwarzała problemów., dla siebie nie wymagająca, choć miała wady, z których starała się poprawić.

Jako wychowawczyni kochała dzieci i z poświęceniem pracowała nad nimi. Miała zmysł organizacyjny i pracę wykonywała sprawnie. Zdolna, w nauce nie miała trudności, toteż przy pracy ukończyła Liceum dla pracujących i Państwowy Instytut- Pedagogiki Specjalnej. Była przy tym bardzo pracowita, od żadnej pracy się nie uchylała i umiała brać za przysłowiowy "grubszy koniec".

Już jako ciężko chora wcale się nie oszczędzała pracując fizycznie w polu i przy gospodarstwie.

Modliła się dużo i korzystała z okazji do umartwienia. Do śmierci przygotowywała się świadomie i bez lęku. Zmarła na niewydolność krążenia, 2.8.1982 r. w Olszanie w 64 roku życia, a 48 pow: zakonnego. Zmarła stosunkowo młodo, pozostawiając po sobie żal wśród tych, dla których pracowała.

Karta statystyczna (1)

Karta statystyczna (2)

metryka urodzenia

rękopis s. Teodory

Rękopis s. Teodory nosi tytuł:


Niesienie pomocy rodzinie żydowskiej i mieszkańcom Tapina.


powiększ zdjęcie W roku 1940 moje władze zakonne przeznaczyły mię do Tapina po. Jarosław. Tam pomagałam S. kierowniczce Teresie Wójcik w szkole. Był to okres gdy okupant masowo mordował Żydów. Jedna rodzina ukryła się w Naszym domu. Zostałyśmy doskarżone do władz niemieckich, że przechowujemy Żydów i zaczęły si e poszukiwania.

Najstarszy syn tej rodziny lat około 20, wskoczył do klasy gdy wpadli Niemcy. Po przeszukaniu całego domu (całą ta rodzina ukryta była w stodole z wyjątkiem syna) zaglądnęli jeszcze do klasy. Nie było już ratunku, by się gdzieś schronić, więc stanął jedynie za drzwiami i to go ocaliło, bo Niemcy otworzywszy drzwi, zakryli go i nie zobaczyli. Tak uniknęła śmierci cała rodzina i my siostry.

Jednak przyszły dni bardzo ciężkie dla tamtejszej ludności. Wróg ostatnie garści zboża zabierał na kontyngent. Gromadzenie i oddawanie go nastąpiło w Naszym domu w sali szkolnej. Po zakończeniu tej akcji, wyznaczyli jednego pana z Jarosławia, by pilnował zboże. Człowiek ten dobry Polak widząc, że jest ono nie prawnie zabrane, zwrócił się do mnie i powiedział: Ja tej nocy będę mocno spał, dając do zrozumienia, żeby go chociaż w części wynieść. Tak my też zrobiły, bo około 15 m., różnego gatunku zboża ukryłyśmy na strychu i nim to następnie obdzielałyśmy umierające rodziny z głodu zupełnie bezpłatnie. Dużo ludzi popuchniętych z głodu uratowałyśmy od śmierci.


S. Aniela Teodora Furmanowa

Mokrzyszowice pow. Tarnobrzeg
24.04.1972 r.





S. Ambrozja - Wiktoria Krudos
  • Urodziła się 24.11.1884 r. w Nienadówce pow. Kolbuszowa, była córką Walentego Krudos i Marii z d. Maziarz.

  • Do zakonu wstąpiła 20.05.1908 r., obłóczyny nastąpiły 14.11.1908 r., wieczne śluby złożyła 23.09.1921 r.


Od II roku nowicjatu s. Ambrozja pracowała w kuchni i w gospodarstwie. Najpierw w Chłopicach (1910-1916), potem w gospodarstwie w Szynwałdzie (1916-1920), w gospodarstwie i w kuchni w Kłodnicy (1920-1921) i w Krzeczowie, gdzie prócz obowiązków w kuchni obsługiwała także chorych (1921-1923).

Od 1923 r. pełniła obowiązki przełożonej domu w Łętowni (1923-1929), potem w Krościenku (1929-1937), w Krzeczowie, skąd kierowała budową domu w sąsiedniej Łętowni (1937-1939), w Kątach przez kilka miesięcy 1939 r. i od grudnia 1939 r. po raz drugi w Krościenku, gdzie równocześnie opiekowała się chorymi we wsi.

Na skutek wylewu do mózgu s. Ambrozja została sparaliżowana. Po stosowanych zabiegach stan się nieco poprawił, ale pozostał bezwład nogi i ręki oraz utrata mowy. W takim stanie przewieziono siostrę do domu macierzystego. Było to 30 marca 1949 r. Leżała odtąd stale, modliła się i cierpiała. Czasem wpadała w smutek i przygnębienie, ale trwało to zazwyczaj krótko. S. Ambrozja zdawała sobie sprawę ze swego kalectwa, wiedziała, że zbliża się do kresu, stąd starała się ostatnie chwile życia spędzić jak najlepiej. Była wdzięczna za każdą przysługę pielęgnującej ją siostrze.
  • Zmarła cicho i spokojnie, jakby tylko zasnęła dnia 16.03.1952 r. w Starej Wsi pow. Brzozów w 68 roku życia a 44 powołania zakonnego.



S. Elekta - Lepianka Anna
  • Urodzona - 17 kwietnia 1903 r.

  • Wstąpiła - 19 marca 1924 r.

  • I śluby - 04 październik 1926 r.

  • Wieczne śluby - 15 października 1933 r.

  • Zmarła - 27 marca 1990 r.



S. Hildeberta - Krudos Wiktoria
  • Urodzona - 1889 r.

  • Wstąpiła - 13 sierpień 1909 r.

  • I śluby ??

  • Wieczne śluby - 04 luty 1923 r.

  • Zmarła - 16 maja 1963 r.



S. Ernestyna - Niemiec Aniela
  • Urodzona - 10 kwietnia 1919 r.

  • Wstąpiła - 30 kwietnia 1938 r.

  • I śluby - 25 marca 1941 r.

  • Wieczne śluby - 25 marca 1946 r.

  • Zmarła - 10 grudnia 1984 r.

powiększ zdjęcie


S. Konstancja - Nowak Maria
  • Urodzona - 1 lipca 1921 r.

  • Wstąpiła 20 sierpnia 1938 r.

  • I śluby - 21 marca 1941 r.

  • Wieczne śluby - 12 sierpnia 1946 r.

  • Zmarła - 02 luty 1997 r.







S. Melchiora - Motyl Helena
  • Urodzona - 18 styczeń 1919 r.

  • Wstąpiła - 11 marzec 1937 r.

  • I śluby - 29 sierpień 1940 r.

  • W. Śluby - 28 kwiecień 1947 r.

  • Zmarła - 15 grudzień 1971 r.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie

powiększ zdjęcie Spoczywa na Cmentarzu parafialnym w Nienadówce.




S. Ambrozja - Motyl Aniela
  • Urodzona - 17 sierpień 1914 r.

  • Wstąpiła - 08 czerwiec 1935 r.

  • I śluby - 02 luty 1938 r.

  • W. Śluby - 19 listopad 1944 r.

  • Zmarła - 17 grudzień 1970 r.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie


powiększ zdjęcie Spoczywa na Cmentarzu parafialnym w Nienadówce.


S. K. Ożóg
  • Urodzona - r.

  • Imiona rodziców -

  • Wstąpiła - r.

  • I śluby - r.

  • Wieczne śluby - r.

powiększ zdjęcie
powiększ zdjęcieJedynym śladem, że s. K. Ożóg pochodzi z Nienadówki jest dedykacja na odwrocie zdjęcia. . Zdjęcie podarowała w roku 1948 swojej kuzynce s. Arnoldzie - Anieli Plizga. Zostało w pamiątkach po Niej. (Materiał poniżej)



S. Arnolda - Plizga Aniela
  • Urodzona - 01 grudnia 1919 r.

  • Wstąpiła 06 marca 1937 r.

  • I śluby - 08 lipiec 1940 r.

  • Wieczne śluby - 25 październik 1945 r.

  • Zmarła - 11 stycznia 1991 r.

powiększ zdjęcie
powiększ zdjęcie

świadectwo urodzenia i chrztu

Śp. siostra M. Aniela - Arnolda Plizga ur. 1. XII. 1 919 r. w Nienadówce k/Rzeszowa z rodziców bardzo religijnych Michała i Katarzyny Furman.

W 1932 r. ukończyła 7- mio klasową Szkołę Podstawową w Nienadówce, a następnie 6 - cio miesięczny kurs gotowania. 6. III. 1937 r. wstąpiła do Zgromadzenia S.S. Służebniczek N.M.P Niepokalanie Poczętej w Starej Wsi pełna zapału i ofiarnej służby dla Boga i Matki Najświętszej.
powiększ zdjęcie

Domy zakonne

powiększ zdjęcie

25`lecie - ślubów

Pracowała na różnych placówkach, w Rzezawie, w Warszawie w Przedszkolu „Caritas" jako kierowniczka kuchni, w Staniątkach, Chrzanowie, Zakopanem - Olczy i ostatnia placówka Wrocław - Leśnica
Była oddana Zgromadzeniu całym sercem i duszą. W swoim obowiązku jako szafarka była niestrudzona, chociaż nieraz zmęczona i cierpiąca. Wstawała zawsze pierwsza, ubierając się odmawiała Godzinki do N.M.P i nigdy na modlitwy się nie spóźniła. Nie opierała nigdy rąk o ławkę, czy to w kościele czy w kaplicy - trzymała je złożone jak dziecko do modlitwy. Jej radością było słuchanie w niedzielę wszystkich kazań ze Mszy św. z kościoła, miała głośnik podłączony do kuchni. Nigdy nie oglądała telewizji do czasu, aż ukazały się w nim treści religijne.
Dla Sióstr zawsze uprzejma, spokojna raczej słuchająca niż rozmawiająca. Korzystała z każdego skupienia między zakonnego co miesiąc, które odbywało się w Kurii Wrocławskiej.
powiększ zdjęcie

s. Arnolda

powiększ zdjęcie

s. Arnolda

Życie jej było pracą, modlitwą i cierpieniem. 15-go lutego w 1982 roku s. Arnolda złamała nogę. (otwarte złamanie) Od tego czasu jej życie było ciągłym cierpieniem. Przebywała długi czas w szpitalu, lekarze podziwiali jej świętą cierpliwość w cierpieniu i mówili: "tak mogą się zachować tylko niezwyczajne osoby"

Ze szpitala wróciła 25 października 1982 roku osłabiona, cierpiąca, z gipsem na nodze, noga ropiała przez dalsze pięć lat i z taką bolesną nogą, nadal spełniała obowiązek w kuchni. To był prawdziwie niesiony krzyż. Dojeżdżała co tydzień pielęgniarka z Wrocławia, leczyła,łyżeczkowała otwartą ranę, która się wciąż sączyła. Z prawdziwka heroizmem (chociaż siostry jej pomagały) znosiła swój krzyż cierpienia, a gdy doszła do możliwie takiego stanu, że mogła odrzucić laski, skierowano ją do Sanatorium. Nie mogła jednak sama jechać ale z towarzyszącą jej siostrą. Będąc na kuracji każdego dnia odprawiała Drogę Krzyżową, mówiła 3 części różańca, czasem więcej, inne różne modlitwy, rano i wieczór uczestniczyła we Mszy św. Czytała tylko książki o treści ascetycznej. Będąc w Sanatorium przez ostatnie trzy lata przyjmowała Sakrament Chorych, bo mówiła, "jestem już nie mocna, a tu Pan Bóg łaski daje."


Będąc na rekolekcjach w Łodzi 1990 r mówiła,:to już chyba moje ostatnie rekolekcje. Nie jeździła często do rodziny, pojechała po 17-tu latach i potem jeszcze była dwa lub trzy razy.

W ostatniej chorobie, która zaczęła się w lipcu 1990 r znów zaczęła się droga krzyża. Poddana została operacji żołądka, lekarze stwierdzili stan beznadziejny. Wypisana ze szpitala w sierpniu wróciła do domu, z krótką nadzieją że będzie lepiej.

Niestety, choroba zajmowała powoli cały organizm zdawała sobie sprawę bo czasem powtarzała: "ja już się z tej choroby nie dźwignę" Kazała sobie przynieś rzeczy i rozdać wszystko, co by komu się przydało siostrom, biednym i rodzinie a nie miała tego wiele.

Na dwa tygodnie przed śmiercią powiedziała: Proszę podziękować Przewielebnej Matce Generalnej, że jestem w Zgromadzaniu i przeprosić ode mnie za wszystko, też i Przewielebną Matkę Prowincjalną przeprosić - wszystkie siostry też przepraszam. Myśmy ją też przeprosiły i już była coraz słabsza. Codziennie kapłan podawał jej Komunię św. co najwięcej sprawiało jej radości w tak ciężkich chwilach.

powiększ zdjęcie

s. Arnolda

Za każdą najmniejszą przysługę była bardzo wdzięczna, czyniła to w swej nieustannej modlitwie. Nie wypuszczała z rąk Różańca do chwili, aż ustały wszelkie jej siły. W ostatnich tygodniach aż do końca siostry na zmianę były razem z Nią. Prosiła by wszystkie modlitwy odmawiały głośno, czytanie duchowne, rozmyślanie itp., by nic nie zostało opuszczone. Do końca miała świadomość i chociaż tak bardzo cierpiąca, jeszcze udzielała swych pouczeń sztuki kulinarnej w razie naszych braków umiejętności.
S. Leontyna (ze swoim łóżkiem polowym) zostawała na noc przy s. Arnoldzie, potem na zmianę każda siostra która tylko mogła.

powiększ zdjęcie

50`lecie slubów

W ostatnich chwilach już tylko powtarzała: o Jezu, o Matko Boża, już nie mogę, już nie wytrzymam o Jezu , Jezu , o Mario.. i zmarła. Była godzina 2.00 - piątek 11 styczeń 1991 rok.
Siostry zaraz ją ubrały, przygotowały salkę i złożyły ciało na tymczasowej ławie. Po załatwieniu wszystkich spraw odbył się pogrzeb w niedzielę 13-go stycznia, przy pięknej pogodzie i bardzo licznej frekwencji wiernych. Było 14 kapłanów, 25 sióstr na czele z Przewielebną Matką Prow. Krystyną Kasperczyk, jako delegatką ze Starej Wsi, była Czcigodna s. Józefa Górska, siostry z Krakowa, Kielc, Zgorzelca, Jawiszowic.

Ciało zostało złożone do grobowca i na płycie zewnętrznej grobu ustawili ludzie mnóstwo zapalonych zniczy i pełno wiązanek kwiatów. Mówili między sobą: Na taki pogrzeb nie każdy sobie zasłuży - była wspaniała manifestacja. Była na pogrzebie jej najbliższa rodzina, z którą s. Arnolda była związana wielką rodzinną i Bożą miłością.

Oni też odwiedzali ją w chorobie czy to w szpitalu czy już w domu. Przeżywali głębokim bólem utratę swojej tak umiłowanej siostry.

Była prawdziwą bo janowską służebniczką, pełna prostoty, pokory, cicha, rozmodlona, pracowita i cierpiąca, z heroicznym zaparciem się siebie. Obyśmy miały takiego ducha w służeniu Bogu i Naszej Niepokalanej Patronce.

Wrocław 1.III.1991 r.



S. Ludwika - Tatara Anna
  • Urodzona - 23 grudnia 1923 r.

  • Wstąpiła - 09 stycznia 1951 r.

  • I śluby - 18 sierpnia 1953 r.

  • Wieczne śluby - 21 czerwca 1959 r.

  • Zmarła - 20 październik 1999 r.



S. Lubina - Krudos Katarzyna
  • Urodzona - 10 lipca 1897 r.

  • Wstąpiła - 05 czerwca 1920 r.

  • I śluby - 14 stycznia 1923 r.

  • Wieczne śluby - ?? ?? r.

  • Zmarła - 11 luty 1931 r.



S. Koleta - Furman Maria
  • Urodzona - 06 września 1923 r.

  • Wstąpiła - 19 luty 1939 r.

  • I śluby - 26.08.1939 23 marca 1942 r.

  • Wieczne śluby - 23 marca 1945 r.

  • Zmarła - 25 luty 1946 r.

powiększ zdjęcie
Ur. 22.11.1923 r. w Nienadówce pow. Kolbuszowa, córka Stanisława i Zofii Nowak, wst. 19.02.1939 r., obł. 26.08.1939 r., ponow. śl. 23.03.1945 r., zmarła 25.02.1946 r. w Nienadówce pow. Kolbuszowa w 23 roku życia a 7 powołania zakonnego.

S. Koleta w dzieciństwie straciła matkę, a wychowaniem jej zajął się ojciec i starsza od niej siostra. Była z kolei siódmym dzieckiem. Grzeczna, ofiarna, posłuszna, chętnie ustępowała innym. W szkole uczyła się dobrze, ale najbardziej interesowały ją lekcje religii.

W 10 roku życia przyjęła I Komunię św. i odtąd często już przystępowała do Stołu Pańskiego. Gdy starsza jej siostra wstąpiła do Zgromadzenia ss. Służebniczek, zapragnęła i ona pójść w jej ślady. W 14 roku życia ukończyła VII klasę szkoły podstawowej i wtedy napisała prośbę o przyjęcie do Zgromadzenia, „Bo - jak pisała - dalsze życie jakie mi Pan Bóg jeszcze przeznaczył, pragnę poświęcić wyłącznie służbie Bożej”. Ze względu na młody wiek, przyjęcia nie otrzymała. Niezrażona, w następnym roku znowu prosi: „Bo pragnę naśladować Jezusa, idącaego drogą krzyża” Tym razem pozwolono jej przybyć do starej wsi.

W nowicjacie - gorliwością i sumiennością zwróciła uwagę mistrzyni. Tylko niektórym jej towarzyszkom zdawało się, że nie wszystkie siostry jednakowo traktuje, czyniły jej nawet z tego powodu zarzuty. Odtąd więc s. Koleta każdej siostrze starała się usłużyć i coś dobrego uczynić. W II roku nowicjatu pod kierunkiem ss. Nauczycielek rozpoczęła naukę z zakresu gimnazjum. Niestety, musiała przerwać naukę z powodu zapalenia opłucnej z wysiękiem. Wysłano ją do rodziny na lepsze powietrze.

Po pewnym czasie gdy stan jej zdrowia poprawił się, przydzielono siostrę do pracy w bursie dla dziewcząt w Tarnobrzegu. Po kilku miesiącach przeniesiono ją do zakładu sierot w Mokrzyszowie. Dzieciom podobały się lekcje prowadzone przez s. Koletę i jej życzliwe podejście do nich. Wkrótce jednak okazało się, że s. Koleta była znowu chora. Dla zbadania wysłano ją do szpitala w Tarnobrzegu. Stan był groźny, jedynie resekcja żeber mogła uratować siostrze życie. Przeszła więc operację, ale stan nie poprawił się. Ciężko chorą umieszczono w domu rodzinnym. Mimo trudnych warunków, był to przecież jeszcze okres wojenny, starano się dostarczyć chorej wszystkiego, co tylko można było zdobyć.

S. Koleta jednak tęskniła za otoczeniem zakonnym. W ostatnich dniach jej życia siostry z domu w Nienadówce zabrały ją do siebie. W otoczeniu współsióstr czuła się lepiej, a rodzina spieszyła z pomocą materialną.

S. Koleta zdawała sobie sprawę, że zbliża się koniec życia. Przygotowana na odejście do wieczności przez kapłana, który kiedyś przygotowywał ją do Komunii św. - oddała czysta swą duszę w ręce Stwórcy. Umarła jak święta. Spowiednik jej wspomniał później, że wiele łask otrzymał za jej pośrednictwem u Boga.


powiększ zdjęcie Spoczywa na Cmentarzu parafialnym w Nienadówce, w kwaterze sióstr zakonnych.


S. Alojza - Władysława Ożóg
  • Urodzona - luty 1928 r.

  • Imiona rodziców - Zofia - Jakub

  • Wstąpiła - 1946 r.

  • I śluby -

  • Wieczne śluby - 1950 r.

  • Zmarła - 11 września 2012 r.

powiększ zdjęcie
Siostra Alojza - Władysława Ożóg Do zakonu Sióstr Służebniczek wstąpiła w 1946. Pierwszą jej placówka to Orzechówka k. Starej Wsi. Siostra Alojza uczyła tam religii i prowadziła chór. Później była w miejscowości Hurko k. Medyki a następnie przeniesiona przez Matkę Generalną na około 2 lata do Bolestraszyc, później do Woli Małej k. Łańcuta i Tapina k. Jarosławia. Tapin był miejscem gdzie siostra Alojza obchodziła 50-lecie ślubów zakonnych. Następnie przeszła na emeryturę i zamieszkała w Prałkowcach. Siostra Alojza grała na fisharmonii i często zastępowała organistów w miejscowościach w których przebywała.
Zmarła 11 września 2012 roku.
powiększ zdjęcie


Siostry Zakonne - Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek
pochodząca z Nienadówki




S. Albina - Zofia Gielarowska
  • Urodzona -

  • Wstąpiła -

  • I śluby -

  • W. Śluby -

  • Zmarła -

powiększ zdjęcie
Urodziła się w Nienadówce, jednak los rzucił ją za ocean do Ameryki. Data jej emigracji nie jest Nam znana. Tam wstąpiła do zakonu, w roku 1935 kościół parafialny w Nienadówce był obdarowywany przez Nią słanymi obrusami, serwetami, dywanikami itp. Siostra Albina, 17 kwietnia 1938 brała udział w uroczystościach kanonizacji błogosławionego Andrzeja Boboli przez papieża Piusa XI. To właśnie z Rzymu trafiły do nienadowskiej parafii jego relikwie. Relikwie Andrzeja Boboli, dziś znajdują się w kościele w Sokołowie. Ks. Ludwik Bukała odchodząc z Nienadówki do Sokołowa zabrał ze sobą. Zdjęcie, którym dysponujemy wykonano w czasie odwiedzin przez siostrę Albinę, jej rodziny w Nienadówce. powiększ zdjęcie



s. Izydora - Helena Ożóg
  • Urodzona - 02 luty 1922 r.

  • Wstąpiła - 15 maja 1946 r.

  • I śluby - 15 sierpień 1948 r.

  • Wieczne śluby - 15 sierpnia 1953 r.

  • zmarła - 07 03 1988 r.

powiększ zdjęcie
S. Izydora - Helena Ożóg była starszą siostrą rodzoną, Genowefy Ożóg, (piszemy poniżej). Po ślubach wyjechała do Warszawy na Żoliborz gdzie zajmowała się szyciem, później była miejscowości Garbatce gdzie służyła, pracując do końca swojego życia. Zajmowałą się szyciem, kościołem parafialnym i pracami domowymi. Zmarła 7.03.1988 roku w szpitalu w Kozienicach. Miała 66 lat, w tym 41 lat w zgromadzeniu.


* * * * *
Zakrystianka — niezapomniana

Gdzie mieszka miłość ?
A dobroć ?

Wielu mówi, że w niebie. A równie wielu - z Garbatki-Letniska - twierdzi, że miłość z dobrocią mieszkały u nich. W pełnej urody wsi, przytulonej do skraju Puszczy Kozienickiej. Tam, gdzie żyła siostra Izydora.

Przyjechała do Garbatki po zdrowie: w domu zmartwychwstanek na warszawskim Żoliborzu, dokąd skierowano ją z klasztoru w Kętach pod Oświęcimiem i gdzie zajmowała się szyciem, zapadła na płuca. Aby je wyleczyć, we wrześniu 1949 r. wyjechała do letniska, w którym Zakon Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego miał domostwo, zwane pięknie Willą Róż. Już nigdy tej wsi nie opuściła.

powiększ zdjęcie Radomski prałat ks. Lucjan Wojciechowski zapamiętał ją jako cichą, pokorną, gościnną, otwartą, grzeczną. Pełną uśmiechu i ujmującej nieśmiałości. Uczynną. Radosną. I dodał, iż gdy została przełożoną, stała się jeszcze bardziej cicha, pokorna, nieśmiała.

Jedna z Garbackich parafianek zachowuje w pamięci inny - choć przecież podobny - obraz: siostry Izydory, opiekunki chorych.

Opowiada, jak przygotowywała dla podopiecznej, przykutej do łóżka, choinkę, jak niosła jej koszyczek ze święconym, jak - z uśmiechem radości - przychodziła z pierwszymi wiosennymi kwiatuszkami.
Pamięta się też, że zawsze miała czas dla każdego. Potrafiła słuchać, współczuć i zrozumieć. Znajdować słowa pocieszenia. Z mądrości - tej mądrości, która narasta z każdym dobrze przeżytym rokiem - czerpała odpowiednie rady. I że chętnie obdarowywała innych tym, co miała - choćby serem, choćby czekoladowym cukierkiem.

Wielu zgadza się z Robertem Gryglem, który był inicjatorem filmu i organizacji uroczystości 25-lecia śmierci siostry Izydory, w dn. 07 marca b.r.

On mówi po prostu: siostra była i jest świętą.

Siostra Izydora urodziła się 2 stycznia 1922 r. na Rzeszowszczyźnie, w Nienadówce, dużej, choć niespecjalnie w jej czasach zamożnej, wsi koło Sokołowa Małopolskiego. Druga z sześciorga dzieci Józefa i Agnieszki Ożogów, otrzymała na chrzcie imię Helena. Głęboko i szczerze pobożna, jako 20-latka postanowiła wstąpić do klasztoru.

Wojenny czas nie sprzyjał podróżom, na zrealizowanie decyzji musiała poczekać.

U wrót klasztoru zmartwychwstanek w Kętach stanęła 15 maja 1946 roku. Tam odbyła postulat i nowicjat, tam - 15 sierpnia 1948 r. - złożyła pierwsze, roczne, śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, tam je przez pięć lat cyklicznie odnawiała i tam 15 sierpnia 1953 ślubowała profesję wieczystą. Ale jej domem na długie lata stała się Garbatka. I Garbacka parafia pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny.

W Garbatce zmartwychwstanki prowadziły dom doskonale otwarty. Gościły kapłanów, siostry zakonne i ich rodziny, przyjmowały chorych i niepełnosprawnych. Znajdowały miejsce i poświęcały uwagę każdemu, kto zastukał do ich drzwi.

Kanonik Stanisław Podgórski, z którym Izydora przez wiele lat współpracowała, przyrównał ją do światła pochodni, płonącej w ciemności - wskazującej kierunek. I powiedział, że „Po ludzku sądząc - Pan Bóg doświadczył ją, ale po Bożemu sądząc - dojrzała do nieba”.

Dojrzewała do tego codziennością. Pracowitą, rzetelną, pobożną. Każdy dzień rozpoczynała o 5.30 osobistą rozmową w kościele - z Jezusem, swoim Mistrzem i Nauczycielem; każdego dnia przystępowała do komunii. W świątyni, nad upiększaniem której trudziła się nieustannie, spędzała każdą wolną chwilę. Medytowała, wczytywała się w słowa Pisma, zawsze miała coś do powiedzenia Bogu.

powiększ zdjęcie W parafii była zakrystianką i opiekunką ministrantów. Ks. Podgórski nazywał ją najlepszym ministrantem. Liturgia nie miała dla niej tajemnic.

Zawsze była gotowa nieść pomoc potrzebującym, służyć dobrym słowem. Dla ministrantów - często rozbrykanych, niespokojnych - miała niewyczerpane zasoby cierpliwości, wyrozumiałości, serca. Czuli to, garnęli się do niej - jak do matki nieraz. Powierzali jej swoje zmartwienia, radości, sekrety.

- Przeżywała, gdy któremuś z jej chłopców nie układało się w życiu. Martwiła się o nich jak o swoje dzieci - mówi mieszkanka Garbatki, Jadwiga Błazik.

Tak samo garnęli się do niej księża: zarówno ci, rozpoczynający drogę kapłańską, jak i Ci, kroczący po niej od lat. Wszystkich urzekała dobrocią i uprzejmością. I tą właśnie zwyczajną, ale jakże rzadką, grzecznością. Tak prostolinijną, że niemożliwą do przeoczenia, do niedocenienia.

Znała każdą rodzinę w Garbatce, każdą ścieżkę, wszystkie drzwi - pukała do nich tylekroć, roznosząc opłatki: wypełniając zakrystiański obowiązek.

Ksiądz kanonik Ryszard Wojciechowski, proboszcz z Kaznowa, który pod okiem siostry Izydory wyrastał z ministranta na alumna i z alumna na duszpasterza, i który uważa, że w ogromnym stopniu go ukształtowała, przykłada do niej słowa umierającego Seneki: „Odchodzę od was, ale pozostawiam wam to, co najcenniejsze - obraz mojego życia”.

- Gorąco dziękuję Bogu - powiedział kanonik - że poprzez ludzi takich jak siostra Izydora potrafi tyle dobrego zdziałać.

A watykański prałat ks. Robert Gołębiowski dodał: - Zostawiła po sobie tyle dobra... Rozdawała je - jak chleb. Szczodrze.

We wspomnieniach ks. Gołębiowskiego jest wszelako nutka żalu. S. Izydora nie doczekała jego prymicyjnej mszy, podczas której otrzymał uszytą i wyhaftowaną przez nią albę...

Pamiętała o wszystkim.

powiększ zdjęcie Aby w porę podpowiedzieć ministrantom kolejność czynności liturgicznych. Odświeżyć, nakrochmalić, odprasować komże oraz alby (a szyła je własnoręcznie, z płótna). Przystroić ołtarz świeżymi bukietami. Urządzić żłóbek na Boże Narodzenie, szopkę (każda była niepowtarzalna), Grób Pański na Wielkanoc. Rozdzielić otrzymywane przez siostry dary między naprawdę potrzebujących. Punktualnie dzwonić na Anioł Pański.

Dbać o porządek w zakrystii. Napalić w piecu przed pierwszym porannym nabożeństwem. Wywietrzyć świątynię. Wysprzątać wszystkie kąty. Odśnieżyć drogę do świątyni. Nasypać ziarna rodzinie rudzików, która uwiła sobie gniazdko w kościelnym zakamarku.

A kiedyś razem z dziećmi, garnącymi się do parafii, urządzała przedstawienia kukiełkowe. Sama te kukiełki robiła.

Inny wychowanek siostry Izydory, proboszcz parafii Boćkowice ks. Jan Szczodry, który znał ją jako ministrant, kleryk i wikary, mówi bez namysłu: że jej wielkość tkwi chyba w tym, iż całe życie miała proste, naturalne i pogodne. Jednakowo łatwo umiała znaleźć wspólny język z dzieckiem i dorosłym. Nikt nie widział jej zdenerwowanej

- wszyscy za to dobrze znali jej niegasnący uśmiech.
- Tym uśmiechem przypominała mi św. Teresę od Dzieciątka Jezus - puentuje ksiądz.
- A jak już padło słowo „święta”, jestem przekonany, że siostra Izydora urzęduje teraz w Niebieskiej Zakrystii albo w Niebieskim Prezbiterium... Przyznam się, że kiedy mam problemy duszpasterskie, zwracam się w modlitwie do Boga przez pośrednictwo siostry Izydory. Wielokrotnie odczułem jej interwencje.

Miała już 66 lat. W zimową niedzielę, po nabożeństwie, wracała z siostrą organistką do domu. Poślizgnęła się na nieposypanym, oblodzonym chodniku przy kościele. Uderzyła głową o twarde podłoże. Gdyby zajmowała się świątynią, na pewno byłby posypany piaskiem. Nigdy nie zapominała o takich drobiazgach, ważących na bezpieczeństwie.

Przy pomocy siostry podniosła się. W Willi Róż zjadła jeszcze obiad, rozmawiała. Po południu poczuła się źle. Opuściła wieczorną mszę. Siostry wezwały karetkę. Diagnozę, że na skutek upadku w mózgu pojawił się krwiak, przyjęła spokojnie. Tak samo spokojnie przyjęła zapowiedź operacji. Zabieg udał się, ale do zdrowia nie wróciła. Do domu - też nie.

Zmarła 7 marca 1988 r. w szpitalu w Kozienicach. Droga dobiegła końca. Praca dobiegła końca.

Życie dobiegło końca.

Żegnano ją w Garbatce. Proboszcz Podgórski, odprawiający mszę żałobną dla „Chodzącej historii parafii i świątyni, której budowie towarzyszyła od fundamentów, ciesząc się każdą nowością”, porównywał ją z Marią ewangeliczną i Martą. I przypomniawszy, jak Jan Paweł II w homilii na Błoniach, zwracając się do osób konsekrowanych, zachęcał, aby nie lękali się zaufać Bogu i oddać mu się całkowicie słowami „Jak się oddać Bogu, to oddać się na przepadłe” - powiedział: „Taką maksymę życia przyjęła siostra Izydora. Oddała się Panu Bogu na przepadłe i przez całe życie świadczyła, że Bóg jest miłością i kocha każdego człowieka”.

Potem skromną trumnę wyprowadzono z kościoła. Choć karawan był przygotowany, nie pozwolono, aby ostatnią ziemską drogę odbyła sama. Przez trzy kilometry ciało siostry Izydory nieśli parafianie. Tak sami z siebie, nie nakłaniani przez nikogo. Z potrzeby serca. I z pokornej wdzięczności.

Brat siostry Izydory Stefan, odwiedzający ją w Garbatce, przechowuje w pamięci drobny może, ale dla niego ważny, fakt: kiedyś, podwożąc samochodem do kościoła, w którym pełniła ona zakrystiańską służbę, staruszkę, usłyszał od niej o Izydorze: „To jest człowiek !”.

Bo to był Człowiek - który nie zmarnował ani jednego z tych dni, jakie dane mu było przeżyć. Ta świadomość jest w Garbatce powszechna - i dlatego, choć siostry Izydory nie ma już od ćwierćwiecza, pamięć o niej nie gaśnie, nie blednie, nie niknie: przeciwnie, nabiera nowych barw i jasności. Zresztą ludzie wierzą, że wciąż im pomaga. - Przy grobie siostry Izydory warto się pomodlić - mówi z przekonaniem Jadwiga Rodakowska.

I o jej mogiłę wciąż dobre ręce dbają - tak, jak ona dbała o miejsce spoczynku budowniczego kościoła, ks. Kuropieski. Nie jest sama.

Garbatka nie chce zapomnieć o tej miłości i dobroci, która zamieszkała w letniskowej wsi w 1949 roku i żyła pośród ludzi blisko 40 lat.

I nie powinna nigdy zapomnieć. Waldemar Bałda Fot. Ryszard Mazur (ze zbiorów Stowarzyszenia Przyjaciół Garbatki)

Waldemar Bałda
Fot. Ryszard Mazur
(ze zbiorów Stowarzyszenia Przyjaciół Garbatki)

* * * * *




s. Michalina - Genowefa Ożóg
  • Urodzona - 06 październik 1931 r.

  • Wstąpiła - 06 wrzesień 1949 r.

  • I śluby - 15 sierpień 1951 r.

  • Wieczne śluby - r.

powiększ zdjęcie
S. Michalina - Genowefa Ożóg, jest młodszą siostrą rodzoną, Heleny Ożóg, (piszemy powyżej). Córka Józefa i Agnieszki Ożóg z Nienadówki (Pustki) Pracowała w szkole w Warszawie, później przebywała w Stryszawie, gdzie pracowała jako pielęgniarka. Obecnie mieszka w Warszawie na Żoliborzu.


s. Stefania - Maria Ożóg
  • Urodzona - 18 marzec 1952 r.

  • Wstąpiła - 26 październik 1969 r.

  • I śluby -

  • Wieczne śluby - 02 luty 1972 r.

powiększ zdjęcie
Siostra Stefania - Maria Ożóg, pracowała w Warszawie, Krakowie, Koniecpolu i Stryszawie. Obecnie służy w Mocarzewie w diecezji Łowickiej. Od 1957 r. siostry Zmartwychwstanki prowadzą tutaj zakład wychowawczy dla dzieci niepełnosprawnych i upośledzonych umysłowo. Siostra Stefania zajmuje się ogrodem, (kwiaty warzywa.)





S. Ambroża - Nowak Anna
  • urodzona - 10.10.1920 r. Nienadówka

  • imiona rodziców - Michał i Katarzyna

  • Wstąpiła - 28 listopada 1938 r.

  • I śluby - 15 sierpnia 1940 r.

  • Wieczne śluby - 15 sierpnia 1941 r.

  • pełnione posługi: klasztor ss. Zmartwychwstanek, ul. Krasińskiego 31
    II Obwód "Żywiciel" (Żoliborz) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej w czasie Powstania Warszawskiego zamieniony na szpital nr 100, posługiwała w sanitariacie

  • pseudonim konspiracyjny - "Siostra Ambrozja"

  • zginęła - Powstanie Warszawskie: ul. Mickiewicza 34, na punkcie opatrunkowym nr 115

  • data i miejsce śmierci - 31.08.1944 Warszawa


Czytając nazwiska umieszczone na tablicy upamiętniającej ofiary II wojny, zainteresowało mnie nazwisko siostry zakonnej Nowak Ambrozja, po krótkim poszukiwaniu wiadomości udało mi się zdobyć kilka dość ciekawych szczegółów, które zamieszczam poniżej. Odnotowałem również dwa rozbieżne szczegóły o których wspomnę tu, otóż na tablicy, przedstawiono ją jako "s. Nowak Ambrozja"

źródła tzw. powstańcze, przedstawiają ją jako Nowak Aniela ps. siostra Ambrozja.

Źródła związane z kościołem natomiast jako Nowak Anna - siostra Ambroża w obydwu źródłach pozostałe wiadomości są identyczne. Poniżej materiał otrzymany ostatnio na jej temat.


* * * * *
ŚP. Siostra Ambroża Nowak, C, R, zginęła w Warszawie, 31 sierpnia 1944 roku, podczas nalotu bombowego, przeżywszy lat 24, w Zgromadzeniu 6.


Urodzona 10 października roku w Nienadówce, powiat Kolbuszowa, otrzymała na Chrzcie Świętym imię Aniela, Rodzice jej Michał i Katarzyna z Wilków dali dzieciom wychowanie prawdziwie chrześcijańskie. Aniela należała do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej i była bardzo łubiana i ceniona przez swe towarzyszki. Cieszyła się zaufaniem i dobrą opinią. Ukochana przez rodzinę miała wielkie trudności z uzyskaniem pozwolenia na wstąpienie do klasztoru. Zgromadzenie nasze poznała dzięki S. Albinie Gielarowskiej, która po V Kapitule Generalnej odwiedziła swą rodzinę w tamtych stronach. Odgadła pragnienia młodego dziewczątka i wskazała jej drogę do Służby Bożej. Anielka mężnie pokonała wszystkie przeszkody i dnia 28 listopada 1938 roku przybyła do Kęt, Obleczona 15 sierpnia 1940 roku, 1941~ego składała w tę samą uroczystość Wniebowzięcia swe pierwsze Śluby. Po wysiedleniu Sióstr z Ket, udała się do Warszawy na Żoliborz.

Od Nowicjatu była bardzo milcząca. Z początku nie mogła się przezwyciężyć, by pracować w kuchni, ale zwalczyła tę trudność i oddawała Siostrom wiele usług, zwłaszcza jako szafarka. Siostry zawsze podnosiły jej dobroć i uczynność zwłaszcza dla tych, które nie mogły być na wspólnym posiłku.

Była żywa i ofiarna, pracowita i dlatego długo nie mogła się pogodzić z grożącą jej ślepotą. Na jedno oko już przestała widzieć. Był to okres bardzo ciężki dla jej natury. Powoli, dzięki działaniu łaski, zrozumiała myśl Bożą i poddała się Woli Bożej. Przed wybuchem powstania powiedziała rozpromieniona swej Mistrzyni: "Już zrobiłam ofiarę Panu Jezusowi z obu oczu”. Odtąd czuła się szczęśliwa. Pan Jezus w ten sposób przygotował ją dla Siebie.

W czasie powstania przydzielono ją do pralni przy ul. Mickiewicza, gdzie zginęła w czasie nalotu 31 sierpnia 1944 roku. Siostry, które ją bliżej znały, twierdziły, że była gotowa dla nieba. Ufajmy, że Pan ją przyjął do Swej Chwały.
* * * * *


powiększ zdjęcie

Klasztor i szkoła Sióstr Zmartwychwstanek

powiększ zdjęcie
Warszawa (klasztor, ul. Krasińskiego 31): 31.08.1944, podczas Powstania Warszawskiego, Niemcy zbombardowali znajdujące się w rękach powstańczych Stare Miasto i Żoliborz. W najcięższych z nich 31.08.1944 wzięło udział 21 bombowców. Zaatakowano m.in. okolice klasztoru sióstr zmartwychwstanek przy ul. Krasińskiego 31, z którego kilka dni wcześniej, po innych zniszczeniach, ewakuowano szpital powstańczy, w tym garaże przy ul. Mickiewicza, gdzie działały służby gospodarcze prowadzone przez siostry zmartwychstanki. Tego dnia zginęło co najmniej 11 sióstr zmartwychwstanek. (więcej na:
Martyrologium duchowieństwa — Polska
www.sppw1944.org
wikipedia - Twierdza Zmartwychwstanek


Spoczywa na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach, jej mogiła znajduje się w kolumnie 69, pozycja 25. Może uda się gdzieś odszukać zdjęcie.

Niestety trudno będzie raczej odnaleść miejsce jej wiecznego spoczynku. W/g ostatnich informacji siostra Ambroża - Anna Nowak, jest najprawdopodobniej pochowana w jednej ze zbiorowych mogił. Kolumna 69, pozycja 25, cyfry te oznaczają miejsce umieszczenia jej imienia i nazwiska, na pamiątkowym murze.
Muzeum Powstania Warszawskiego
powiększ zdjęcie
Na zdjęciu obok - Miejsce pochówku żołnierzy Obwodu AK „Żywiciel”, walczącego na Żoliborzu. Nazwa formacji pochodzi od pseudonimu dowódcy obwodu - ppłk. Mieczysława Niedzielskiego „Żywiciela” powiększ zdjęcie


Zakon Karmelitanek Bosych




S. Stefania Chorzępa
  • Urodzona - 1936 r.

  • Zmarła - 1993 r.

Nie wiele wiemy na temat Siostry Stefani Chorzępa, po za datą urodzenia i śmierci. Jedyną uzyskaną informacją jest, że była w zakonie zamkniętym, karmelitanek. Była w nim furtianką.
powiększ zdjęcie

s. Stefania

opracowali: Elżbieta Motyl
Bogusław Stępień

Write a comment

Comments: 3
  • #1

    Czesława Bełz (Monday, 30 June 2014 20:25)

    Szanowni, zostały zamienione zdjęcia (tylko popiersia) moich cioć: Ambrozji i Heleny Motyl... Dziękuję za pamięć. Czesława Bełz

  • #2

    nienadowka (Monday, 30 June 2014 20:39)

    Dziękuję za uwagę :) Naprawiono pomyłkę.

  • #3

    Joanna Pyszna (Saturday, 12 May 2018 12:14)

    Podaję kilka informacji dodatkowych o s. Michalinie Ożóg, zmartwychwstance:

    Obłóczyny: 15 sierpnia 1950 r.
    Pierwsze śluby: 15 sierpnia 1951 r.
    Profesja wieczysta: 15 sierpnia 1956 r.
    Zmarła 23 grudnia 2015 r. w Warszawie.
    Spoczywa w grobowcu Zgromadzenia Zmartwychwstanek na Cmentarzu Powązkowskim.

    Pozdrawiam serdecznie!


About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013