Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

KGW i zespoły ludowe




Menu






W roku 1946 zorganizowano także w Nienadówce Środkowej (Nienadówka bowiem to jedna z największych i najbardziej rozległych wsi naszego powiatu) zespół teatralny, który był prowadzony przez jednego z nauczycieli Liceum Ogólnokształcącego w Sokołowie.

W Nienadówce Górnej w latach 1946- 1950 działał jeszcze drugi zespół teatralny, prowadzony również przez nauczycieli przy wydatnej pomocy Koła Gospodyń Wiejskich. W Nienadówce, rodzinnej wsi Jana Bolesława Ożoga, powstał i występował zespół teatralny, złożony z miejscowej młodzieży, dzięki pomocy ze strony kierownika tutejszej szkoły, Ludwika Janika, który oddał do dyspozycji tego zespołu jedną z sal szkolnych na próby, zebrania i przedstawienia. Kierowniczką zespołu i jego reżyserką była Agnieszka Gielarowska, która skupiła w nim około 20 osób. Chłopka z pochodzenia, z oddaniem i zapałem prowadziła zespół, zawsze uczynna, ruchliwa, pracowita. Zespół ten prowadziła sporo lat i odnosiła z nim sukcesy w Nienadówce i okolicy.


strzałka do góry




Zaczęło się od „Zemsty”

Zespół folklorystyczny w Nienadówce zorganizowany został przed 35 laty przy miejscowym Kole Gospodyń Wiejskich. Inicjatorką jego powołania była przewodnicząca kola Genowefa Biernat, zaś instruktorem i choreografem - dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 Ludwik Szczygieł. Na początku wystawiono dla mieszkańców wioski sztukę A. Fredry „Zemsta”, potem był „Świniopas”, zaś „Posażną jedynaczkę” zespół zaprezentował również mieszkańcom Trzebuski i Stobiemej. Podobnie „Karczmę pod czarnym wąsem” oraz „Gwałtu rety”. Publiczność miejscowa obejrzała jeszcze w kolejnych latach „Odmieńca” i „Ścieżkę przez pole”.
 Od samego początku organizowano przedstawienia jasełkowe. Najbardziej jednak zespół zasłynął z przedstawień obrzędowych pn. „Wesele Nienadowskie”, którego scenariusz opracowany został na podstawie relacji najstarszych mieszkańców wioski, spisanych przez Genowefę Biernat, Ludwika Szczygła, Julię Ożóg, Jana Maziarza, Emilię Krzyśko i Katarzynę Majka. Trwające kilka godzin widowisko obrzędowe zespół po raz pierwszy
przedstawił w 1975 r. W następnym zaś wyjechał na przegląd zespołów obrzędowych do Giedlarowej. W 1978 r. „Wesele Nienadowskie” odegrane zostało na scenie WDK w Rzeszowie, zdobywając nagrodę publiczności. Ostatnio dwukrotnie zespół grał „Wesele” z okazji jubileuszowych obchodów 400 - lecia Nienadówki. Od 1965 r. zespół uczestniczy w wiejskich, gminnych i regionalnych uroczystościach dożynkowych, sporządzając na tę okoliczność okazałe wieńce. Występując w tym charakterze, również zdobywał liczne nagrody i wyróżnienia. W ub. roku zdobył pierwszą nagrodę na gminnym przeglądzie wieńców w Sokołowie Młp., wyróżnienie na małopolskim konkursie wieńca dożynkowego w Radomyślu. W obecnym zaś wyróżnienie na wojewódzkim przeglądzie ludowych zespołów śpiewaczych w Tyczynie. 24 sierpnia br. uhonorowany został nagrodą Burmistrza Gminy i Miasta Sokołów Młp. za całokształt działalności. Na przestrzeni dziesiątków lat przez zespół przewinęło się blisko 200 osób -uczestników przedstawienia, śpiewaków, aktorów, ludowych grajków. Sporo z nich odeszło już na zawsze. Zespołowi niezmordowanie szefuje po dziś dzień G. Biernat, wspomagana przez L. Szczygła, oraz nauczycieli - Anielę Sroczyk i Zofię Rumak. Wydatnej pomocy udziela też sokołowski Ośrodek Kultury. W końcu października br. zespół folklorystyczny z Nienadówki wystawi cztery pary w konkursie tradycyjnego tańca ludowego, organizowanym przez rzeszowski WDK.

E. Winiarski - Nowiny (28 października 1997 r.)

strzałka do góry




„Jasełka” wielopokoleniowe

Zgodnie z tradycją, zespół folklorystyczny z Nienadówki wystawia w okresie bożonarodzeniowym „Jasełka”. Sztuka anonimowego autora grana była w tej wiosce jeszcze w okresie międzywojennym, zaś po okupacyjnej przerwie, kilkanaście razy w różnych latach. W postacie towarzyszące okolicznościom przybycia Dzieciątka na ziemski padół wcielało się parę pokoleń aktorów, pochodzących z miejscowych gospodarzy, młodzieży i dzieci.

Przedstawienie składa się z trzech aktów: „Na pastwisku”, „U Heroda” i „W szopce”. Występują pastuszkowie, górale. Trzej Królowie, Herod, kapłani, żołnierze, Anioł, Szatan, Śmierć, Sierotka. Łącznie w widowisku uczestniczy 26 osób.

Wieść o narodzeniu Bożej Dzieciny najpierw rozchodziła się wśród pasterzy. Wówczas jeden z nich, Bartosz, tak powiada do swych kolegów:

Trza wam lecieć chybką strzałą,
Trza wam budzić Polskę całą, od Kruszwicy aż do Wilna...


Niestety, na dworze króla Heroda, nie wywołuje ona entuzjazmu, lecz nastrój powagi, który wnet przeradza się w akt grozy. Herod, upewniwszy się u swoich uczonych, co w pismach stoi o narodzinach króla żydowskiego, wysłuchawszy raportu Hetmana i przyjąwszy mędrców ze Wschodu na audiencji, popada w gniew. Hetmanowi poleca, by kohorty zbrojnych zgładziły wszystkie niemowlęta płci męskiej w całej Judei. Działając w amoku, zapomina nawet o własnym synu. Rozpacz królowej po stracie dziecka uświadamia mu dopiero ogrom spowodowanej tragedii. Czasu na poprawę jednak nie ma, gdyż Śmierć bezlitośnie ścina mu kosą głowę.

Pasterze zaś bez kłopotów przybywają do szopki, niosąc skromne dary Narodzonemu. Hołd składają też Trzej Królowie, oraz Sierotka, którą zła macocha zimą wygnała po kwiatki do lasu. Po pokłonie Dzieciątku, z jej fartuszka wysypują się śliczne, żywe, róże... Poszczególne sceny przeplata śpiew kolęd, a całe widowisko trwa prawie 2 godziny. Przed własną publicznością zespół zaprezentował „Jasełka” w ostatnią niedzielę grudnia ub. roku, 4 stycznia br. gościł w Sokołowie Małopolskim, następnie w Nienadówce Górnej. Wybiera się zaś do Trzebuski, Górna i Wólki Niedźwiedzkiej, oraz na przegląd zespołów kolędniczych i jasełkowych do Głogowa Młp.

Dwa miesiące trwały przygotowania zespołu do występu pod okiem jego reżysera Ludwika Szczygła i kierowniczki - Genowefy Biernat.

E. Winiarski

strzałka do góry




KGW Nienadówka Górna


Początki działalności



powiększ zdjęcie KGW Nienadówka Górna zostało założone około 1959-1960 roku. Na zorganizowanym zebraniu kobiet z tej części wsi, zostałam wybrana przewodniczącą nowo powstałego Koła. Na następnych zebraniach ułożyliśmy sobie plan Naszej działalności.

Na początku były to kursy gotowania i pieczenia, wtedy kobiety na wsi nie znały jeszcze różnych form i przepisów pieczenia ciast - placków. Kursy takie trwały przeważnie około dwóch tygodni. Pierwszym kursem był kurs gotowania i odbył się w Naszym domu, który nie był jeszcze nawet w całości wykończony. W dwóch pomieszczeniach zrobiono stoły i ławki, tak by można było usiąść i zapisać wiadomości, jak i co się robi. W kuchni był już postawiony piec, było więc gdzie gotować i piec. Kobiety bardzo chętnie na ten kurs uczęszczały. Następne były już przeprowadzane w szkole.

powiększ zdjęcie Szkoła była nowa, jej dyrektorem Ludwik Szczygieł, który pozwolił Nam na organizowanie w niej Naszych kursów. Kursy te odbywały się co roku, mieliśmy np. kurs kroju i szycia, który oczywiście odbywał się w szkole po lekcjach. Wzięłyśmy tam maszyny, kobiety i dziewczyny schodziły się z całej Nienadówki, chętnych nie brakowało do nauki tej potrzebnej umiejętności.

Innym ciekawym kursem był kurs wyszywania i haftowania. Wszystkie te kursy przeprowadzały różne panie, sporo kursów gotowania przeprowadziła pani Majka Katarzyna z Sokołowa Młp. Pani ta była kierowniczką ośrodka Nowoczesna Gospodyni. Po każdym kursie na jego zakończenie organizowałyśmy wieczorki.

Nasze KGW posiadało różne sprzęty domowego użytku. Dostaliśmy np. w prezencie od Kółka Rolniczego w Nienadówce, pralkę to była nowość we wsi i kobiety mogły ją sobie wypożyczać do domu. Kupiliśmy szatkownicę do siekania kapusty, taką na korbę i też była możliwość jej wypożyczenia. Inną pomocą było sprowadzanie poprzez KGW, maszynek gazowych, chętnych do ich zakupów nie brakowało. KGW zakupiło naczynia, talerze, sztućce, które były później używane w szkole, także pożyczali je ludzie, na większe przyjęcia rodzinne, czy wesela.

Prowadziłyśmy konkursy na najpiękniejsze ogrody przydomowe i poletka z jarzynami. Poprzez Nasze KGW rozprowadzałyśmy również we wsi kurczęta, samochód do transportu udostępniła Nam Spółdzielnia Samopomoc Chłopska GS Sokołów Młp, bo ich wylęgarnia była, aż w Kolbuszowej.


Kulturalno - teatralnie


Jako, że nie samą pracą i jedzeniem człowiek żyje, my członkinie KGW zaczęłyśmy organizować różne występy.




Na początku były to Jasełka, z którymi to wyjeżdżaliśmy do sąsiednich miejscowości, w Nienadówce przedstawienia odbywały się wielokrotnie i zawsze przy sporej widowni.

To podczas kursów pani Katarzyna Majka poddała Nam myśl, by nie zapominać o tradycjach wiejskich z dawnych czasów. Zaczęłam rozmawiać z moją mamą Marią Ożóg o tym jak to było dawniej, jak odbywały się np. wesela w Nienadówce. Dużo mi o nich opowiedziała, zaczęłyśmy również robić wywiady chodząc po domach do starszych ludzi. Spisywaliśmy wszystko co Nam opowiadano, wszystkie piosenki, przyśpiewki, ceremonie i zwyczaje weselne. W ten to właśnie sposób powstała sztuka teatralna .......


"Wesele Nienadowskie"



W starodawnym zwyczaju, wesele takie trwało przez trzy dni. Po raz pierwszy wystąpiliśmy publicznie w roku 1965, na zapusty. W Naszym zespole przygrywały skrzypce i basy. Współpracowaliśmy z Naszym dyrektorem szkoły, to właśnie On ustalał i układał program wespół z Nami z zebranego materiału.

Ludzie chętnie uczestniczyli w tych przedstawieniach jako aktorzy, i widzowie, podczas pierwszego przedstawienia, chętnych do jego obejrzenia było tylu, że nie pomieścili się wszyscy w szkole w Nienadówce Górnej, zagraliśmy więc dla pozostałych w następny dzień.

Starsi ludzie po obejrzeniu jeszcze chętniej Nam mówili, co dodać, co zmienić. Sztuka "Wesele Nienadowskie" była grana w różnych wersjach, tz. składała się z kilku części. Graliśmy je bardzo długo, występowaliśmy na różnych konkursach, w rzeszowskim Domu Kultury i wielu innych miejscowościach, oprócz wesela występowaliśmy również nadal z Jasełkami

Każdą sztukę, którą graliśmy reżyserował Ludwik Szczygieł. Pozyskane pieniążki z przedstawień i organizowanych przez Nas zabaw ludowych przeznaczaliśmy np. na opłacenie składek członkowskich KGW, na wycieczki, z tych środków były zakup części strojów ludowych potrzebnych w przedstawieniu. Resztę strojów wypożyczaliśmy, oczywiście odpłatnie z Domu Kultury w Rzeszowie.

Prócz wielu występów w Nienadówce gdzie jak już wspominałam po raz pierwszy wystawiono Wesele Nienadowskie w 1965 roku w Nienadówce, mogli Nas zobaczyć mieszkańcy okolicznych miejscowości np:
    • Giedlarowa - 1976 rok.

    • Głogów Młp - 1979 rok.

    • Sokołów Młp - 1979 rok, dwa występy w GOK.

    • Rzeszów - 1979 rok. Dom Kultury

    • Górno - 1979 rok. Dom Rencisty

    • Trzeboś - 1980 rok. KGW

    • Sokołów Młp - 1980 rok. Dni Sokołowa



Zdjęcia z występów
Ze względu na sporą ilość zdjęć, poniżej prezentuję mały ich przegląd. Na zdjęcia większego formatu zapraszam do albumu: "Wesele Nienadowskie"
Zdjęcia pochodzą z lat 1960-1980





Nasi aktorzy


Zebraliśmy sporą grupę zaufanych i dobrych aktorów, nie mogło być inaczej, przecież zdarzało się, że ktoś nie mógł z Nami w danym dniu pojechać i grać, w tedy musiał go zastąpić inny. Pierwszą panią Młodą grała z powodzeniem, Zofia Szczygieł żona Naszego reżysera Ludwika Szczygła.
    • Zofia Szczygieł

    • Franciszek Bełz

    • Genowefa Biernat

    • Jan Pikor

    • Maria Kozioł

    • Józef Gwóźdź

    • Julia Ożóg

    • Czesław Maziarz

    • Emilia Nowak

    • Józef Krzyśko

    • Emilia Krzyśko

    • Jan Ożóg

    • Stanisław Niemiec

    • Zofia Ożóg

    • Jan Jagusiak

    • Marszał

    • Stanisław Krzyśko

    • Bogusława Ożóg

    • Bronisław Kozioł

    • Anna Kustra

    • Teresa Marszał

    • Aniela Sroczyk

    • Henryk Krzyśko

    • Jan Maziarz

    • Stanisław Maziarz

    • Maria Bąk

    • Anna Przybysz




Inna działalność na wsi



Organizowaliśmy np. Dzień Dziecka , czy Dni Seniora w szkole, były występy i poczęstunek. Na dzień seniora zapraszaliśmy wszystkich starszych ludzi z Naszego rejonu. Odbywało się przeważnie w styczniu, starsi ludzie chętnie przychodzili, to były najpiękniejsze uroczystość, bo spotykały się razem trzy pokolenia

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie


Wycieczki



powiększ zdjęcie Niezapomnianymi chwilami były na pewno dla Nas, organizowane przez Nasze KGW wycieczki, do Warszawy, Niepokalanowa, Częstochowy, Chorzowa, Wieliczki, Oświęcimia czy do Krakowa. Można powiedzieć, że pozwoliły one Nam kobietom wiejskim zwiedzić Polskę.




Dożynki



powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie

Pięknym zwyczajem, który pozostał do dzisiejszego czasu w Naszym KGW są dożynki. Co roku wiliśmy na zielną Wieniec Dożynkowy ze zboża do kościoła. Później brałyśmy udział z wieńcem i zespołem w innych uroczystościach dożynkowych i to pozostało do dzisiejszego czasu.




Członkinie KGW Nienadówka Górna

    • Biernat Genowefa - zarząd

    • Adamczyk Julia

    • Maziarz Zofia

    • Rumak Anna

    • Ożóg Julia

    • Krzyśko Emilia

    • Drapała Maria

    • Krawiec Maria

    • Maziarz Anna

    • Gielarowska Katarzyna

    • Kozioł Maria

    • Ożóg Genowefa

    • Krawiec Zofia

    • Chmiel Zofia

    • Kołodziej Czesława

    • Ożóg Zofia

    • Gwóźdź Zofia

    • Wójcik Emilia

    • Ożóg Helena

    • Wiercioch Maria

    • Ożóg Liliana

    • Bełz Emilia

    • Gwóźdź Maria

    • Cisek Zofia

    • Ożóg Zofia

    • Kruczek Emilia

    • Pikor Anna

    • Makusak Aniela

    • Ożóg Czesława

    • Surowiec Maria

    • Barczak Stanisława

    • Ożóg Zofia

    • Drapała Anna

    • Prucnal Aniela

    • Zdeb Weronika

    • Cisek Emilia

    • Nowak Emilia

    • Jagusiak Aniela

    • Ożóg Zofia

    • Kołodziej Julia

    • Maziarz Anna

    • Marszał Anna

    • Rumak Zofia

    • Sroczyk Aniela

    • Szczygieł Zofia

    • Szczygieł Ludwik




na podstawie zapisków Genowefy Biernat z Nienadówki
oprac: Ela Motyl Bogusław Stępień

strzałka do góry




KGW Nienadówka Środkowa
Koło w Nienadówce Środkowej powstało pod koniec lat 60`tych, pierwszą jego przewodniczącą została Helena Ożóg. Pod jej kierunkiem koło działało aż do roku 1974. Po śmierci założycielki i pierwszej przewodniczącej jej następczynią wybrana została Zofia Ożóg i tą funkcję pełni do dziś.

 KGW skupiało około 15 gospodyń. Siedzibą była kiedyś stara szkoła, w pobliżu kościoła. To tam spotykały się gospodynie, tam odbywały się różne prelekcje, które miały podnieść standard wiejskich realiów. Przeważały tematy zdrowego trybu życia, wychowywania dzieci, krzewieniu kultury na wsi itp.


Członkinie będące od początku w KGW Nienadówka Środkowa

  • Helena Ożóg przew. do 1974 r.

  • Zofia Ożóg przew. od 1974

  • Janina Nowak

  • Zofia Krzanowska

  • Leokadia Krzanowska

  • Czesława Śliz

  • Maria Nowak

  • Anna Tęcza

  • Stanisława Ożóg

  • Maria Depka

  • Genowefa Ożóg

  • Zofia Budzyń

  • Genowefa Biernat

  • Helena Ożóg

  • Anna Ożóg



W latach 60-70~tych dla Naszych gospodyń były organizowane kursy gotowania, szycia i haftowania. Koordynatorem tych wszystkich działań była pani Majka, mieszkanka Sokołowa Młp., która pracowała w Ośrodku Praktyczna Pani. Pani Majka pomagała zdobywać dla koła fundusze np. na organizację Dnia Seniora, Dnia Kobiet i inne podobne imprezy.

Prócz różnych kursów na miejscu, nasze gospodynie wyjeżdżały również na szkolenia do Kolbuszowej, gdzie mieścił się Zarząd KGW.

Ciekawą i pożyteczną sprawą było organizowanie w czasie wakacji przez Nasze KGW, pół-koloni dla dzieci, część pieniążków na wyżywienie było organizowane w różnych instytucjach jak np w banku, który miał siedzibę w Sokołowie Młp., część wyżywienia organizowały same gospodynie. Dla wiejskich dzieci to było coś nowego a dla rodziców ogromna pomoc w opiece nad ich pociechami.

Kolejnym interesującym zajęciem były konkursy ogródków przydomowych. Odbywały się one na zasadzie, że biorące w nim udział gospodynie dostawały nasiona mało w tedy znanych i uprawianych na wsi roślin, przeważnie ziół: tymianek, mięta, lubczyk czy warzyw jak kapusta pekińska. Nasiona te należało wysiać w ogródku i pielęgnować, jesienią komisyjnie oglądano ogródki i oceniano je. Nasiona dostarczał Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Boguchwale. Ośrodek ten dostarczył KGW, sadzonki krzewów ozdobnych, które gospodynie posadziły w ogrodzie przy starej szkole, uprzednio ten ogród - plac przygotowując tzn. karczowanie bujnych zarośli, orka. Szkoda, że z tego okresu nie mamy żadnych pamiątkowych zdjęć.

Z biegiem czasu KGW jakby troszkę zaprzestało prowadzić swoją działalność, która kwitła dotychczas, nie było też łatwo o fundusze na organizowanie kursów, prelekcji, a i we wsi jakby zmalało zapotrzebowanie na taką działalność. Od połowy lat 80-tych, KGW zaczęło zwracać się bardziej i kultywować tradycję ludową. Stara szkoła przestała służyć gospodyniom z KGW około 1987 roku. Największym zaangażowaniem cieszy się okres związany z dożynkami, co roku gospodynie tworzą własnoręcznie piękny dożynkowy wieniec, robiły to w stodołach, najczęściej u Marii Pikor, który przynoszony m.in. był przez Mieczysława Budzynia, Mariana Gibałę, Edwarda Lepiankę, Piotra Biernata i Wojciecha Ożoga do kościoła w święto Matki Bożej Zielnej, oraz prezentowany na Gminnych dożynkach. i tak jest praktycznie co roku, do dziś.


powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie


Członkinie KGW Nienadówka Środkowa, które dołączyły w latach 80`tych i później

  • Teresa Budzyń

  • Wiesława Ożóg

  • Krystyna Nowak

  • Elżbieta Motyl

  • Maria Bieda

  • Irena Grochowska

  • Jolanta Pikor



powiększ zdjęcie Na początku lat 80`tych Pierwszymi poważnymi sprawdzianami młodszego pokolenia KGW Nienadówka Środkowa, były dożynki w Górnie. Starsze członkinie postanowiły, że czas na młodsze pokolenie. Wieniec powstał wspólnymi siłami, na zdjęciach możemy zobaczyć ich występ.


 Kilka zdjęć z przygotowań do dożynek i występów. W pracach tych chętnie bierze udział młodzież i dzieci, co cieszy najbardziej.





tekst: Maria Pikor, Zofia Ożóg, Elżbieta Motyl

strzałka do góry




KGW Nienadówka Dolna
Koło zostało założone w latach powojennych przy aprobacie i dużym udziale kobiet z tej części wsi.  Koło Gospodyń było zarejestrowanym stowarzyszeniem, a jego członkinie posiadały swoje legitymacje członkowskie. Taką właśnie legitymację przekazała Nam pani Zofia Śliż, która przystąpiła do tego zacnego grona w 1966 roku, jak możemy przeczytać na dokumencie, sekretarzem w tym czasie była nauczycielka Genowefa Jakubowska, która prowadziła szkołę w Nienadówce Dolnej

 Budynek szkoły w Nienadówce Dolnej podzielony był na dwie części, w jednej mieściło się mieszkanie nauczycielki, w drugiej klasa. Pomieszczenie klasowe wykorzystywane było też przez tutejsze Koło Gospodyń na spotkania. Przewodniczącą Koła była Agnieszka Gielarowska, po jej śmierci w 2000 roku przewodniczącą została Aniela Chorzępa, Ona również już nie żyje.

Pozostałe członkinie KGW Nienadówka Dolna

  • Zofia Śliż

  • Agnieszka Ożóg

  • Maria Woś

  • Aniela Cisek

  • Stanisława Maciąg

  • Emilia Gielarowska

  • Anna Piela

  • Czesława Drozd

  • Stanisława Kania

  • Zofia Dziadosz

  • Janina Kus

  • Teresa Serwatka

  • Helena Wyskida

  • Janina Gielarowska



Koło organizowało dla kobiet, na miejscu we wsi, rożne przydatne im kursy - szycia, gotowania, pieczenia itp. Corocznie robiono wieniec dożynkowy, członkowie koła przygotowywali się do dożynek również pod kątem ludowych występów. Próby przyśpiewek i pieśni dożynkowych były prowadzone pod okiem muzyka, który dojeżdżał na próby z sąsiedniej Trzebosi. Inną formą działalności i pomocy, był zakup różnych sprzętów pomocnych w gospodarstwie. Zakupiono m.in. naczynia, szatkownicę do kapusty (na korbę), mieszkańcy wsi mogli te rzeczy wypożyczać. Poprzez KGW można było zakupić, 2 - palnikowe kuchenki gazowe (nowość w tamtych czasach) z czego gospodynie nienadowskie skrzętnie korzystały. Członkinie koła brały udział w uroczystościach parafialnych. Organizowane były też spotkania dla seniorów. Po zburzeniu budynku szkoły w latach (??????) Koło Gospodyń nie miało już własnej siedziby i działalność została mocno utrudniona. Wieńce dożynkowe powstawały w stodołach gospodyń. I tak jest do dziś, chociaż coraz mniej ludzi garnie się i chce kultywować tradycje dożynkowe jak i miejscowego folkloru.

tekst: Elżbieta Motyl



strzałka do góry




Wesele naszych dziadków

materiał poniżej na podstawie pracy zespołu "Muwersi" ze szkoły nr 1 w Nienadówce. Wybraliśmy ten temat, ponieważ w naszej miejscowości, w Nienadówce w latach siedemdziesiątych zebrała się grupa ludzi, która wpadła na pomysł opracowania scenariusza „Wesela nienadowskiego”. Wystawiane było ono z okazji różnych świat np. dożynek nie tylko w Nienadówce, ale również wystawiano je w pobliskich miejscowościach. Wśród występujących byli nasi pradziadkowie i dziadkowie. Oni to właśnie bardzo nam pomogli, opowiadając o dawnych zwyczajach i obrzędach weselnych, jakie panowały w naszej miejscowości i okolicy. Naszym głównym celem było pogłębienie, przybliżenie, a przede wszystkim przypomnienie dawnych obrzędów i zwyczajów weselnych. Nasze działania miały na celu ochronić stare zwyczaje i obrzędy od zapomnienia, ponieważ nasi dziadkowie są coraz starsi i nie chcemy, aby te tradycje odeszły razem z nimi. Podejmując się pracy nad tym projektem udokumentowaliśmy go. Przeprowadziliśmy wywiady z naszymi dziadkami oraz rodzicami. Chcieliśmy też „odkurzyć” jakby te zwyczaje, o których mało kto pamięta. Po pierwsze zrobiliśmy zebranie naszej grupy, po wielkiej burzy mózgów udało nam się dojść do porozumienia. Wybraliśmy temat „Wesele naszych dziadków” chcieliśmy porównać dawne zwyczaje z obecnie panującymi, a także chcieliśmy ocalić od zapomnienia dokonania naszych dziadków. Każdy z nas miał przeprowadzić wywiad na temat dawnego wesela i zgromadzić wszystkie stare zdjęcia dotyczące wesela. Skanowaliśmy zdjęcia, stworzyliśmy bazę starych zdjęć.

Dziadziuś Zosi jako jeden z autorów scenariusza „Wesele nienadowskie” przybliżył w wywiadzie w jakich okolicznościach powstał ten zespół, jak wyglądała praca nad nim, a przede wszystkim opowiedział o starych obyczajach weselnych w Nienadówce.

Również wywiady przeprowadziły ze swoimi dziadkami Monika, Madzia i Weronika. Oprócz tego jak przebiegało dawne wesele koleżanki dowiedziały się jakie potrawy były podawane podczas tej uroczystości. Były to bułka z masłem, suchy ser i oczywiście kawa. Może niektórym wydawać się to dość dziwne, ale wtedy takie były czasy i dla wszystkich te dania były największymi przysmakami. Natomiast Bartek dowiedział się, że do ślubu Państwo Młodzi jechali bryczką, którą ciągnęły konie. Dalszy orszak pojazdów to były wozy i konie. Zgromadziliśmy około 50 starych zdjęć, które zamieścimy na wystawie.

22 marca zaprosiliśmy do naszej szkoły Panią Genowefę Biernat, która była wraz Panem Ludwikiem Szczygłem autorką scenariusza „Wesele nienadowskie”. Dzięki tej sztuce nasi dziadkowie chcieli przypomnieć dawne zwyczaje weselne panujące w Nienadówce. Pani Genowefa w barwny sposób przybliżyła nam atmosferę tych występów. Wspominała, że Pannę Młodą grała pani Zofia Szczygieł zaś w Pana Młodego najpierw wcielił się pan Franciszek Bełz, a później Jan Pikor. Ważnymi postaciami byli: Swaska (Genowefa Biernat), Drużba (Jan Maziarz) i Starosta (Stanisław Niemiec). W przedstawieniu, rodzicami Panny Młodej byli pan Józef Krzyśko oraz pani Emilia Nowak, a Pana Młodego Henryk Krzyśko i Aniela Sroczyk. W przedstawieniu wiernie starano się odtworzyć dawne nienadowskie wesele. Możemy się z niego dowiedzieć, że zazwyczaj odbywało się ono w zapusty. Przygotowania do przedstawienia trwały przez kilka miesięcy. Próby odbywały się codziennie. Również dawne stroje podkreślały tamte czasy. Panna Młoda była ubrana w białą spódnicę i gorset, a chłopi mieli na sobie płótniankę oraz lniany kapelusz. mieli na sobie płótniankę oraz a chłopi mieli na sobie płótniankę oraz lniany kapelusz. Dawniej wesela trwały trzy dni. W pierwszym dniu drużki tkały wianki, w drugim młoda para wraz z gośćmi jechali do kościoła, gdzie dostali błogosławieństwa. Po ślubie zapraszano wszystkich na wesele u panny młodej. Podawano bułkę z masłem, kasiok, kapustę z grochem oraz piwo w glinianych dzbankach. Po uczcie wszyscy tańczyli i śpiewali. Dzięki temu przedstawieniu zrozumieliśmy, ze wiele tradycji weselnych przetrwało do dzisiaj. Są nimi: rzucanie cukierków dla dzieci oraz zastawy.

Ze spotkania z Panią Genowefa byliśmy niezmiernie zadowoleni, w naszej pamięci najbardziej utkwiły piękne przyśpiewki. „Spodobały mi się siwe gołębisie….”

strzałka do góry



Mister Nienadówka

Ryszard Ważny -
Nowiny rzeszowskie nr 110 z 17 maja 1977



powiększ zdjęcie Gdyby takie tytuły przyznawano wsiom — Nienadówka miałaby ogromne szanse. Już na oko wygląda na zamożną, bardziej miejską dzielnicę willową, gdzie dom w dom jest murowany. A jest przecież około 600 numerów. Tu i ówdzie tylko zobaczyć można drewniane budynki. Ten — tłumaczy mleczarz, z którym kawałek jadę przez wieś — należy do dwojga samotnych staruszków, w tym natomiast, z lewej strony drogi mieszka wdowa, a do tamtego chłopak dopiero z wojska wrócił, jak stanie mocniej na nogi, na pewno willę wybuduje. Tutaj ludzie są gospodarni, zapobiegliwi. A zresztą — macha ręką — Nienadówka to wieś... pantoflarzy, znaczy kobiety rządzą i chyba dlatego dobrze się dzieje.

Słowa biorę za dobrą monetę, bo jeżeli nawet i tak jest, jak mówi mleczarz, to pantofel wygląda na wygodny. Żeby jednak sprawiedliwie zasługi rozdzielić, trzeba podkreślić, że większość mężczyzn spory grosz przywozi z rzeszowskiej WSK, a kobiety niewiele by zdziałały, gdyby nie sprzyjające dla rozwoju rolnictwa i ich działalności warunki. Przecież nie mniej zapobiegliwe były przed wojną, jednak nienadowscy biedę klepali na niewielkich piaszczystych morgach.

Lepszy okres zaczął się dopiero w połowie lat sześćdziesiątych. Podstawę do dzisiejszego dobrobytu stworzyła . dochodowa uprawa truskawek. Trudno dziś dociec, kto z pionierskim uporem przekonywał, że licha ziemia obsadzona truskawkami, rodzić będzie pieniądze.

Gdzie tylko były piaseczki — sadzono truskawki, hektar, półtora i więcej. Zależnie od liczby rąk do pracy w gospodarstwie, bo wiadomo. truskawki wymagają starannej pielęgnacji.

Uprawialiśmy jeszcze len i hodowali bukaty — mówi jeden z mieszkańców Nienadówki. Powoli rozbudzały się apetyty na zwiększanie produkcji i polepszanie warunków życia. Wtedy ruszyła wielka budowa. Organizowaliśmy zespoły wyrobu cegieł, pomagali sobie wzajemnie przy wznoszeniu domów, urządzając je według nowoczesnych wymogów: łazienki, wanny, lodówki, pralki, dziś sporo automatycznych i kilka kolorowych telewizorów.

Za co by człowiek chwycił, korzyść murowana — powiada Genowefa Biernat! Pieniądze dają truskawki, mleko, żywiec wieprzowy, wołowy, brojlery, jaja, dosłownie Wszystko.

Z Nienadówki czterech wozaków co rano odwozi do punktu skupu o-kolo 5 tys. litrów mleka. Wieś stanowi też pewną i mocną bazę dla Zakładów Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego w Rzeszowie. W gminie Sokołów Młp. należy do najbardziej towarowych.

Chaotyczna produkcja zaczyna się systematyzować. Stosownie do warunków glebowych, no i potrzeb rynku. Dalej, uprawia się truskawki, ale np. miejsce popularnego lnu zajęły rośliny paszowe dla potrzeb hodowli. W hodowli prym wiodą krowy mleczne, a teraz ruszył odchów warchlaków. I to coraz mocniej związany z gospodarką uspołecznioną, którą w gminie reprezentuje Zespołowe Gospodarstwo Rolne SKR.

Słowo „kooperacja” nie od razu zyskało zwolenników. Tym razem wobec nowej i wyższej formy gospodarowania nienadowscy pozostali nieufni. Niedługo. Przewrotu dokonały kobiety. A najpierw w kontakt z SKR-em weszła Genowefa Biernat, która przekonania do kółkowej roboty nabrała prezesując KR przez 8 lat.

Najpierw wzięłam z SKR 2 loszki. Sąsiadki obserwowały, co z tego wyjdzie, a ja na zebraniach w kole KGW, któremu przewodniczę od jego powstania, czyli przez 18 lat, tak po koleżeńsku i gospodarsku wykładałam korzyści.

Efekt przykładu — SKR solidnie wywiązała się z powinności i poglądu tak, że w tym roku gospodynie z KGW wzięły w ramach kooperacji 40 macior. Sama Biernatowa — 10.

Teraz Nienadówka wchodzi w trzeci etap rozwoju, kiedy — oprócz korzyści materialnych — liczą się siły i czas włożone w produkcję. Fakt, że na ułożenie tego rachunku pozwalają warunki. Wiele jest bowiem we wsi zmechanizowanych obór i chlewni — wieś zdobyła zbiorową nagrodę za modernizację obiektów inwentarskich w konkursie „Złota Wiecha” — jest w ponad 40 proc. gospodarstw woda bieżąca, a w polu pracuje więcej maszyn własnych i kółkowych.

Wielu jest rolników w południowo-wschodnich Województwach, którzy nowocześnie organizują produkcję, osiągają nieprzeciętne wyniki i dochody, mają czas na pracę społeczną i odpoczynek. Ale niewiele jest całych wsi, gdzie poziom byłby tak równo wysoki jak w Nienadówce.

Jak to się więc dzieje? W rzeczywistości sprawa prosta. Istnieje tu najwłaściwiej pojęty podział pracy, czyli umiejętne podporządkowanie celów jednostkowych celom ogólnym. A to już jest zasługa organizacji społecznych, m. in. Koła Gospodyń Wiejskich.

KGW z Nienadówki Górnej — wieś dzieli się na Górną, Środkową, Dolną, Poręby i w każdej części są organizacje kobiece, lecz najlepsza właśnie w Górnej — nadaje ton pracy, rozbudza ambicje, wysuwa pomysły, stwarza atmosferę, w której każdy czuje się cząstką całości i każdy za tę całość odpowiada. 65 kobiet w jednym kole — to potęga.

Przed 18 laty — wspomina Biernatowa — niewiele mogło zrobić kilka kobiet. Działalność ograniczała się do zebrań. Członkiń przybywało i przyszły kursy gotowania i pieczenia. Pomagałyśmy — cała wieś zresztą — przy budowie szkoły i drogi, organizowałyśmy zespoły przysposobienia rolniczego. Teraz, prowadzimy dwie odchowalnie kurcząt, uczestniczymy w konkursach: na najładniejszy ogródek przydomowy, najczystsze obejście, więcej mleka dobrej jakości.

To jest konkretna praca, osiągnięcia zaś potwierdzają nagrody i wyróżnienia. Ostatnio KGW uhonorowane zostało odznaką „Zasłużony dla województwa rzeszowskiego”. To wszystko o czymś mówi.

I jeszcze jeden istotny szczegół wnosi koło w życie mieszkańców. Proponuje mianowicie w innej formie niż tylko poprzez ekran telewizora korzystanie z kultury. Najpierw kobiety zorganizowały teatr. Pokazywały sztuki: „Ścieżką przez pole”, „Gwałtu, rety”, „Posażną jedynaczkę” i jeszcze kilka innych, w różnych zresztą miejscowościach Repertuar prosty, dostosowany do rzeczywistości wiejskiej.

Wtedy — powiada nauczycielka miejscowej szkoły Zofia Szczygieł — treść jest właściwie odbierana, przedyskutowana. Zauważyłam, że np. poniedziałkowe teatry telewizyjne są za trudne, ale losami Bronki, Hanki i Leszka z serialu „Daleko od szosy” żyła cała wieś. Bo te sprawy są bliskie i codzienne.

Albo weźmy „Wesele nienadowskie”, pokazujące obrzędy sprzed 70 lat. 20 razy pokazywano je w swojej wsi, a frekwencja nie słaba. Mieszkańcy miasta ten zapał nazwaliby ratowaniem folkloru, a wiejscy jeszcze raz przeżywają zmówiny, oczepiny. Polkę nienadowską czy pieśni swatów śpiewają z głębi serca, naturalnie, bo przecież to wszystko było udziałem ich rodziców, przecież jeszcze po wojnie faktor kojarzył pary...

Dorobek gospodarczy wsi budzi szacunek. Ale też nienadowscy dobrze obliczyli siły na zamiary. Inaczej bowiem nieprędko przyszłoby im zamienić stare chałupy na przestronne wille. I gdyby tych zamiarów nie poparli rzetelną pracą, dziś musieliby szukać wzoru. Tymczasem sami są wzorem.

Na tym budującym akcencie można zakończyć reportaż, ale — jak się powiada — nie ma róży bez kolców. Ciutkę rozgoryczone są nienadowskie członkinie KGW. A to dlatego, że w ślad za aplauzem dla ich poczynań i uznaniem dla artystycznych wysiłków (I miejsce _ ubiegłorocznych wojewódzkich- konfrontacjach zespołów folklorystycznych) nie idzie konkretna pomoc. ’ Deklaracje, owszem, były. Materialnym mecenasem — autokar, organizowanie imprez — zadeklarowały, się być ZPOW w Rzeszowie. Ale o danym słowie zapomnieli. Wiele też. obiecywał na konfrontacjach rzeszowski WDK i Dom Kultury w Sokołowie i też się nimi nikt nie interesuje. Opiekę nad zespoleń roztacza tylko dyrektor i , kilku nauczycieli („aktorzy” Wesela zresztą) ze szkoły w Nienadówce. I też im ręce opadają jak słyszą w swoim związku, że pedagoga ocenia się za pracę dydaktyczną, a nie społeczną. A jeżeli jedno idzie w parze z drugim ?

Biernatowa powiada, że dzisiejsi ludzie są mniej wytrzymali na pracę społeczną. Tak już jest. Zbałamucisz dzień czy dwa, a pieniędzy za to nie ma. Dobrze zrobisz przyjmą jak należność, źle — zaraz gwałt.

Ale mnie — mówi — nic nie zniechęci do społecznikostwa, a jak trzeba — będę kołatać o pomoc. I myślę, że nie pozostanie bez echa mój głos na IX Zjeździe Delegatów KR w Rzeszowie, kiedy postulowałam, aby kółka choć jeden procent swoich zysków przeznaczyły na artystyczną działalność KGW. Nie samą pracą przecież człowiek żyje. Czy mam rację?.,.
strzałka do góry



Zespół Eli Motyl
powiększ zdjęcie

powiększ zdjęcie Założycielką zespołu jest Elżbieta Motyl. Powstał on w 1998 roku i jest zespołem wielopokoleniowym. Zespół nie ma stałej nazwy. W zależności od swojego repertuaru nosi nazwę: Amatorski Zespół kabaretowy, Amatorski Zespół Folklorystyczno - obrzędowy lub Amatorski Zespół Teatralny. Podobnie jak zmieniała się nazwa zespołu, częściowo zmieniał się skład aktorów. Różne sytuacje życiowe zmuszały ludzi do odejścia, lecz przybywali nowi chętni do występowania na scenie. Najwierniejszymi członkami zespołu jest rodzina Bełzów, Renata i Andrzej oraz ich córka Alicja. W maju 1998 roku rozpoczynają się pierwsze próby. Czternaścioro zdolnych ludzi rozpoczyna swą podróż ku scenie.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie

Elżbieta Motyl napisała tekst kabaretu nawiązujący do walki z alkoholizmem. Tekst niby na wesoło, lecz z głębokim morałem. Kabaret kończy się piosenką:
Nie pij Kuba do Jakuba, ani do Michała
Bo od wódki rozum krótki, stąd i bieda cała
Kto alkohol pije tego bieda bije
Ma kłopoty i zmartwienia każdy kto z nim żyje.


Porad związanych z reżyserią udzielała emerytowana nauczycielka pani Genowefa Mazur, o oprawę muzyczną zadbał pan Władysław Bełz. Po raz pierwszy kabaret występuje w sierpniu w Domu Sportowca w Nienadówce. Obecny na tym przedstawieniu Prezes Stowarzyszenia Folklorystycznego "Majdaniarze" z Nowej Sarzyny przyjmuje Elżbietę Motyl w poczet członków tego stowarzyszenia. Zespół zostaje zaproszony na Międzynarodowe Spotkania Poetów "Wrzeciono" 1999 aby przedstawić swój program kabaretowy. Występ został przyjęty z dużym entuzjazmem przez poetów i gości z całego świata. Ponadto kabaret mogli oglądać ludzie z całego świata, poprzez transmisję Telewizji Polonia. Obecna na spotkaniu reporterka audycji "Kiermasz pod Kogutkiem" Teresa Łozińska przeprowadza z zespołem wywiad. Mogła zatem słuchać wywiadu, oczywiście w późniejszym terminie cała Polska. Zespół bierze udział w "Niebyleckim Kabaretowisku" w Lutczy. Obszerny artykuł o tym kabarecie został zamieszczony w "Nowinach", gdzie oceniono go wysoko.

powiększ zdjęcie powiększ zdjęcie

Na zaproszenie dyrektora Domu Kultury w Lubeni zespół po raz kolejny przedstawia swój kabaret. W sierpniu 1999 roku zespół robi czwarty w Nienadówce wieniec dożynkowy, prezentując go na Gminnych Dożynkach w Trzebosi. Wytypowany zostaje wraz z zespołem z Wólki Niedźwieckiej do wzięcia udziału w IV Małopolskim Przeglądzie Wieńca Dożynkowego w Radomyślu.

W styczniu 2000 roku ta sama grupa wystawia jasełka. Tekst piosenek spisała Elżbieta Motyl od ludzi starszych z Nienadówki, którzy przed kilkudziesięciu laty, takowe wystawiali. Jest to tekst uratowany dla przyszłych pokoleń. Zespół występuje m.in. w Nienadówce, Trzebusce, Sokołowie, Medyni, w Domu Pomocy Społecznej w Górnie. W marcu Elżbieta Motyl przygotowuje grupę i bierze udział w XII Wojewódzkim Konkursie "Ludowe Obrzędy i Zwyczaje" w Rzeszowie. Grupa prezentuje wiliję staropolską. Są to zwyczaje zapamiętane przez najstarszych mieszkańców Nienadówki.

powiększ zdjęcie

Elżbieta Motyl spisała także wiele pieśni i przyśpiewek z początku XX wieku. W 2003 roku wystawiane są jasełka z udziałem młodzieży i dzieci. Młodzież występuje pod nazwą "Zespół Kolędniczy". Bierze on udział w II Miejsko - Gminnych Prezentacjach Zespołów Kolędniczych w Sokołowie Młp., w Międzywojewódzkim Przeglądzie Widowisk Kolędniczych w Kolbuszowej, oraz występuje w kościele parafialnym w Nienadówce. także w @004 roku młodzi kolędnicy biorą udział w III Miejsko - Gminnych Prezentacjach Zespołów Kolędniczych w Sokołowie Młp., zdobywając wyróżnienie. Zespół otrzymuje nagrody książkowe, które przekazuje chorym dzieciom w Domu Pomocy Społecznej w Łące, gdzie występuje prezentując jasełka. W styczniu 2005 roku Elżbieta Motyl wraz z najmłodszymi członkami zespołu Alicją Bełz i Wiolettą Motyl bierze udział w XI Międzynarodowych Spotkaniach Poetów "Wrzeciono 2005" w Nowej Sarzynie dziewczynki prezentują program przygotowany przez panią Motyl składający się z kolęd pastorałek i życzeń noworocznych. Ich występ spotkał się z uznaniem zebranych gości. Jesienią 2005 roku Elżbieta Motyl przygotowuje sztukę pt. "Świętość życia" czyli rzecz o ks. Jerzym Popiełuszce Sztuka w trzech aktach wystawiana jest w kościele parafialnym w Nienadówce, dwa razy, raz w zwykłą niedzielę, drugim razem podczas renowacji Misji Świętych. W reżyserii tego przedstawienia pomagał autorce ks. kat. Jarosław Stefański, który jednocześnie występuje w tej sztuce.
Latem 2008 roku pani Motyl pisze nowy scenariusz sztuki pt. "Fatima" opowiadającej o objawieniach fatimskich. jesienią rozpoczynają się próby, w grudniu sztuka zostaje wystawiona w nienadowskim kościele. 8 lutego zespół występuje na scenie MGOKS w s Sokołowie Młp., a tydzień później na prośbę nienadowskiego Caritasu z okazji Dnia Chorego w Nienadówce. W dwóch ostatnich przedstawieniach o oprawę muzyczną zadbał grający na gitarze i harmonijce ustnej Wojciech Błażej z Jasionki, przygrywając młodym chórzystkom. Chociaż zespół nie ma stałego lokum, to zawsze dla ludzi chcących szerzyć kulturę coś się znajdzie. A to wyposażenie sali w wiejskiej świetlicy, klasa w Zespole Szkół, pomieszczenie w Remizie Strażackiej czy mała salka przy nienadowskim kościele.

Marzeniem Elżbiety Motyl jest wystawienie Misterium Męki Pańskiej. Całemu zespołowi życzę dalszych udanych występów.

Tekst: I. Chmiel

strzałka do góry


Write a comment

Comments: 1
  • #1

    Anna Gielarowska (Wednesday, 02 October 2013 17:17)

    Szanowni Państwo
    Ze wzruszeniem przeczytałam artykuł o teatrze amatorskim w Nienadówce Górnej, którego kierownikiem i reżyserem w latach 1946-50 była Agnieszka Gielarowska. To jest siostra mojego Taty - Stefana, moja matka chrzestna. Tato po wojnie wyjechał na ziemie zachodnie... Urodziłam się wiele lat później. Dziś oboje nie żyją. W Nienadówce jest również tablica upamiętniająca śmierć (70. lat temu) w KL Auschwitz, za pomoc Żydom - ks. Jana Gielarowskiego, wówczas proboszcza Michałówki - brata ich taty, dla mnie brata dziadka Jakuba, Cześć ich Pamięci.
    Jestem aktorką zawodową, obecnie w Szczecinie, prezentuję autorskie przedstawienia w kraju i poza granicami. Z przyjemnością podzielę się swoją pracą na ziemi moich Przodków. Z gorącym pozdrowieniem Anna Gielarowska, w Dniu Świętych Aniołów Stróżów 2013. Kontakt: info@teatr-gielarowska.com


About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013