Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Maria Nowak (1830-1924)


Powstanie Styczniowe 1863

Nieistniejąca już mogiła
Marii Nowak

Maria Nowak z d. Krudos urodziła się w Nienadówce. Jest spora (16 lat) rozbieżność co do daty jej urodzin. Według jej wnuka Walentego Nowaka jest to rok 1930 i taka informacja widniała na tabliczce nagrobnej, wg ksiąg metrykalnych data jej urodzin to 21 marca 1846. Zagadką jest również imię jej ojca, występują dwa różne: Antoni i Sebastian. Maria wyszła za mąż za Mateusza Nowaka, urodziła im się trójka dzieci: Józef, Zofia (po mężu Pomykała) i Anna (po mężu Pikor). Anna Pikor była mamą Walentego Pikora. Walenty Pikor (07.07.1924 - 03.02.2001), który nie mógł znać swojej babci Marii Nowak, pozostawił po Niej największy ślad. Spisał w roku 1998 wspomnienia, tak swoje jak i pewno te krążące w rodzinie. To również on w 1997 roku, na mogile swojej babci, umieścił na prośbę swojej mamy Anny, krzyż z tabliczką. Widniał na niej napis:

MARIA NOWAK

UCZESTNICZKA
POWSTANIA STYCZNIOWEGO

Tabliczka z krzyżem i wizerunkiem głowy Chrystusa wydaje się dużo starsza i raczej pochodzi z wcześniejszych czasów. Walenty Pikor zmarł w 2001 roku. Wdowa po Nim- Zofia, w 2003 roku pochowała w tej mogile swojego brata Józefa Ożoga. Ślad po Marii Nowak zniknął na 10 lat, ale nie pamięć o Niej samej.


Grupa ludzi, bezinteresownie zajmująca się opuszczonymi grobami na cmentarzu parafialnym w Nienadówce takimi, jak np. grób Antoniny Makowskiej, postanowiła przywrócić pamięć o Marii Nowak. Pomysł kiełkował już od ubiegłego roku. Oryginalna tabliczka nagrobna, którą widzimy na zdjęciu z 2000 roku, nie przetrwała nie mogła więc powrócić na swoje miejsce. Zwrócono się do pani Zofii Pikor, która opiekuje się grobem swojego brata Józefa Ożoga, o zgodę na montaż nowej. Po uzyskaniu przez Elę Motyl zgody, została ona zamówiona w/g projektu Wojtka Ciupaka. Tablica w swojej treści nawiązuje do swojej poprzedniczki. Zamontowano ją w miejscu spoczynku Marii Nowak. W ten to sposób naprawiono błąd z przed 10 lat i przywrócono to miejsce pamięci nienadowianom i nie tylko. Serdeczne podziękowanie dla mieszkańca Nienadówki Andrzeja Ożoga - Burmistrza Gminy i Miasta Sokołów Młp., za wsparcie tej inicjatywy i ufundowanie tablicy.

W 1863 roku w Królestwie Polskim, będącym wówczas pod zaborem rosyjskim wybuchło powstanie zwane styczniowym. Nienadówka leżała w granicach Galicji, jednej z krain należącej do Austro Węgier. Wzdłuż granicy pomiędzy Galicją a podlegającej Rosji gubernią lubelską organizowały się i szkoliły oddziały powstańcze. Później przez granicę ruszały do walki z Rosjanami. Z czasem kiedy powstanie chyliło się ku upadkowi, powstańcy szukali schronienia po galicyjskiej stronie. Jeden z oddziałów, cofający się z okolic Ulanowa i Niska, składający się z dwudziestu paru powstańców schronił się w okolicy Nienadówki. Ich kryjówka znajdowała się w lesie w stronę Huciska. Maria Nowak nie brała bezpośredniego udziału w Powstaniu Styczniowym, ale pomagając ukrywającym się w lesie powstańcom, zasłużyła sobie na miano "uczestniczki". Pomoc w przetrwaniu tym ludziom (pranie gotowanie), nie była zajęciem bezpiecznym i groziła reperkusjami ze strony władz austriackich. Nie wszyscy też mieszkańcy okolic byli przyjaźnie nastawieni do ukrywających się powstańców, zwłaszcza kiedy powstanie miało się ku końcowi. W Nienadówce musieli się jednak czuć bezpiecznie, ich dowódca (oficer) uczył podobno nienadowskie dzieci czytania i pisania. Zgadzałoby się to z wpisem w zaginionej kronice szkolnej pisanej przez pana Stanisława Marczyka, który w latach 1922-1936 był kierownikiem szkoły w Nienadówce. Jest tam wspomniany powstaniec, uczący dzieci. Nie wiemy dokładnie w jakim czasie powstania oddział przebywał w okolicy, ale było to raczej pod jego koniec. Maria Nowak otrzymała od dowódcy oddziału dokument potwierdzający jej pracę, poświęcenie i ryzyko z niesienia pomocy powstańcom. Dokument ten niestety nie przetrwał, spłonął w pożarze domu Nowaków w 1881 roku.

W pamięci ludzi pozostała pamięć o powstańcach i ich tragicznym końcu. Władze austriackie, na skutek czyjegoś donosu, dowiedziały się o ukrywających się powstańcach. Oddział żandarmerii nakrył ich w lesie, musiała wywiązać się walka. Wszyscy powstańcy podczas tej potyczki zostali zabici i pochowani na miejscu. Ich mogiła miała się znajdować się przy leśnym dukcie, prowadzącym w kierunku Przewrotnego i Głogowa Młp. Miejsce gdzie powstańcy spoczęli na zawsze, zostało przez kogoś upamiętnione krzyżem zawieszonym na pniu sosny. Lata mijały, krzyż wraz z rosnącym drzewem podnosił się w górę. Nikt nie pomyślał że trzeba to miejsce upamiętnić powtórnie. Przez długie lata, 13 czerwca każdego roku, miejsce spoczynku znaczył stos gałązek sosnowych.

To właśnie 13 czerwca mieszkańcy Nienadówki podążali pieszo przez las do wsi Przewrotne. W dniu jej patrona św. Antoniego miał tam miejsce odpust parafialny. Jak przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie, w lesie przy drodze, którą podążali znajdował się kurhan, w tym kurhanie spoczywali zmarli na cholerę w 1853 roku. Trochę dalej, mijali grób powstańców zamordowanych przez żandarmerię austriacką. Pielgrzymkom towarzyszył zwyczaj, który utrwalił tę opowieść w pamięci do dzisiaj. Każdy, kto przechodził obok obu mogił, rzucał na nie zieloną gałązkę urwaną wcześniej po drodze. Sprawiało to, że w dniu św. Antoniego, obie mogiły pokrywała szata zielonych gałązek.

Walenty Pikor, wnuk Marii Nowak, wspominał, że będąc młodym chłopakiem przebywał tę drogę, którą kiedyś przebywali idący na odpust w Przewrotnem. Jeździł tamtędy z furmanem liczącym ponad 70 lat. Nie wiem czy furman to nazwisko, występujące w Nienadówce, czy nazwa pochodząca od powożenia furmanką. Ten starszy człowiek pokazywał Walentemu Pikorowi miejsce spoczynku powstańców i mówił, że trzeba by go oznaczyć krzyżem. Nie zrobiono jednak tego. Przyszła II wojna światowa i okupacja niemiecka, las wyrąbano, zmieniły się czasy i drogi. Miejsce pochówku zostało zapomniane. Tak wspominał Walenty Pikor.
.
Jednak czy aby na pewno tak się stało, czy może tylko coś umknęło mieszkańcom Nienadówki przez te minione lata ?

To co przeczytacie poniżej, to tylko moje domysły i być może nie mają one pokrycia w rzeczywistości. Nie znam również dobrze tych terenów o których piszę. Poświęciłem jednak sporo czasu, przekopując internet, przeglądając mapy i jakoś zaczęło się to wszystko w miarę sensownie układać. Z doświadczenia wiem, że leśne stare trakty tak szybko nie znikają. Potwierdza to też ten, który najprawdopodobniej opisywany jest przy okazji wspomnianego powyżej odpustu w Przewrotnem. Ta droga nie zniknęła, wręcz przeciwnie, ostatnimi czasy ma się coraz lepiej, można na niej zobaczyć nawet samochody osobowe. Poniżej przedstawiam cztery mapki na których czerwonymi strzałkami zaznaczyłem trasę z Nienadówki do Przewrotnego. Pierwsza mapa pochodzi z XVIII w., ostatnia, jest aktualną. Mapy na pewno różnią się szczegółami, ale droga nie zmienia swojego miejsca przez blisko 200 lat. Na pierwszej mapie brak jakichkolwiek oznaczeń, choć jest to "Mapa Miega" jedna z najdokładniejszych. Na mapie z lat 1861-64 naniesiony został krzyż, po którym dziś nie ma już śladu, brak oznaczenia krzyża na wzniesieniu, które samo oznaczono. Krzyża brak na mapach 1910-14, oznaczenie pojawia się na mapie z 1938r, można więc przypuszczać, że został tam fizycznie postawiony po I wojnie św.

Kto go postawił i na jaką pamiątkę ? Dlaczego Walenty Pikor nic o Nim nie wspominał, dlaczego również nie wspomniał o kapliczce zawieszonej na drzewie ? Obie te przydrożne pamiątki po jakimś ważnym wydarzeniu, świetnie wpisują się w opowieść o idących na odpust nienadowianach.

..W lesie przy drodze, którą podążali znajdował się kurhan, w którym spoczywali zmarli na cholerę w 1853 roku. Trochę dalej grób powstańców zamordowanych przez żandarmerię austriacką...

Jeszcze jedno spostrzeżenie, wydaje mi się, że krzyż stoi jakby na sporym podwyższeniu w porównaniu do pozostałego terenu, pomimo tego, że droga dziś jest utwardzona i pewno sporo podwyższona od tej z przed 100 lat. Czy to jest właśnie ten "kurhan" o którym wspominano. Również zawieszona na drzewie kapliczka może sugerować, że zastąpiła tamten krzyż z drzewa w miejscu kaźni i pochówku powstańców.

Mapa z XVIII w.


Mapa z 1864 r.


Mapa z lat 1910-1914.


Mapa z 1938r.



Mapa z 2019r.


Muszę przyznać, że ta historia jest historią bardzo tajemniczą. To, że ktoś z okolicy wydał Tych ludzi mnie nie dziwi. Przeszukałem wszystkie numery "Gazety Lwowskiej z lat 1863/64/65 i obraz tamtych czasów pokazuje, że powstańcy nie mieli aż tak wielkiego poparcia jak można by sądzić, zwłaszcza wśród ludności wiejskiej. Zastrzelenie Tych ludzi przez żandarmerię, również mnie zastanawia. Powstańcy, którzy szukali schronienia w Galicji byli rozbrajani i internowani w znośnych warunkach.



Nigdzie w Gazecie Lwowskiej nie znalazłem wzmianki o wydarzeniu w lesie huciskim, ani podobnym gdziekolwiek indziej. Muszę przyznać, że powstanie w Królestwie Polskim, wydawało mi się dość szczegółowo i rzetelnie opisywane. „Gazeta Lwowska” była jednak organem prasowym władz zaboru austriackiego, być może nie o wszystkim pisano. Poniżej z lewej widzimy tekst o przywróceniu stanu wojennego na terenie Królestwa Polskiego, z prawej opis pt. "Wyprawa Czechowskiego" Ten siedmiuset osobowy oddział powstańczy dowodzony przez Dionizego Czachowskiego (1810-1863), walczył na Kielecczyźnie i Lubelszczyźnie, na pograniczu z Galicją. Poniżej kilka innych wycinków z całej masy zamieszczonych w tej gazecie artykułów. Pochodzą z początków powstania, bo wtedy też było najwięcej wzmianek o powstańcach i walkach przygranicznych. Polecam
Jagielońską Bibliotekę Cyfrową.



















Domniemany "kurhan" ofiar dżumy z 1853 roku i mogiła powstańców styczniowych znajdują się przy drodze zw. "głogowianka" lub "sokołowianka", droga ta łączy oba te miasteczka. Jest to prawdopodobnie również stary "trakt Maziarski" z Beskidu Niskiego na północ kraju. Obecnie wyznaczony jest tamtędy niebieski szlak turystyczny Leżajsk - Głogów Młp., pięknie opisany na stronie Oddziału Miejskiego PTTK w Rzeszowie. Ukłon w stronę działających w okolicy stowarzyszeń pozarządowych, może warto zainteresować się i zagłębić bardziej w temacie i oznaczyć na nim te dwa nowe miejsca i historie z nim związaną.



W roku 2014 zdecydowałem się napisać w sprawie mogiły powstańców, jak i p. Marii Nowak do Rady Ochrony Walk i Męczeństwa w Warszawie o zbadanie i upamiętnienie. Nic z tego, p. Maria Nowak umarła śmiercią naturalną i nie kwalifikuje się jako tako. Druga sprawa została zlecona do podkarpackich urzędników.


 Nie mam pojęcie co i gdzie było badane i o jakim metalowym krzyżu w piśmie mowa, w lesie przy trakcie, ani w okolicy takiego nie ma. Miejsca przeze mnie wskazane leżą na terenie gm. Głogów Młp., o wyjaśnienie poproszono gm. Sokołów Młp. i tu może być problem. Pisma załączam poniżej, w/g nich sprawa powstańców nie potwierdziła się i jako taka pozostanie lokalną bajką o starych czasach, bajką, które ja chętnie wykorzystuję, przekazując ją dalej dla pamięci młodszego pokolenia.

opr: Bogusław Stępień

Write a comment

Comments: 0

About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013