Foto zmiany

Losowy album

Zostań współautorem !

Napisz do nas


Nasze Statystyki Odwiedzin
Hasło - sprawdzam
stat4u

Kap. Wojciech Chorzępa

Sprostowanie
Moja praca przy tworzeniu tej strony daje mi ogromną satysfakcje, ale są chwile kiedy naprawdę czuję, że to co robię jest ważne nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla rodzin tych, o których tu napisaliśmy lub zgromadziliśmy wiadomości. Taką miłą chwilą była korespondencja z p. Zbigniewem Chorzepą, wnukiem i synem opisywanych na stronie ciekawych postaci związanych z Nienadówką. Takimi własnie byli Wojciech i jego syn Edward Chorzępa.
Poniżej przedstawiam sprostowanie Zbigniewa Chorzępy do materiałów zawartych na naszej stronie i kilka nowych faktów. M.in. przesłaną mi oryginalną odpowiedź p. Edwarda Chorzępy na list Edwarda Winiarskiego, kiedy ten poszukiwał materiałów do artykułu o Wojciechu Chorzępie i jego synu Edwardzie. Odpowiedź zamieszczam również w wersji przepisanej dla wygodniejszego czytania, wplatając w tekst kilka fotografii udostępnionych mi również przez Zbigniewa - syna Edwarda Chorzępy za które ogromnie dziękuję. Sprostowanie i informacje zamieszczam na w obu artykułach, tym o kap. Wojciechu Chorzępie i Edwardzie Chorzępie. Korespondencja z panem Zbigniewem była chyba owocna dla obydwu stron i mam nadzieję, że kiedyś powstanie dokładna i spójna biografia obu naszych bohaterów z wiązanych z Nienadówką.

Bogusław Stepień



Szanowny Panie, dziękuję za szybka odpowiedz i pragnę się z Panem podzielić pewnymi spostrzeżeniami, otóż informacje o mojej rodzinie zamieszczone w rożnych publikacjach czasami odbiegają od faktów, np. w Przeglądzie Kolbuszowskim z 1994 r. pani Halina Dudzińska napisała, że ...Tymczasem rodzina kpt. Wojciecha Chorzępy, żona Maria, syn Edward i córki Halina i Eulalia zostali wywiezieni z Czortkowa w 1940 r. w głąb ZSRR, do Kazachstanu. Edward Chorzępa wstąpił tam do I Armii gen. Z. Berlinga i wrócił z nią do Polski. Zamieszkał w Warszawie. Po wojnie przyjechały do niego matka i siostry. W 1947 r. przybył też do rodziny ojciec, kpt Wojciech Chorzępa..., faktem jest, że Maria z córkami były wywiezione w głąb ZSRR, ale Edward już nie, gdyż w tym czasie był w wiezieniu NKWD aresztowany za udział w Powstaniu Czortowskim i osadzony w więzieniu w Czortkowie, został "wyzwolony" przez Niemców w 1941 r. a później jak Panu wiadomo przybywał w Nienadówce i działał w AK. Na waszej stronie internetowej, w opracowaniu o kap. Wojciechu Chorzępa pan Edward Winiarski napisał, że
...syn Edward uciekł, wyskakując przez okno. Chwilę ukrywał się w różnych miejscach, ale czując coraz bardziej zacieśniający się pierścień osaczenia, postanowił szukać ratunku przed tropicielami UB poprzez wstąpienie do wojska Berlinga. Wyjazd na front uchronił go od ubeckich prześladowań. ... Rozdzielona losami okrutnej wojny rodzina spotkała się na nowo w sercu Polski, w Warszawie. Tu zamieszkał po zakończeniu szlaku bojowego z "kościuszkowcami" syn kapitana Edward. Rychło rozpoczął poszukiwania reszty bliskich. Wkrótce też dołączyły doń matka z obiema siostrami, wracające szczęśliwie z zesłania, jako ostatni przybył oczekiwany z takim utęsknieniem Ojciec...
W obu publikacjach pani Haliny Dudzińskiej jak i pana Edwarda Winiarskiego umieszczona jest błędna informacja o moim Ojcu Edwardzie Chorzępie, otóż nie wstąpił on do "kościuszkowców" tylko ukończył Wyższą Szkołę Saperów i brał udział w rozminowaniu Polski, został ranny podczas prac rozminowywania miejscowości Biery k. Bielska Białej. Ojciec mój jak i reszta rodziny po wojnie przyjechali do Zalesia Górnego gdzie w latach trzydziestych moi dziadkowie wybudowali dom. Tak samo w "Spisie rodzin wojskowych wywiezionych do ZSRR" wydanym przez Ministerstwo Obrony Narodowej Rządu Londyńskiego (Biuro Opieki nad Żołnierzem Wydział Rodzin Wojskowych) na stronie 115 podana jest informacja iż mąż Marii Chorzępy kpt. Wojciech Chorzępa przebywa w oflagu, co jak wiemy, nie jest prawdą.

We wrześniu 2017 roku odwiedziłem Nienadówkę i spotkałem sie m.in. moją dalszą rodziną jak i z panem Antonim Ożogiem pseudonim BETON, który opowiadał mi o moim dziadku i ojcu, oraz o akcji na tartak i akcji Burza, natomiast nic nie wspomniał o Pawle Gielarowskim, stąd moje wątpliwości i pytanie do Pana czy informacja o której wspominałem jest w 100 % prawdziwa.


 Ostatnio dotarłem do Archiwum Państwowego w Radomiu i uzyskałem skany dokumentów dot. Wojciecha Chorzępy, z których wynika, że od 30 kwietnia 1918 do 1 marca 1919 był nauczycielem w szkole podstawowej w Kłonówku gmina Kuczki. Dziadek mój - Wojciech Chorzepa - internowany po tzw. kryzysie przysięgowym w Żurawicy w 1917 r. uciekł z obozu internowania i przed powrotem do Wojska Polskiego w 1919 roku pracował jako nauczyciel – co ciekawe to według opowieści rodzinnych pracował pod fałszywym nazwiskiem Klonowski, okazuje sie jednak, że pracował pod prawdziwym nazwiskiem, a tylko podczas ukrywania
się po ucieczce z obozu internowania posługiwał sie nazwiskiem Grodzieński Roman. W zeszłym roku został wydany "Słownika Legionistów Polskich 1914-1918" jest tam również wzmianka o Wojciechu Chorzępie. Dzięki krakowskiemu IPN ukazała sie publikacja o "Powstaniu Czortowskim", w którym brał udział mój Ojciec Edward Chorzępa Pozdrawiam Zbigniew Chorzępa Szanowny Panie strona internetowa o Nienadówce jest wspaniała i chwała tym wszystkim, którzy ja stworzyli. Ludzie umierają, rodzą się nowi, a pamięć ludzka jest ulotna, dlatego też trzeba dla potomnych pozostawić informacje tak ważne dla historii tych naszych małych ojczyzn, po prostu ..."ocalić od zapomnienia"... Ja przynajmniej dużo się z tej strony internetowej dowiedziałem i mam nadzieje, że inni również.

Pozdrawiam - Zbigniew Chorzępa



Szanowny Panie
W odpowiedzi na list Pana, podaję dane dotyczące mojego Ojca Wojciecha Chorzepy. Jednocześnie przepraszam, że list wysłałem z opóźnieniem, ale dużo czasu zabrało mi zebranie materiałów.Oczekiwałem również na zapowiedziany Pański przyjazd do Warszawy w końcu kwietnia

Ojciec mój urodził się 27 lutego 1894 roku, w Nienadówce pow. Kolbuszowa z ojca Stanisława i matki Franciszki z domu Ożóg. Ukończył gimnazjum w Rzeszowie oraz kurs nauczycielski.
 Od 1912 roku należał do Związku Strzelców. 30 VIII 1914, wstąpił do Legionów Polskich, przebywał na froncie w 3 p.p. a następnie w 2 p.p. Internowany po tzw. kryzysie przysięgowym w Żurawicy w 1917r. Po ucieczce z obozu internowania pracuje pod fałszywym nazwiskiem "Klonowski" jako nauczyciel szkoły podstawowej.
Od 1 II 1919r., ponownie w Wojsku Polskim i walczy w armii gen. Hallera, a następnie w grupie gen. Latinika biorąc udział w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920r. Od 16 X 1921r. w 1 Brygadzie Jazdy.


W 1924r. skierowany do Korpusu Ochrony Pogranicza - ostatnio w Czortkowie, od 1 IV 1937r.
W 1924r. skierowany do Korpusu Ochrony Pogranicza - ostatnio w Czortkowie, od 1 IV 1937r.
Od 1 IX 1939r. bierze udział w kampani wrześniowej w 36 D. Piech. Oddział zostaje rozbity przez Niemców po miastem Końskie, unika niewoli- udaje sie do rodzinnej Nienadówki.
W grudniu 1939r. wstępuje do ZWZ-AK podokręgu Rzeszów. Jest współorganizatorem placówki AK Sosna II, a następnie Kwatermistrzem podokręgu Rzeszów.
21 IX 1944r. aresztowany przez UB, a następnie internowany w Baranowiczach i Swierdłowsku. Powrócił do kraju w 1947r.
W Polsce pracował w Wydawnictwach Prawniczych. Odmówiono mu emerytury za okres służby przed wojna.
Zmarł po ciężkiej chorobie 3 VI 1968r. Odznaczony Krzyżem Walecznych, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Niepodległości, oraz licznymi medalami za udział w wojnie.
Żona Maria z d. Jegorow, dzieci: Edward ur. 1922r., Halina ur. 1927r. i Eulalia ur. 1930r.

W liście prosi Pan o relację z pobytu w Czortkowie m.in. opisem w kroczenia Armii czerwonej do tej miejscowości.

17 IX 1939r. rano nadleciały 3 samoloty sowieckie. Przeciwko nim z niedalekiego polowego lotniska wystartowały 3 polskie myśliwce. Po krótkiej walce powietrznej samoloty bolszewickie odleciały na wschód. W mieście nie było żadnych oddziałów polskich. Czortków został zajęty przez bolszewików bez walki. Bolszewicy ostrzelali tylko wieżę kościelną (kościół dominikański) oraz wieżę ratuszową w której został zabity strażak.
 21 I 1940r. zostałem aresztowany przez NKWD za udział w zbrojnym powstaniu w Czortkowie przeciwko Zw. Radzieckiemu. (opis powstania został zamieszczony w miesięczniku "karta" Nr. 5 z 1990r.) W czasie mojego pobytu w więzieniu matka moja wraz z dwoma moimi siostrami została wywieziona na sybir, skąd powróciła w 1946r. Powstanie w Czortkowie było pierwszą próbą walki z wrogiem na terenach wschodnich po klęsce wrzesniowej. Uczestniczyło w nim około 200 osób. Znikoma część posiadała broń palną. Ten zryw zbrojny poniósł klęskę, drogo okupioną w zabitych i rannych.
Nastapiły aresztowania. Wielu skazano na karę smierci i stracono, wielu zamęczono w czasie śledztwa. Plan opanowania miasta, zdobycie broni i przedarcia sie zbrojnego do odległej o 2o km Rumuni miał znikome szanse powodzenia, jak to oceniam dzisiaj. 22 VI 1941r. Niemcy uderzyli na Zw. Radziecki. Bolszewicy po wymordowaniu około 600 osób w wiezieniu Czortkowskim oraz zastrzeleniu zakonników kościoła dominikanów i spaleniu klasztoru w popłochu uciekli. 1 VII do miasta wkroczyli Niemcy. Zaczęły się krwawe rządy niemiecko- ukraińskie, a ofiarami byli znów Polacy. We wrześniu 1941r. wyjechałem do ojca do Nienadówki k/Rzeszowa, gdzie ojciec ukrywał się przed gestapo jako oficer WP.
Postarałem sie wyczerpująco odpowiedzieć na pańskie pytania zawarte w liscie. W uzupełnieniu załączam ksero 2 posiadanych dokumentów i artykułów prasowych dotyczących Ojca. Załaczam również fotografię ojca (jedyna). Proszę ją zwrócić jak najszybciej po jej ewent. wykorzystaniu. Jest to jedyna ocalała pamiątka.


Serdecznie pozdrawiam i załączam wyrazy szacunku
Edward Chorzępa



ur. 27 lutego 1894 r. w Nienadówce, wsi położonej w powiecie kolbuszowskim, 20 km na północ, od Rzeszowa. Przyszedł na świat jako 14. dziecko w rodzinie miejscowego gospodarza Stanisława Chorzępy, o przydomku „Kowal”. Po ukończeniu szkoły powszechnej w Nienadówce, wstąpił do I Gimnazjum imienia Stanisława Konarskiego w Rzeszowie. Pamiętnego sierpnia 1914 r., już jako jego absolwent, wraz z, gronem patriotycznie nastawionej młodzieży Rzeszowa, zasilił szeregi tworzonych przez Komendanta Piłsudskiego Legionów. Przeszedł szlak bojowy w składzie sławnej I Brygady, dosłużywszy się tam oficerskiego stopnia porucznika.

Gdy w 1918 r. „wybuchła” Polska, postanowił zostać w odrodzonym Wojsku Polskim. Brał udział w zbrojnych zmaganiach o ustalenie granic nowej Rzeczypospolitej. W wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku por. Wojciech Chorzępa walczył w Armii Północnej generała Franciszka Latinika. Po jej zakończeniu młody oficer zawarł związek małżeński i awansowany za bojowe zasługi do stopnia kapitana, otrzymał przydział do Korpusu Obrony Pogranicza. formacji broniącej granic odrodzonego państwa. W tym charakterze skierowany został do Czortkowa, garnizonowego miasteczka na południowo – wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej (Podole), gdzie stacjonowała brygada KOP-u.

- Tam tez zastał go tragiczny wrzesień 1939 r. Z chwilą wybuchu wojny kpt. Wojciech Chorzępa skierowany został wraz ze swym oddziałem na front Walczył z najeźdźcą do momentu, aż jego oddział rozbity został przez Niemców pod miasteczkiem Końskie w kieleckim. Kpt. Chorzępie szczęśliwie udało się uniknąć niemieckiej niewoli, maszerując mało uczęszczanymi traktami, w porze nocnej, na początku października 1939 r. dotarł do rodzinnej Nienadówki

 

- Rodzina jego została w odległym Czortkowie, żona z synem Edwardem i córkami: Halina i Eulalią. Czortków, jak i całe Podole wkrótce po 17 września 1938 r. znalazł się pod okupacją sowiecką. 21 stycznia 1940 r. NKWD aresztowało Edwarda. podejrzanego o udział w powstaniu zbrojnym przeciw Sowietom. Celem powstania było zdobycie broni w koszarach Armii Czerwonej, rozbicie miejscowego wiezienia i wraz z uwolnionymi przedarcie się do odległej zaledwie o 20 km Rumunii. Mimo znacznych ofiar (zabitych i rannych Polaków) antysowiecki zryw w Czortkowie zakończył śle niepowodzeniem (opis jego przebiegu zamieszcza Miesięcznik Historyczny „Karta” Nr 5 z 1991 r.)

 

- Żona Wojciecha Chorzępy podzieliła los setek rodzin polskich na Kresach pod sowieckim panowaniem. 13 kwietnia 1940 r. Wraz z córkami wywieziona została w głąb Rosji. Edwardowi zaś pozwoliły wydobyć się z sowieckich kazamatów — o ironio — wkraczające na Podole latem 1941r. wojska hitlerowskie. Bolszewicy po wymordowaniu części więźniów, w popłochu uciekli przed nadciągającymi Niemcami. Oswobodzony — po licznych perypetiach — wkrótce dołączył do ojca w Nienadówce. gdzie ten zorganizować zdążył już sklepik z początku dostarczający jedynie źródła utrzymania, potem zaś pełniący funkcje doskonałej przykrywki dla prowadzonej przez kapitana działalności konspiracyjnej. Wkrótce bowiem kpt, Wojciech Chorzępa rzucił się w wir podziemnej roboty na miejscowym terenie. On to, wespół z nienadowskim nauczycielem Józefem Guzendą ps. „Pszczoła”, „Rys” stał się organizatorem placówki Armii Krajowej „Sosna II “ , obejmującej prócz Nienadówki i sąsiadującej z nią Trzebuski także pobliskie miasteczko Sokołów Małopolski. Od początku zaistnienia organizacji prowadził szkolenie z zakresu znajomości broni, sztuki celowania oraz prac minerskich dla tych jej członków, którzy nie posiadali — choćby z racji wieku — przygotowania wojskowego.

 

- W drugiej połowie 1942 r. kpt. Wojciech Chorzępa objął funkcję kwatermistrza Obwodu AK „Kefir” w Kolbuszowej. Używając pseudonimów „Bawół”, „Roland” obowiązki z nią związane pełnił do 1944 r. W lipcu tegoż, roku podczas akcji „Burza” przebywał na Obwodowym Zgrupowaniu AK w Porębach Kupieńskich pod Kolbuszowa, gdzie w dniu 1 sierpnia 1944 Oddziały „Kefiru” stoczyły zwycięską bitwę z pragnącymi wyrwać się z okrążenia Niemcami. Jednak nadciągające ze wschodu jednostki I Frontu Ukraińskiego marszałka Iwana Koniewa wkrótce otoczyły w lasach niedaleko wsi Przewrotne część oddziałów zgrupowania i przystąpiły do ich rozbrajania. Najgorszy los spotkał żołnierzy tych oddziałów, które w akcji ”Burza” wystąpiły w mundurach. Ich właśnie wyłapywano natychmiast i pod konwojem kierowano do punktu zbornego we dworze hrabiego Politalskiego w Przewrotnem, skąd sowieckie ciężarówki wywoziły pojmanych w nieznane… Cywilom, po zamelinowaniu w lesie broni, udawało się z reguły wymknąć obławie, dzięki przemyślanej pozoracji i licznym fortelom. Sporo ryzykantów wróciło też z bronią do swoich domów. Należał do nich kpt. Wojciech Chorzępa. Wróciwszy do Nienadówki, rychło przystąpił do uporządkowywania, struktur AK, częściowo zdezorganizowanych i zdekonspirowanych. wskutek akcji „Burza”. Niestety, w atmosferze entuzjazmu, towarzyszącego ujawnianiu się formacji podziemnej jako oddziałów regularnego wojska, zabrakło ostrożności w kontaktach z osobami postronnymi, nie związanymi z konspiracją. Wskutek tego obywatel miejscowy, przybyły ze Wschodu mieszkaniec Nienadówki, Edward Misiak. pozostający na usługach sowieckiego wywiadu, dokonał rozpoznania miejscowej organizacji Armii Krajowej. Wkrótce lista proskrypcyjna z nazwiskami trafiła do rąk jego mocodawców. Posypały się aresztowania, stan osobowy placówki „Sosna II” został zdziesiątkowany. Na początku października 1944 r. UB schwytało kpt. Wojciecha Chorzępę, syn Edward uciekł, wyskakując przez okno. Chwilę ukrywał się w różnych miejscach, ale czując coraz bardziej zacieśniający się pierścień osaczenia, postanowił szukać ratunku przed tropicielami UB poprzez; wstąpienie do wojska Berlinga. Wyjazd na front uchronił go od ubeckich prześladowań.

 

- Tymczasem kpt. Wojciech Chorzępa trafił do „sławnej” katowni UB na ul. Jagiellońskiej w Rzeszowie. Prześladowcy wiedzieli, kogo trzymają. Choć nie sformułowano przeciwko aresztowanemu żadnego konkretnego zarzutu, to „przeciwko” świadczyła cała jego dotychczasowa biografia. Po licznych przesłuchaniach mających dogłębnie rozpracować AK-owską organizację, kapitan Chorzępa przeniesiony został do więzienia na „Zamku” w Rzeszowie, skąd samochodami przetransportowano go w grupie więźniów z Mielca, Kolbuszowej i Niska do obozu przejściowego w Bakończvcach k. Przemyśla, jako zakwalifikowanego na transport do łagru. Tam przebywał do końca listopada 1944 r.

 

- Wówczas to w obozie rozpoczęto przygotowania do wywózki więźniów w głąb ZSRR. Z. Wójcik i A. Zagórski tak opisują je w książce „Na katorżniczym szlaku”: „Wpierw w poszczególnych stajniach barakach przeprowadzono wśród więźniów szczegółową rewizje (pozbawiając ich reszty wartościowych przedmiotów), następnie ładowano na samochody ciężarowe i przewożono do stojących na bocznicy kolejowej w Bakończycach wagonów towarowych. Cała stacja towarowa, gdzie dokonywano załadunku. jak i droga do niej wiodąca, obstawione były gęsto przez żołnierzy NKWD. Sam zaś załadunek odbywał się szybko i brutalnie, przy użyciu kolb i gwałtownych ponagleń. Do jednego wagonu towarowego ładowano 45-5O ludzi i ryglowano drzwi. W podłodze przy drzwiach wagonu zrobiony był mały otwór o średnicy około 15 cm, który miał służyć za klozet. Co drugi wagon zaopatrzony był w budkę strażniczą, w której stał konwojent z ręcznym karabinem maszynowym. Poza tym do każdego transportu dołączono — jeden wagon z przodu i drugi z tyłu z oddziałem wojska. W ten sposób załadowano dwa składy pociągów liczące około 1600 więźniów. Jednym z nich był właśnie kpt. Wojciech Chorzępa. Wyruszyły one daleko na Wschód 23 listopada 1944 r. Warunki, w jakich więźniowie przebywali drogę w nieznane, były nadzwyczaj trudne. Oprócz ciasnoty trapił ich głód i mróz. Nie otrzymywali żadnych napojów, za pożywienie służyła jedna słona ryba i 400 g chleba na osobę w ciągu doby. Wyczerpani przesłuchiwaniami, więziennym trybem życia i chłodem, jeńcy zapadali na zdrowiu i umierali w wagonowej ciżbie. Dopiero w Moskwie urządzono dłuższy postój, podczas którego wydobyto z wagonów zwłoki zmarłych, zaś chorych przeniesiono do jednego wagonu. Tam też po raz pierwszy od wyjazdu z Bakończyc wydano więźniom ciepłą zupę. Nad ranem 4 grudnia 1944 r. Transporty dotarły do stacji kolejowej Borowicze. W 20-stopniowm mrozie wyładowywano wynędzniałych, ledwo trzymających się przy życiu więźniów, pieszo przeprowadzając ich do łagrów.

 

- W Borowiczach, 30-tyslęcznym miasteczku nad rzeką Mstą, mieściło się administracyjne centrum łagrów NKWD, zaś podlegające mu obozy rozmieszczone były w promieniu 20 kilometrów wokół. Do jednego z nich, Szybatowo (zwanego też Szepietowo), oddalonego od miasta o ok. 7 km, trafił właśnie kpt. Wojciech Chorzępa. Łagier Szybatowo położony był na zupełnym pustkowiu, kształtem zbliżony do kwadratu. Droga obozowa wiodąca od bramy dzieliła cały obszar na dwie części. Po jednej stronie stał rząd jenieckich baraków mieszkalnych, po drugiej zaś szpital, kuchnia, magazyny, przy bramie wartownia. Całość ogrodzona drutem kolczastym, w rogach wieża wartownicze z reflektorami. Na początku łagier Szybatowo pełnił funkcję kwarantanny. W pierwszych tygodniach pobytu przeprowadzono selekcję więźniów, kierując stosownie do przydatności orzeczonej przez lekarską komisję. Równolegle oficerowie NKWD prowadzili przesłuchania więźniów. Ich efekt w nie mniejszym stopniu co orzeczenia komisji wpływał na losy uwięzionych. Kpt. Wojciecha Chorzępę skierowano do Swierdłowska na Uralu. gdzie grupowano jeńców bardziej obciążonych. W tym kilkusettysięcznym mieście, ważnym ośrodku radzieckiego przemysłu ciężkiego, funkcjonowały obozy pracy. Łagiernicy stanowili tanią siłę robocza w fabrykach, budownictwie, przy wyrębie lasów. Jako robotnik na budowach i w lesie pracował kpt. W. Chorzępa. Zahartowany w licznych trudach organizm wytrzymał — mimo głodowych racji żywienia — reżim łagrowego rozkładu dnia przez okres kilkunastu miesięcy wyniszczającej eksploatacji. Choć niezmiernie osłabiony, doczekał upragnionej chwili, gdy w połowie października 1947 r. pozbierano z różnych obozów ocalałych Polaków, zwożąc ich do Swierdłowska. Następnie transportem łagrowym przybył w tej gromadzie z „nieludzkiej ziemi” do Polski. Był listopad 1947 r.

 

- Rozdzielona losami okrutnej wojny rodzina spotkała się na nowo w sercu Polski, w Warszawie. Tu zamieszkał po zakończeniu szlaku bojowego z „kościuszkowcami” syn kapitana Edward. Rychło rozpoczął poszukiwania reszty bliskich. Wkrótce też dołączyły doń matka z obiema siostrami, wracające szczęśliwie z zesłania, jako ostatni przybył oczekiwany z takim utęsknieniem Ojciec. Warunki wynikłe z sytuacji politycznej w kraju, ukształtowanej po wojnie sprawiły, że kpt. W. Chorzępa musiał na zawsze pożegnać się z mundurem. Wszak legionista nijak nie pasował do „ludowego” wojska. Przeto rozpoczął nowy rozdział w swoim dojrzałym życiu, wyuczywszy się na kursach zawodu księgowego. W tym charakterze pracował najpierw w podwarszawskiej Komendzie Straży Pożarnych, potem zaś w Administracji Domów Mieszkalnych m. st. Warszawy.

 

- Zmarł w 1968 r., znajdując wieczny spoczynek na cmentarzu w Warszawie -Zalesiu, Tak dobiegła ziemska wędrówka przez krew i łzy niezłomnego żołnierza-legionisty, obrońcy kresów Rzeczpospolitej i Sybiraka kpt. Wojciecha Chorzępy rodem z Nienadówki.

Edward Winiarski




About | Privacy Policy | Cookie Policy | Sitemap
Copyright © Bogusław Stępień - 08/05/2013